Fangor za trzy grosze

Milionowe ceny kół Fangora? Rynek plakatów ma na to odpowiedź, którą na czwartkowej aukcji Artissimy trafi nas prosto między zaspane oczy

Najbardziej rozpędzona aukcja okręgów Wojciecha Fangora odbyła się w marcu i zakończyła stawką 320 tys. GBP, podaje Artprice. Nie umniejszając łudzącej wzrok i pulsującej od kontrastów geometrycznej abstrakcji, dzieła, których cena wywoławcza przekracza wartość dwóch przeciętnych warszawskich mieszkań, gromadzą stosunkowo ciasny krąg licytujących.

BEZ PHOTOSHOPA:
Zobacz więcej

BEZ PHOTOSHOPA:

Projekt plakatu „Opera za trzy grosze” ma spodziewaną cenę 5,5-6,5 tys. zł, bo jego autor, Rosław Szaybo, wykonał tylko jeden taki kolaż, a następnie potwierdził jego autentyczność, unikatowość i niestosowanie żadnych komputerowych technik. [FOT. ARTISSIMA]

Spostrzeżenie, że zamiast wybierać kosztowne, męczące wzrok koła, oszczędniej będzie postawić na plakat tego samego autora za kilkaset złotych, byłoby jednak płytkie jak brodzik — bo plakaty, o jakich mowa, to dopiero gra, w dodatku z zaszklonym od jadu okiem cenzora.

Między wierszami

Podczas zaplanowanej na 14 grudnia aukcji warszawska Artissima wystawi nawet po trzy prace Fangora, Romana Opałki czy Rosława Szayby, dwie Wiktora Górki, a po jednej Romana Cieślewicza i Eryka Lipińskiego. Zestaw nazwisk tylko pozornie jest trudny do spięcia klamrą, bo zarówno Fangor, jak i Opałka mają w swoim dorobku coś więcej niż okręgi wywołujące optyczną iluzję czy rzędy jaśniutkich numerków — łączą ich niedzisiejszej klasy plakaty.

Polska Szkoła Plakatu, jak zaczęto ją określać w latach 60., prezentuje prawie całkowicie zatraconą już istotę sprawy, a więc prostotę, w której zaszytych bywało czasem kilka celnych jak strzał przekazów. Plakaty filmowe, teatralne, operowe czy cyrkowe nie sprowadzały się do podpisania tytułem monstrualnej na cały arkusz twarzy aktora, tylko przemycały treści bezbłędną kreską, kolorem czy symbolem, którym zdarzało się przechytrzyć cenzorskie oko.

Przejmujący plakat Romana Cieślewicza do „Dziadów” z 1967 r. licytowany będzie od 5,5 tys. zł, a zapowiadał właśnie tę odsłonę dramatów — z Gustawem Holoubkiem w roli Konrada — którą władze nakazały zdjąć z afisza, wywołując falę marcowych protestów. Plakat z popękaną jasnopopielatą sylwetą o obwiedzionej na czerwono wyrwie nie odsłania niczego wprost i prawdopodobnie właśnie dlatego ma sporo do zaoferowania zarówno krajowym, jak i zagranicznym kolekcjonerom.

— Polska szkoła plakatu to zjawisko wyjątkowe. Źródłem jej siły są projekty znakomitych artystów, piękne dekoracyjne druki i oczywiście masa naszych wspomnień. Wartość najlepszych polskich plakatów rośnie i będzie rosła. Od lat kupują je na przykład hollywoodzcy aktorzy i kolekcjonerzy ze Stanów Zjednoczonych — komentuje Adam Chełstowski, właściciel Artissimy. W zetknięciu z tą informacją płótno z okręgiem Fangora zaśmiałoby się pewnie pyszałkowato, że w przeciwieństwie do plakatów jest i pozostanie na rynku unikatem — nie do końca mając jednak rację.

Opuszki na żyletce

Odbitki rzeczywiście są po to, żeby można było powielać najróżniejsze graficzne informacje, ale każda ma swoje źródło w jakimś projekcie, zwykle w pojedynczej, dopracowanejwersji ostatecznej. Taki właśnie kolaż na kartonie wystawiony zostanie na czwartkową aukcję z progiem 4,8 tys. zł — jest projektem do plakatu „Opera za trzy grosze” z 1990 r., z autorskim napisem „Oryginał” wykonanym przez Rosława Szaybę. Co prawda na rynku grafik ma szczególnąwagę, autentyczność metrowej pracy potwierdza sam autor, a także jego naklejone na odwrociu oświadczenie: „Praca oryginalna, przed wydrukiem.

Jedyny egzemplarz istniejący, wykonany bez pomocy i udziału computera / Rosław Szaybo”. — Projekty plakatów są unikalnymi obiektami kolekcjonerskimi. To dzieła sztuki, wykonywane bez komputera, co z dumą opisuje na swoich projektach m.in. Rosław Szaybo. Jego słynna okładka do płyty Judas Priest „British Steel” powstała np. w wyniku mozolnego procesu, najpierw wykonania odpowiednio wielkiej żyletki, a następnie jej odpowiedniego sfotografowania. Jak sam mówi, dzisiaj na komputerze zajęłoby to może dwie godziny, ale to jednak nigdy nie będzie to samo — dodaje Adam Chełstowski, zaznaczając, że projekty słynnych plakatów do „Opery za trzy grosze” i festiwalu Jazz Jamboree 88 po raz pierwszy wystawione zostaną na licytację.

Oprócz tej z groźnie powiększoną żyletką w dłoni Rosław Szaybo zaprojektował blisko 2 tys. płytowych okładek, nie pomijając ani Czesława Niemena, ani Eltona Johna czy Janis Joplin. W czasach tamtego, dawniejszego plakatu z założenia w ogóle mniej pomijano — artysta przekładał muzykę czy sedno filmu na prosty znak, dlatego bezpłciowe zdjęcia zmieniające się dzisiaj w kinowych korytarzach byłyby dla niego jałowym niewypałem. Nieśmiesznym żartem, a w kontekście inwestycyjnym nawet wygwizdanym dramatem. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fangor za trzy grosze