Sentyment dla wspólnej waluty wciąż pozostaje pozytywny. Podtrzymały go informacje o wypłacie kolejnej transzy pomocy dla Grecji i Portugali oraz udana aukcja hiszpańskiego długu. Dowodem powrotu zaufania do strefy euro są również spadające spready między rentownością długu krajów peryferyjnych a niemieckimi bundami. Gorsze dane makro napływające ze strefy euro w porównaniu z USA nie są w stanie odwrócić tego trendu. W najbliższym czasie więcej czynników będzie przemawiać za mocnym euro niż za dolarem (spłata LTRO, limit zadłużenia w USA). Jednak w krótszym okresie możliwa jest lekka korekta.
Złoty przez większą część ubiegłego tygodnia poruszał się w przedziale między 4,10 a 4,13 w relacji do euro — jednak sama końcówka tygodnia przyniosła wysyp krajowych dany makroekonomicznych i w efekcie zobaczyliśmy gwałtowne osłabienie polskiej waluty. Tydzień kurs EUR/PLN kończył w okolicach poziomu 4,16. Polska waluta straciła w reakcji na gorsze od prognoz dane dotyczące grudniowej produkcji przemysłowej. Dla rynku najistotniejsze teraz jest rozstrzygnięcie dylematu, czy wyraźnie spowalniająca gospodarka skłoni RPP do obniżek stóp procentowych już w lutym. Jeśli najbliższe publikowane dane o sprzedaży detalicznej w grudniu oraz o PKB za cały ubiegły rok potwierdzą negatywne tendencje, prawdopodobieństwo lutowej obniżki znacząco wzrośnie, co jeszcze bardziej osłabi złotego.
Mariusz Potaczała
Dom Maklerski TMS Brokers