Fed może umocnić dolara

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 21-09-2017, 22:00

Posiedzenie Fedu mogło być dla dolara przełomowe i ex post można stwierdzić, iż rzeczywiście pojawiła się szansa na wzrostową korektę notowań amerykańskiej waluty. W tle posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej obradował też Bank Japonii — warto zwrócić uwagę na nowy poziom szaleństwa, który obserwujemy w tamtejszej polityce pieniężnej.

Zacznijmy od Fedu. Zakładałem, że komitet po prostu będzie robił swoje, co możepomóc mocno wyprzedanemu dolarowi wobec ujemnego pozycjonowania spekulantów. Jednak muszę przyznać, że zaskoczył mnie kompletny brak rewizji w dół oczekiwań członków Fedu co do grudniowej podwyżki stóp procentowych.

Tak jak w czerwcu, nadal tylko czterech członków FOMC (z 16) nie widzi takiego ruchu, a to pokazuje dużą determinację w realizacji planu trzech podwyżek w ciągu roku. Warto też zwrócić uwagę na stanowczość w kwestii wdrożenia programu redukcji bilansu. Owszem, redukcja w skali 10 mld USD miesięcznie to przysłowiowa krew z nosa, ale wartość ta będzie rosnąć co trzy miesiące i już za rok Fed będzie pozbywał się obligacji na kwotę 50 mld USD miesięcznie, czyli w tempie, w jakim skupował je w ramach programu QE.

Janet Yellen dała do zrozumienia, że program redukcji bilansu nie będzie rewidowany, pomijając ewentualność znaczącego pogorszenia koniunktury. Ponieważ wiele osób uważa, że jednoczesna hossa na rynku obligacji i akcji była możliwa jedynie dzięki polityce ilościowej najpierw Fedu, potem zaś EBC i Banku Japonii, ciekawym będzie obserwowanie w jaki sposób odbije się to na rynkach. To jednak bardziej temat na 2018 r., tymczasem dolar stoi przed szansą na korektę wzrostową.

Od marca indeks dolara jest w silnym kanale spadkowym i po raz ostatni korekty doświadczyliśmy właśnie przed marcowym posiedzeniem, kiedy rynek również zdał sobie sprawę z nadchodzącej podwyżki. Teraz inwestorzy mogą w coraz większym stopniu wyceniać taki ruch na grudzień, szczególnie, że rosnące ceny ropy będą sprzyjać wzrostowi inflacji.

O Banku Japonii (BoJ) piszę nie przez przypadek, ponieważ w momencie, gdy Fed wycofuje swoją wcześniejszą ekspansję, w Japonii pojawił się głos, że to co robi BoJ to za mało. Nowy członek rady Goshi Kataoka nie zgodził się na decyzję o pozostawieniu parametrów polityki na niezmienionym poziomie sugerując, że cel inflacyjny na poziomie 2 proc. nie zostanie osiągnięty.

Jego argumentacja jest słuszna, ale wnioski wątpliwe. Bank Japonii posiada już około 40 proc. długu rządu Japonii i w wielu spółkach stał się pośrednio największym akcjonariuszem. Mimo to inflacja w Japonii w zasadzie nie występuje, jak więc mówić o celu, który został specjalnie podniesiony, aby usprawiedliwić absurdalną politykę mającą zapewnić sukces gospodarczy rządu Abe. Kataoka jest jednym z członków, którzy zastąpili w radzie dwóch „maruderów” stanowiących do niedawna głos rozsądku w banku. Warto więc obserwować efekty zmian polityki Fedu, bo strach pomyśleć o tym co się stanie, kiedy do podobnego kroku zmuszony zostanie Bank Japonii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA główny ekonomista XTB DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fed może umocnić dolara