Na pytanie, czy stopa referencyjna może w tym roku wynieść 4,0%, Filar odpowiedział w czwartkowym wywiadzie dla TVN CNBC Biznes: "Wydaje mi się, że to jest stopa, z którą można się liczyć". Dodał, że w styczniu możliwa jest obniżka o 50pb "albo o mniej".
"Moment decydujący dla obniżania stóp to jest moment obecny: pierwszy miesiąc, drugi, trzeci, może czwarty miesiąc roku. Jeżeli inflacja bazowa spada, jeżeli projekcja w przyszłym miesiącu to potwierdzi, jeżeli widzimy spowolnienie i możemy oczekiwać, że będzie mniejsza presja popytu w usługach, no to trzeba się dostosowywać teraz" - powiedział członek Rady.
Podkreślił, że wolałby "więcej małych obniżek stosunkowo nieodległych w czasie, niż radykalne, agresywne obniżki skupione w jednym miesiącu".
Ostatnio o konieczności dalszego luzowania polityki pieniężnej mówili nawet ci członkowie RPP< którzy uważani się za zwolenników bardziej restrykcyjnej polityki - oprócz Filara także np. Marian Noga, który powtórzył w wywiadzie dla czwartkowej "Gazecie Prawnej", że widzi przestrzeń do obniżki stóp już w styczniu. "Kroki rzędu 50 pb są odpowiednie. Tym bardziej, że przed nami nie jedna obniżka, tylko kilka" - powiedział.
O potrzebie głębszych niż 25 pb jednorazowo obniżek mówił ostatnio m.in. Andrzej Sławiński. Także Mirosław Pietrewicz opowiadał się za "znaczącymi, nie kosmetycznymi" obniżkami.
Ekonomiści bankowi oczekują w styczniu obniżki o 50 pb (po cięciu o 25 pb w listopadzie i o 75 pb w grudniu), ale nie wykluczają, że jeśli dane o grudniowej produkcji przemysłowej okażą się negatywne, to RPP może zdecydować się na obniżkę o 75 pb.