Na 100 zł wycenił w kwietniu jedną akcję Forte Fabryki Mebli Krystian Brymora, analityk Domu Maklerskiego BDM. Daje to 30-procentowy potencjał wzrostu w stosunku do kursu zamknięcia z piątku, 21 lipca. Inni analitycy są bardziej wstrzemięźliwi, ale trudno znaleźć takiego, którego wycena nie sugerowałaby 11-procentowego wzrostu kursu Forte. Szanse na zwyżkę dostrzega nawet Michał Krajczewski, analityk Banku BGŻ BNP Paribas, który nie zaktualizował dotychczas wydanej ponad rok temu rekomendacji z ceną 56,72 zł. Obecnie akcje kosztują około 78 zł.



— Dzisiaj wydałbym rekomendację „trzymaj”, z niewielkim potencjałem wzrostu kursu — przyznaje Michał Krajczewski. Jego zdaniem, ten rok będzie przejściowy dla Forte. O ile w latach 2015 i 2016 spółkę wspierały ceny surowców i osłabiający się złoty, to w tym roku obserwujemy tendencje odwrotne.
— Źle się nie dzieje, ale nie ma aż tak sprzyjających czynników jak rok-dwa lata temu — podkreśla Michał Krajczewski.
Więcej znaczy lepiej
Pozytywny obraz Forte wiąże się głównie z budową fabryki płyt wiórowych, które są głównym półproduktem dla sprzedawanych przez Forte mebli. Zakład miał początkowo wytwarzać 250 tys. m sześc. W listopadzie 2016 r. spółka poinformowała jednak, że będzie to 400 tys. m sześc.
— Spółce tak się udało zorganizować, że nakłady inwestycyjne nie będą dużo większe — zaznacza Michał Krajczewski. W 2017 r. nastąpi kulminacja wydatków inwestycyjnych, co będzie miało wpływ na przepływy gotówkowe. Piotr Łopaciuk z PKO Banku Polskiego zakłada, że projekt pochłonie 350 mln zł. Uważa jednak, że po pełnym rozruchu fabryka przysporzy spółce co roku 50 mln zł EBIT i 70 mln zł EBITDA.
— Choć płyta wiórowa potaniała w ciągu ostatniego roku o 7 proc., jej producenci nie mają powodów do narzekań. Surowce do jej produkcji potaniały znacznie bardziej, a wykorzystanie mocy na rynku krajowym oceniamy na bliskie 100 proc. W takich okolicznościach inwestycje we własne moce wydają się trafioną decyzją — tłumaczy Piotr Łopaciuk.
— Wydaje się, że Forte zainwestowało w dobrym momencie. Zacznie produkcję, gdy ceny płyt zaczną lekko odbijać — dodaje Michał Krajczewski.
Właśnie kwestia nowych założeń dla fabryki płyt wiórowych była kluczowa dla podniesienia wyceny przez Krystian Brymorę. Według analityka DM BDM, przy rentowności EBITDA na poziomie 25 proc. zakład powinien umożliwić docelowo 65 mln zł oszczędności rocznie na zakupach materiałów, co przekłada się na 14 zł na akcję. Analityk wyjaśni, że przed zwiększeniem skali przedsięwzięcia szacował, że dodatnie NPV (wartość bieżącą netto, która pokazuje efektywność projektu) osiągnie ono przy marży EBITDA ponad 18 proc. Teraz wystarczy 13 proc.
Indie to daleka przyszłość
Forte szykuje jednak nie tylko fabrykę półproduktów, ale również samych mebli. Piąta fabryka ma zostać uruchomiona w 2019 lub 2020 r. Piotr Łopaciuk zaznacza jednak, że firma działa już w takiej skali, że trudno jej będzie o dalszy dynamiczny wzrost skali biznesu. O jej sytuacji w najbliższych latach zdecyduje popyt nawet nie w Polsce, ale w Europie.
Michał Krajczewski jest o zapotrzebowanie na meble w najbliższym czasie raczej spokojny.
— Wydaje się, że zapotrzebowanie na meble nie spadnie jeszcze przez rok-dwa lata. W Polsce sprzedaż mieszkań rośnie, w Europie danych o spowolnieniu na rynku mieszkaniowym też nie ma. Gdyby stopy procentowe zaczęły rosnąć, moglibyśmy mieć do czynienia ze spowolnieniem, ale to nie oznacza, że na rynku mebli będziemy mieli od razu kryzys — wyjaśnia Michał Krajczewski.
W styczniu 2017 r. Forte objęło 50 proc. udziałów w spółce w Indiach. To duży rynek, ale analitycy na razie studzą emocje.
— Indyjskie joint venture może nabrać znaczenia w horyzoncie 5-10 lat. Widać w każdym razie, że spółka ma jakąś długoterminową strategię — uważa Michał Krajczewski. Piotr Łopaciuk efektów spodziewa się bliżej pięciu lat, ale uważa, że prawdopodobny start w Indiach sklepów IKEA pomoże biznesowi Forte.
— Nie chodzi mi o jakąkolwiek współpracę z IKEA, ale o spopularyzowanie przez nią mebli składanych, które produkuje również Forte — wyjaśnia Piotr Łopaciuk.