Ferrari zaktualizował koncepcję la dolce vita

Słynny włoski producent sportowych samochodów ma nową propozycję dla osób, które chcą oddać się lekkiemu, miejskiemu życiu

Ferrari roma nie jest rodzinnym autem na weekendowe wypady z dziećmi, ale jeśli ktoś chce w dobrym stylu podjechać do ulubionej kawiarni albo podwieźć kogoś z bagażem z lotniska, to doskonały wybór. Roma oprócz dwóch foteli z przodu ma także dwa niewielkie siedzenia z tyłu. Jest więc bardziej pakowna od typowego ferrari. Poza tym widzimy wszystko to, za co najbardziej kochamy auta produkowane przez Ferrari. Smukła linia karoserii, oryginalny sportowy styl, jedyne w swoim rodzaju „spojrzenie”, czyli kształt reflektorów świadczący o tym, że mamy do czynienia z prawdziwym bolidem wrzuconym na publiczną drogę. Roma nie wygląda jak wiele innych superaut, którymi równie dobrze można byłoby pojechać na tor Le Mans i tam pościgać się ze stałymi bywalcami. To zgrabne i powabne auto. Nie pręży muskułów, ale pasuje do stroju indywidualisty kochającego życie. Taki był zresztą zamysł projektantów.

Ferrari zapowiada, że cena auta będzie oscylowała wokół 200 tys. EUR.
To drożej niż rywale, czyli głównie aston martin DB11, mercedes GT coupe czy
porsche 911 carrera 4S. Jednocześnie jest to jeden z najtańszych modeli w
ofercie włoskiej marki.
Zobacz więcej

WALKA NA EURO:

Ferrari zapowiada, że cena auta będzie oscylowała wokół 200 tys. EUR. To drożej niż rywale, czyli głównie aston martin DB11, mercedes GT coupe czy porsche 911 carrera 4S. Jednocześnie jest to jeden z najtańszych modeli w ofercie włoskiej marki. Fot. ARC

„Dzięki wyróżniającej się klasie i stylowi samochód jest współczesną reprezentacją beztroskiego, przyjemnego trybu życia, który charakteryzował Rzym w latach 50. i 60. Ferrari roma oferuje wytrawnym klientom finezję i wyrafinowanie, które aktualizują koncepcję »la dolce vita«” — napisał koncern w komunikacie.

To nie sztuka tak opisywać swój produkt, gdy ma się włoskie korzenie i takie cacko gotowe do jazdy. Rzym boryka się dziś ze śmieciami i szuka sposobu na to, jak skutecznie oczyszczać miasto, ciągle uwielbiane przez turystów. Włosi lubią więc wspominać z nostalgią dawne czasy i to typowe „słodkie życie”, które zrobiło międzynarodową karierę. Paradoksalnie, taka strategia komunikacyjna może poszerzyć docelową grupę klientów, którzy będą skłonni zrobić przelew za romę.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Ferrari pokazało auto podczas spotkania dla potencjalnych klientów zorganizowanego oczywiście w Rzymie. Samochód może być przystępnym, codziennym ferrari zarówno dla młodych imprezowiczów przed trzydziestką, jak też osób w jesieni życia, którzy chętnie poczują się, jakby byli znów w czasach swojej wiosny i w objęciach tamtej motoryzacji. Wrażenia obu grupom zapewni turbodoładowany silnik V8 o mocy 620 koni mechanicznych i nowa ośmiobiegowaskrzynia biegów DCT. Na ile wycenione jest „słodkie życie”? Powołując się na słowa Enrica Galliera, dyrektora marketingu i handlu Ferrari, Bloomberg podaje, że roma ma kosztować nieco ponad 200 tys. EUR. Reuters podkreśla natomiast, że roma jest już piątym nowym modelem pokazanym przez Ferrari w tym roku.

Firma walczy więc o poszerzenie bazy klientów i chce jak najwięcej wycisnąć z legendarnej marki, ale robi to z szacunkiem dla spuścizny. Nie boi się też nowego podejścia do budowania samochodów. Jedna z nowości, model SF90 stradale, jest pierwszym seryjnie produkowany autem Ferrari z napędem hybrydowym. Prezes Louis Camilleri zapewnia, że cieszy się ono ogromnym zainteresowaniem mimo początkowego sceptycyzmu klientów przyzwyczajonych do ryczących silników spalinowych. Ferrari chce, żeby do 2022 r. hybrydy stanowiły 60 proc. sprzedawanych przez firmę samochodów. Włosi zamierzają osiągnąć w tym roku sprzedaż na poziomie 10 tys. egzemplarzy, czyli nieco więcej niż ponad 9,2 tys. w zeszłym roku. John Elkann, szef rady nadzorczej, podkreśla jednak, że Ferrari nie chce ścigać niemieckiego rywala, czyli Porsche, który każdego roku produkuje ponad 250 tys. samochodów. Ferrari ma pozostać luksusowym produktem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy