Farmaceuta z misją

  • Marta Markiewicz
23-11-2017, 22:00

Proste rozwiązania są najlepsze. Tej zasadzie hołduje Piotr Merks — farmaceuta, naukowiec i biznesmen. Stworzone przez niego lekolepki znalazły odbiorców w kraju i zagranicą.

Pasja i zaangażowanie — tych cech nie sposób odmówić doktorowi nauk farmaceutycznych Piotrowi Merksowi, prezesowi start-upu Piktorex. Od kilku lat pracuje nad systemem piktogramów, wspierających opiekę farmaceutyczną. Od początku września 2017 r. lekolepki — czyli naklejki z oznaczeniami ułatwiającymi pacjentom przyjmowanie leków — są umieszczane na opakowaniach w niemal tysiącu placówek aptecznych w całej Polsce. I interesuje się tym rozwiązaniem coraz więcej farmaceutów. Piotr Merks przyznaje jednak, że droga do tego nie była usłana różami.

Wyświetl galerię [1/2]

Piotr Merks — farmaceuta, naukowiec i biznesmen. Stworzone przez niego lekolepki znalazły odbiorców w kraju i zagranicą. Marek Wiśniewski

Aptekarstwo odkryte na nowo

Pierwsze zderzenie z zawodem nie napełniło go optymizmem. Wspomina, że demotywowała go rzeczywistość: codzienne rozliczanie kasy i obciążanie pracownika kilkugroszowymi brakami. To było bardzo frustrujące.

— Po ciężkich sześcioletnich studiach medycznych sprowadzani byliśmy do roli sprzedawców — rozliczano nas ze skrupulatności w prowadzeniu kasy, a nie z opieki nad pacjentem. Doszedłem wówczas do wniosku, że jeśli zostanę w kraju, to z biegiem lat znienawidzę to, co jest moją ogromną pasją: farmację — twierdzi Piotr Merks. Pierwszą okazją do podglądania odmiennej rzeczywistości było stypendium naukowe w Finlandii.

— Tam okryłem aptekarstwo na nowo. Edukacja prowadzona była w jasny i klarowny sposób, duży nacisk kładziono na wiedzę praktyczną i przedmioty kliniczne. Zasadą przewodnią tamtejszych placówek było skoncentrowanie się nie na leku, lecz na pacjencie korzystającym ze świadczeń udzielanych w aptekach lub szpitalach — opowiada Piotr Merks.

Kolejnym przystankami na mapie jego farmaceutycznej edukacji były Australia, Wielka Brytania i Kanada.

Pomysł rodem z Polski

Koncepcja lekolepek narodziła się w 2004 r. podczas kolacji. — Całą rodziną, w której jest farmaceuta i lekarz stomatolog, zastanawialiśmy się, jakimi działaniami moglibyśmy wesprzeć przestrzeganie zaleceń terapeutycznych. Znając zagraniczne rozwiązania, postawiłem na system kolorowych piktogramów — mówi Piotr Merks. Rozwiązanie dość szybko dostrzeżono w środowisku akademickim, a pierwsze badania nad efektywnością zastosowania lekolepek w praktyce aptecznej zostały opublikowane na łamach prestiżowego czasopisma „Royal Pharmaceutical Journal”.

— Niestety mój pomysł nie znalazł początkowo zrozumienia w krajowym środowisku farmaceutycznym — spotykałem się z różnymi opiniami, z których część negowała to rozwiązanie. Niepowodzenia nie zraziły mnie jednak do tej idei. A wiatru w żagle nabierałem dzięki wielu entuzjastycznym opiniom napływającym z zagranicy — wspomina prezes Piktoreksu.

Ostatecznie w 2014 r. zaczął się ubiegać o prawo ochronne w Urzędzie Patentowym RP. Chwali sobie duże wsparcie, jakie uzyskał od tej instytucji.

Współpraca z najlepszymi

W 2013 r. projektem lekolepek zainteresował się prof. Régis Vaillancourt z Kanady — światowej sławy ekspert od stosowania piktogra

mów, swego czasu wiceprezydent FIP (International Pharmaceutical Federation). Krótka rozmowa przerodziła się w bezterminową współpracę badawczą nad lekolepkami — ich opracowaniem i walidacją w Polsce — oraz w kolejne projekty i rozwiązania systemowe prowadzone wspólnie pod patronatem naukowym FIP.

— Wydawałoby się, że każdy może stworzyć naklejkę, którą umieszcza się na opakowaniu leku wydawanego w aptece. W praktyce opracowanie piktogramu, który pozwala osiągnąć zamierzony cel — w tym przypadku poprawę kruchej materii, jaką jest zdrowie i życie pacjenta — nie było proste. Dzięki prof. Vaillancourtowi dowiedziałem się, że zbudowanie efektywnej etykiety na leki, pozwalającej osiągnąć konkretne cele terapeutyczne, jest procesem wymagającym wielu działań — wyjaśnia farmaceuta. Piktorex wyróżnia to, że przy kolejnych projektach współpracuje z lekarzami.

— W większości widzą zasadność takiego sposobu komunikacji z pacjentami, a co więcej, coraz częściej zgłaszają się do nas, podając własne pomysły na piktogramy — mówi Piotr Merks.

Jednym z nich jest prof. nadzw. dr hab. Miłosz Jaguszewski, kardiolog i przewodniczącego elitarnego Klubu 30 Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Zaobserwował, że wielu pacjentów mimo świetnie przeprowadzanych skomplikowanych zabiegów kardiochirurgicznych wraca na stół operacyjny, bo nie stosują się do zaleceń terapeutycznych.

— Wspólne badania pozwoliły ocenić, że przestrzeganie zaleceń w terapii nadciśnienia tętniczego istotnie się zwiększa w przypadku zastosowania naszych piktogramów. Liczymy, że podobny projekt uda się nam zrealizować również w odniesieniu do leków przeciwzakrzepowych, dzięki czemu będziemy mogli to oferować w ramach wsparcia dla opieki farmaceutycznej — wyjaśnia prezes Piktoreksu.

W 2015 r. nadszedł czas na poszukanie dofinansowania opracowanych rozwiązań. Potencjał lekolepek dostrzegło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które przyznało 800 tys. zł, a 200 tys. zł Piotr Merks otrzymał od funduszu Black Pearls Venture Capital. Ostatecznie 15 grudnia 2015 r. została powołana do życia spółka Piktorex.

Komercjalizacja była jedną z ważniejszych decyzji, bo — jak przyznaje Piotr Merks — projekty realizowane ścieżką akademicką znacząco tracą na szybkości realizacji i… finansowaniu. W rezultacie część świetnych rozwiązań pozostaje w uczelnianych archiwach. — To ogromny błąd, ponieważ Polsce powinno szczególnie zależeć na innowacji. Niestety, odnoszę wrażenie, że nadal tkwimy w skostniałym systemie nieprzyjaznym innowatorom — ocenia farmaceuta.

Czas zmian

Minęły dwa lata i temat opieki farmaceutycznej pojawił się w dyskusji publicznej. Prezes Piktoreksu przyznaje, że napawa go to optymizmem. — Cieszę się, że zaczynamy rozmawiać o zmianie modelu funkcjonowania apteki, która ze sklepu z lekami ma szansę przeistoczyć się w placówkę ochrony zdrowia. Wdrożenie racjonalnej i zrozumiałej dla farmaceutów i pacjentów opieki farmaceutycznej musi jednak bazować na stopniowym zwiększaniu kompetencji. Musimy nauczyć się inteligentnego wdrażania nowych rozwiązań, by byli w stanie nadążyć za nimi zarówno młodzi, jak i nieco starsi farmaceuci — ocenia Piotr Merks.

Znajomość specyfiki środowiska farmaceutów pozwoliła zespołowi Piktoreksu stworzyć program komputerowy, który podpowiada wydającemu lek wybór właściwego piktogramu. Ostatnio także lekarze zamówili przeznaczoną dla nich wersję programu. — Przez dwa miesiące od premiery lekolepki są już stałym elementem opieki farmaceutycznej w 997 placówkach aptecznych. System stopniuje aptekom informacje, które mają przekazywać pacjentom. W dwa miesiące z dwóch tysięcy zestawów [zawierających po pięć tysięcy lekolepek — red.] w naszym magazynie zostało niespełna sto.

O piktogramy zaczęli się dopytywać także pacjenci, a współpracujący aptekarze sygnalizują, że wielu pacjentów — mając wcześniejsze doświadczenia z piktogramami — wręcz domaga się ich naklejania na kolejne opakowania leków — cieszy się prezes Piktoreksu. Rozwiązanie dostrzegły również uczelnie medyczne m.in. w Gdańsku, Bydgoszczy, Wrocławiu, Białymstoku i Poznaniu, firma czeka na decyzje Krakowa i Lublina. W ramach współpracy naukowo-badawczej start-up przekazał im darowiznę w postaci oprogramowania i zestawów lekolepek. Dzięki temu studenci będą się doskonalili w komunikacji z pacjentem w ramach świadczenia opieki farmaceutycznej.

Na podbój Europy

Wrzesień 2017 r. był miesiącem wytężonej pracy nie tylko ze względu na premierę lekolepek w Polsce, ale i liczne wykłady na zaproszenie izb aptekarskich w innych krajach. Dość szybko dostrzeżono więc lekolepki także w Europie. Ale, jak podkreśla farmaceuta, piktogramów z Polski nie można bezpośrednio przenieść do innych krajów, bo każdy ma swoją specyfikę. Dlatego Piotr Merks chce, by piktogramy były najpierw oceniane przez tamtejszych naukowców.

— Pierwsi zwrócili się do nas farmaceuci z wydziału farmaceutycznego w Bratysławie. Zasada współpracy jest prosta — jako firma przekazujemy im nasze rozwiązanie, oni je tłumaczą i walidują, a następnie przygotowują publikację. Takie rozwiązanie nie tylko wspiera nas w wejściu na nowy rynek, ale również pomaga naukowcom z państw byłego bloku wschodniego w tworzeniu wartościowych, wysoko punktowanych publikacji — wskazuje prezes Piktoreksu. Zainteresowanie wykazały również Węgry, skąd zgłosiła się izba aptekarska, a także Grecja i Czarnogóra, a ostatnio Wielka Brytania. Czy dzisiaj pomysłodawca lekolepek zrobiłby coś inaczej? — Z pewnością zmieniłbym formę finansowania, ale gównie dlatego, że jego zdobywanie kosztowało mnie bardzo dużo nerwów — śmieje się farmaceuta. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARTA MARKIEWICZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Farmaceuta z misją