Fatalna metoda na przeczekanie

29-02-2016, 22:00

Kryzysowy PR

Tomasz Raś

Działania antykryzysowe są szczególnie niewdzięcznym i niełatwym wątkiem public relations. Sposób, w jaki firma komunikuje się w czasie kryzysu, znacząco odbija się na jej wizerunku, reputacji i oczywiście na wynikach biznesowych. Podobne zasady obowiązują w każdej działalności publicznej, w tym oczywiście politycznej. Fatalną metodą jest nieprzyjmowanie do wiadomości zaistnienia wydarzeń nieodwołalnych, które niestety zdarza się i przedsiębiorcom, i decydentom politycznym. Akurat w tych dniach obserwujemy postępowanie dwoma ścieżkami kryzysu międzynarodowego wizerunku marki Polska. W jego przezwyciężaniu równie beznadziejnie zachowują się dwie strony ostrego konfliktu na scenie krajowej.

Jednym problemem jest oczywiście odtajnienie teczki dawnego współpracownika ubecji, ps. „Bolek”. Lech Wałęsa, który był, jest i pozostanie największym globalnym symbolem Polski, postanowił iść w zaparte już do końca życia. Nigdy nie przyjmie do wiadomości żadnych ekspertyz grafologicznych. Platforma Obywatelska, najsilniejsza partia sejmowa sprzeciwiająca się negacji dorobku nie tyle Lecha Wałęsy, ile całego ćwierćwiecza III Rzeczypospolitej, przyjęła na razie taktykę poczekania na te ekspertyzy. Ale to tylko czasowe odepchnięcie prawdy nieuniknionej…

Podobną taktykę w znacznie poważniejszej sprawie stosuje rządzące Prawo i Sprawiedliwość.

Po otrzymaniu wstępnej wersji opinii Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo, jednoznacznie krytycznej wobec działań władców kraju paraliżujących orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego (TK) — rząd Beaty Szydło poszedł ścieżką całkowitego zlekceważenia tego dokumentu. Ach, to drobiazg, zaledwie robocza wersja do dyskusji…

A przecież wszystkie strony wiedzą, że wersja końcowa przyjęta przez komisję 12 marca w Wenecji zostanie może ciut złagodzona dyplomatycznie, ale merytorycznie się nie zmieni. I także wiadomo, że zostanie przez władców kraju odrzucona. Niestety dla marki Polska opinia niezwykle szanowanej Komisji Weneckiej mocno uderzy w nasze obiektywne interesy zarówno w instytucjach Unii Europejskiej, jak i na forum zupełnie innej organizacji — Rady Europy w Strasburgu. Przecież Komisja Europejska oraz Parlament Europejski w styczniu jedynie zawiesiły formalności dyscyplinujące rząd w Warszawie, w marcu temat na pewno wróci.

Władcy mają niecałe dwa tygodnie na podjęcie realnych działań antykryzysowych. Wszystko jednak wskazuje, że zamiast decyzji koncyliacyjnych jedyną reakcją będzie usztywnienie stanowiska w sprawie TK, ponieważ prezes Jarosław Kaczyński nie pozwala na choćby krok w tył. Charakterystyczna była zresztą reakcja prezydenta Andrzeja Dudy, który wyraził ubolewanie z powodu przedostania się roboczej wersji opinii do mediów być może z… samej Komisji Weneckiej. A przecież ten dokument oficjalnie trafił nie tylko do rządu, lecz do wszystkich instytucji, w tym organizacji pozarządowych, z którymi wysłannicy organu Rady Europy rozmawiali w Polsce. I to ci adresaci natychmiast przekazali opinii publicznej bardzo odpowiadającą im wstępną wersję.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu