Poniedziałkowe sesje na giełdach Eurolandu zakończyły się mocną przeceną, wywołana przez spadki sektora technologicznego i telekomunikacyjnego. Największe straty zanotował i indeks DAX, który w trakcie sesji niemiecki indeks obniżył się do najniższego poziomu od sierpnia 1999 r.
Notowaniom towarzyszyła pewna nerwowość związana z brakiem sygnałów z rynków USA. W poniedziałek amerykańskie giełdy były nieczynne w związku ze Świętem Pracy. Tymczasem złe informacje napłynęły z rynku japońskiego. Poniedziałkowa sesja w Tokio zakończyła się znaczącą zniżką, wywołaną przez obniżenie prognoz przez kilka wiodących koncernów technologicznych, między innymi Hitachi, Sanyo, Casio i Nikkon. Nikkei 225, główny indeks tokijskiej giełdy stracił 2,84 proc. spadając do 10 409,68 pkt. Jest to kolejny spadek do najniższego poziomu od 17 lat.
W strefie euro uwaga inwestorów skupiona była na dwóch sektorach: telekomunikacyjnym i bankowym. Na rynku niemieckim największe spadki zanotował czołowy producent oprogramowania SAP i Deutsche Telekom. Poza fatalnymi sygnałami z Dalekiego Wschodu inwestorzy obawiali się o wzrost popytu na akcje niemieckiego telekoma. W poniedziałek upłynął termin do którego nie można było handlować walorami DT, którymi telekom zapłacił za przejęcie amerykańskiego VoiceStream. Dodatkowo przed terminem swoje akcje DT sprzedała fińska Sonera i azjatycki holding Hutchinson Whampoa.
Przeceny telekomów nie obroniły nawet lepsze od oczekiwań wyniki holenderskiego KPN-u i hiszpańskiej Telefoniki. Akcje KPN-u uległy znacznej przecenie już w piątek, kiedy spółka podała, że załamały się rozmowy z belgijskim Belgacomem na temat fuzji. Hiszpański operator telekomunikacyjny Telefonica zanotował wzrost zysku o 16 proc., więc spowolnienie gospodarcze w Ameryce Łacińskiej, gdzie grupa jest poważnym inwestorem nie miało tak złego wpływu jak się obawiano.
Niewiele lepsza niż we Frankfurcie była atmosfera na pozostałych giełdach Europy. W Paryżu wśród liderów spadków kolejny raz znalazł się France Telekom, tracąc 4,5 proc. Prawie 5 proc. straciły akcje Renault, w związku z obawami inwestorów, o wyniki japońskiego Nissana, zależnego od francuskiej spółki. Mocny jen i fatalna sytuacja sytuacji na rynku motoryzacyjnym w USA może odbić się na wynikach grupy. Najlepiej na kontynencie wypadła giełda londyńska, jednak i tutaj przecenie uległ sektor telekomunikacyjny na czele z Vodafone i British Telecommunications.
Nieco ożywienia wniosły do notowań pogłoski o fuzjach w sektorze bankowym. Po rynku krążą spekulacje o fuzji Deutsche Banku z największym brytyjskim bankiem Barclays. Nie ustają też pogłoski na temat przejęcia przez włoski UniCredito niemieckiego Commerzbanku. Jednak Deutsche Banku odmówił w tej sprawie komentarza, a UniCredito zaprzeczył jakoby rozmowy z Niemcami były finalizowane i na rynek powrócił marazm.
Paweł Kubisiak