Pierwszy miesiąc roku przyniósł straty inwestorom, którzy nie zdążyli pozbyć się akcji największych spółek przed 13 stycznia. Na rynku dominowali spekulanci.
Po dość udanym początku miesiąca polska giełda poddała się nerwowej atmosferze przetaczającej się przez główne światowe giełdy. Korekta, jaka zdominowała rynek w drugiej połowie stycznia, zepchnęła indeksy w okolice październikowych dołków. W ostatnich dwóch tygodniach inwestorzy instytucjonalni pozbywali się akcji najbardziej znanych firm GPW. Na placu boju pozostali spekulanci. Ci omijali raczej przecenione papiery blue chipów podbijając ceny akcji spółek charakteryzujących się wysokim ryzykiem inwestycyjnym.
W styczniu najwyższą stopę zwrotu przyniosły akcje spółek, które do tej pory mogli pochwalić się jedynie systematycznie rosnącą liczba wniosków o upadłość, tarciami w akcjonariatach czy problematyczną restrukturyzacją. Hitem inwestycyjnym zostały papiery Próchnika, Energomontażu Północ i Vistuli. Kto nie bał się ogromnego ryzyka mógł na nich zarobić nawet grubo ponad 100 proc.
Fatalnie rok zaczęły banki. Obniżone prognozy dla sektora, ogromne straty poniesione w 2002 r. zniechęcały do inwestowania w ich akcje. Inwestorzy wystraszyli się ubiegłorocznego wyniku BRE Banku i rozczarowali dokonaniami Pekao SA (niezrealizowana prognoza). Na dodatek rynek zaskoczyła rezygnacja Stanisława Pacuka z funkcji prezesa Kredyt Banku.
Gracze nie dali też zamydlić sobie oczu przez Millennium (dawny BIG BG), który zysk za 2002 r. zawdzięcza wyłącznie dywidendzie płaconej przez PZU. Odwrót inwestorów od walorów instytucji finansowych najlepiej widać po zmianie procentowej indeksu sektorowego. WIG Banki zamknął styczeń ponad 13-proc. stratą.
Bardzo udany początek roku miały za to spółki informatyczne. Ich akcje na początku miesiąca szły mocno w górę podbijane zwyżką na amerykańskim rynku Nasdaq. Bohaterem miesiąca był Softbank, który nawet w okresie bessy zachowywał się zdecydowanie lepiej od rynku. W gronie polskich „blue chipów” ta spółka zanotowała najwyższą miesięczną stopę zwrotu — aż 27,8 proc. Zmiana podejścia inwestorów do Softbanku, to głównie efekt jej przejęcia przez Prokom i związanych z tym nadziei na pozyskanie intratnego kontraktu na informatyzację PKO BP.
To właśnie kontrakty były główną przyczyną wzrostu wyceny spó- łek IT. Integratorzy zdołali już bowiem zebrać zamówienia na ponad 1 mld zł. To może być bardzo dobry rok dla branży, bo do wzięcia jest dużo więcej — w kolejce czekają transakcje wartości około 5 mld zł.