Fagor wciąż na celowniku Amiki

Bartłomiej Mayer
opublikowano: 11-09-2018, 22:00

Producent AGD wznowił rozmowy na temat użytkowania hiszpańskiej marki. Efektów spodziewa się już w tym roku.

Fagor to wciąż jedna z popularniejszych marek AGD na Półwyspie Iberyjskim. Gdy w zeszłym roku nadarzyła się okazja, Amica — dotychczas słabo obecna w tym regionie — rozpoczęła rozmowy o wykorzystaniu brandu. Wiosną tego roku w negocjacjach nastąpił impas, ponieważ firma Edesa Industrial, która ma prawa do użytkowania znaku Fagor, upadła.

— W lipcu wznowiliśmy jednak rozmowy i jesteśmy teraz na dość zaawansowanym etapie. Myślę, że jeszcze w tym roku poinformujemy o efektach negocjacji — mówi Wojciech Kocikowski, wiceprezes Amiki.

Są to rozmowy trójstronne, w których udział biorą zarówno Edesa Industrial, jak też grupa Mondragon, czyli pierwotni właściciele hiszpańskiej marki.

Spory atut

Amica nie jest jednak jedynym zainteresowanym, rozmowyprowadzą jeszcze jeden lub dwa podmioty. Wojciech Kocikowski zapewnia, że jego firma, w przeciwieństwie do konkurentów, może jednak pochwalić się sukcesami w podobnych transakcjach w Europie, co — jego zdaniem — jest sporym atutem w negocjacjach.

Tegoroczna sprzedaż wielkopolskiej firmy w Hiszpanii może sięgnąć około 4 mln EUR. Choć oznacza to ponaddwukrotny wzrost w stosunku do 2017 r., to wciąż jest na bardzo niskim poziomie. Zdaniem wiceprezesa Amiki, ewentualne przejęcie hiszpańskiej markipozwoliłoby na skokowy wzrost sprzedaży nawet do ponad 50 mln EUR. W czasach świetności Fagoru co roku kupowano w Hiszpanii jego sprzęt wart kilkaset milionów euro.

Mniejsze inwestycje

Przed rokiem Amica uruchomiła we Wronkach największy w kraju i jeden z największych w Europie magazynów wysokiego składowania, który postawiła kosztem 57 mln zł. Po tej inwestycji planowała w 2018 r. zmniejszyć nakłady. Chce jednak rozliczyć przed końcem roku ulgę, jaka jej przysługuje z racji inwestycji w specjalnej strefie ekonomicznej.

— Na razie pokazaliśmy w wynikach II kw. 9 mln zł, zostało nam jeszcze około 15 mln zł — mówi Wojciech Kocikowski.

Według jego wyliczeń, oznacza to, że tegoroczny CAPEX firmy może nawet przekroczyć 80 mln zł.

— Mam nadzieję, że to ostatni rok tak istotnych nakładów inwestycyjnych. W kolejnych latach, poza być może zwiększaniem mocy produkcyjnych, nie planujemy dużych projektów — twierdzi wiceprezes.

Według niego niższy CAPEX może w kolejnych latach przełożyćsię m.in. na wyższą dywidendę. Menedżer podtrzymuje wcześniejsze deklaracje dotyczące dzielenia się zarobkiem z akcjonariuszami. Chce, aby na dywidendę było przeznaczane co roku około 20 proc. zysku netto.

— Nie będziemy całego zysku przeznaczać na dywidendę, bo chcemy mieć możliwość dokonywania ewentualnych akwizycji, ale chcemy, aby zamiast 3 zł było to w przyszłości 4 zł lub 5 zł. To jest do wyobrażenia — mówi Wojciech Kocikowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Fagor wciąż na celowniku Amiki