Kwota do zapłaty z tytułu kosztów uczestnictwa w przyjęciu wyniosła 15,95 GBP, a w przypadku nieuiszczenia jej w terminie, rodzice niesłownego gościa zostaną wezwani do sądu.

Historię opisał brytyjski dziennik „The Guardian”, opisując reakcję zaskoczonych rodziców chłopca. Przyznali, że potwierdzali udział syna w przyjęciu, ale z uwagi na wydarzenia rodzinne ostatecznie nie posłali go na urodziny kolegi. Impreza odbywała się jeszcze przed świętami w ośrodku narciarskim, ale nie spodziewali się takiego postawienia sprawy przez rodziców jubilata.
- Rozumiemy, że mama kolegi naszego syna jest zawiedziona poniesionymi kosztami, ale najbardziej zbulwersowała nas metoda, jaką postanowiła wyciągnąć pieniądze od nas. Nie potraktowała nas jak ludzi! - tłumaczy ojciec 5-latka Derek Nash.
Zaznacza, że próbowali się z nią kontaktować w dniu feralnych urodzin, ale zaproszenie z danymi kontaktowymi rodziców organizatora gdzieś im zginęło.
Dodaje, że nie byli i nie są nawet znajomymi organizatorów przyjęcia. Znają się jedynie ich dzieci.
W odpowiedzi na zamieszanie w prasie zaradna mama, która wystawiła fakturę wystosowała oświadczenie. "Wszystkie dane kontaktowe do mnie były na zaproszeniu. Mogli bez problemu odwołać swój udział" - napisała Julie Lawrence.
Internauci komentujący aferę na Twitterze donoszą, że podobna praktyka ma już tam miejsce w przypadku wesel. Brytyjka Eva Wiseman napisała, że musiała zapłacić 30 GBP za nieusprawiedliwioną nieobecność na ślubie znajomych.
