"Musimy zrobić wszystko, może nawet z obniżeniem nagród finansowych włącznie, by nasz sport pozostał czysty. A kibice muszą mieć przekonanie, że taką rywalizację oglądają" - powiedział Federer, który w piątek niespodziewanie odpadł w ćwierćfinale halowego turnieju w Rotterdamie.

17-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych dodał, że nie rozumie sportowców, dla których pieniądze są główną motywacją.
"Nie ma dnia, bym nie miał ochoty na trening albo mecz. Czerpię wielką przyjemność z gry w tenisa. W ogóle nie myślę wtedy o pieniądzach. Ktoś, kto stawia je na pierwszym miejscu, nie jest prawdziwym sportowcem" - zaznaczył.
Jak podkreślił, jest przekonany, że sukcesy można odnosić bez pomocy zabronionych substancji. "Jestem tego najlepszym przykładem" - przyznał.
31-letni tenisista opowiedział się też za większą liczbą testów krwi i wprowadzeniem paszportów biologicznych. Kilka dni temu w podobnym tonie wypowiedział się mistrz olimpijski z Londynu Brytyjczyk Andy Murray.
Federer z radością przyjął udany powrót na korty Hiszpana Rafaela Nadala. "To dobre dla tenisa, gdy taki zawodnik, jak on, wraca do rywalizacji" - wspomniał.
