Faurecia przejechała się na strefie

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2012-10-17 00:00

Wiosną firma dostała obietnicę zwolnień podatkowych. Dziś wie, że nic z tego nie będzie. Za późno, by uciec z Polski

Francuski producent części samochodowych chciał zbudować fabrykę w specjalnej strefie ekonomicznej (SSE), ale nie doczekał się jej rozszerzenia i zainwestuje bez zwolnień podatkowych. Punkt dla Ministerstwa Finansów, które uważa, że niepotrzebnie rozdajemy publiczne pieniądze bogatym zagranicznym koncernom? Raczej powód, by się czerwienić.

Obiecanki cacanki

— Faurecia wybrała Polskę, bo obiecaliśmy jej zwolnienia podatkowe w SSE. Obiecaliśmy to wiosną, bo wybrana przez firmę działka miała zostać włączona do strefy latem. Wniosek w tej sprawie złożyliśmy w Ministerstwie Gospodarki 14 miesięcy temu. Gdy jesienią grunt wciąż jeszcze nie był w strefie, a Faurecię gonił czas, bo ma podpisany kontrakt z odbiorcąi związała się już z wykonawcą fabryki, podjęła desperacką decyzję o rezygnacji z pomocy publicznej — opowiada Wiesław Sowiński z Legnickiej SSE.

Firma kupiła od strefy działkę, która została wyłączona z wniosku o objęcie statusem SSE. Jednym słowem, nawet gdy wreszcie dojdzie do długo oczekiwanego poszerzenia LSSE, działka, na której powstanie fabryka Faurecii, nie będzie w strefie. Firma liczy, że choć na pierwszy etap inwestycji — budynek i maszyny, które do niego wstawi w tym roku — nie dostanie pomocy publicznej, to może uda się to w drugim.

Będzie miała szansę, pod warunkiem że legnicka strefa złoży nowy wniosek o poszerzenie.

Dwie twarze

Oficjalnie inwestor nie widzi problemu. — Faurecia jest zadowolona ze współpracy z zarządem LSSE, który wykazuje zrozumienie i jest pozytywnie nastawiony do naszych działań inwestycyjnych — mówi Małgorzata Zięba, rzeczniczka firmy.

Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika jednak, że brak pomocy publicznej to dla firmy duże rozczarowanie. Spółka nie mogłaubiegać się o grant rządowy, bo projekt jest zbyt mały. Nie udało się złożyć wniosku o dotacje rozdzielane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, bo konkursy ruszą dopiero za jakiś czas, a firma nie może czekać.

Wsparcia na duże inwestycje z działania 4.5 już nie ma. Teraz okazało się, że jedyny dostępny instrument — zwolnienia podatkowe w SSE — też nie wypalił. Polska administracja potraktowała tak firmę, która zatrudnia w Polsce 6,3 tys. osób i zainwestowała tu 420 mln EUR w dziewięć fabryk (pięć w Wałbrzychu), centrum R&D i centrum finansowo-księgowe.

Nigdy więcej

— Bardzo dobrze się stało, że legnicka strefa w sposób elastyczny podeszła do inwestycji, dzięki czemu udało się uratować prawie 200 miejsc pracy w przemyśle samochodowym. Trudno się dziwić, że niektóre firmy tracą cierpliwość w oczekiwaniu na strefę. Byłoby wskazane, by kolejne projekty, które czekają na rozszerzenie, udało się załatwić po myśli przedsiębiorców. Nadmierna mitręga biurokratyczna może ograniczyć tworzenie miejsc pracy, i to w okresie nadchodzącego kryzysu, gdy o każdy etat walczymy z co najmniej trzema konkurentami z całego świata — uważa Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Faurecia nie jest odosobnionym przypadkiem.

W strefie warmińsko-mazurskiej poszerzenia nie doczekała się firma OSI Food Solutions, dostawca hamburgerów dla McDonald’s, który kupił w lipcu 11 ha w Ostródzie. Teraz za 100 mln zł buduje fabrykę poza strefą. Legnicka strefa nie jest jedyną, która czeka na poszerzenie. 10 z 14 SSE złożyło wnioski o zmianę granic. Były tam 24 projekty za 1,4 mld zł tworzące 2,3 tys. miejsc pracy. Nie wiadomo, ile firm wciąż czeka. W lipcu Ministerstwo Finansów zakwestionowało sposób szacowania skutków poszerzenia stref. Od tego czasu żadna strefa nie została powiększona.

— Teoretycznie Faurecia i OSI Food to argument dla Ministerstwa Finansów. Pamiętajmy jednak: są projekty, które zostaną zrealizowane bez pomocy, ale są i takie, które nie przyjdą do Polski — ostrzega Paweł Tynel z Ernst & Young.

Możesz zainteresować się również: