Filmy pod specjalnym nadzorem

Wojciech Surmacz
opublikowano: 24-01-2007, 23:30

100 mln zł rocznie dla „wiecznie głodnych” filmowców. Najwyższa Izba Kontroli prześwietliła na wskroś Polski Instytut Sztuki Filmowej. Wszystko gra?

A skąd się wzięła kontrola? Z naszych informacji wynika, że była w planie NIK na 2006 r. Taka rutynowa praca. Po prostu.

— Kontrolowano okres od początku istnienia instytutu do 30 września 2006 r. To pierwsza wizyta NIK. Dlatego tak ważne są dla nas jej wyniki — klaruje wyraźnie zaskoczona Agnieszka Odorowicz, dyrektor Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej.

Szefowa filmowego instytutu dumna jest z dobrej roboty. Młoda. Ostra. Zacięta — lubi postawić na swoim. Mówi, że po roku działalności PISF nawet najwięksi wrogowie ustawy o kinematografii nie kwestionują potrzeby istnienia tej instytucji. Słowotok:

— Zaczynaliśmy pracę w trudnych warunkach. Opinię publiczną informowano, że powołanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej to skok na kasę, że tu nie chodzi o produkowanie dobrych filmów… Rzeczywistość pokazała, że jest inaczej, że uporządkowaliśmy rynek filmowy, że polskie firmy — po latach nieobecności — zaczęły pojawiać się w obiegu międzynarodowym. Że pojawiły się w Polsce koprodukcje, że wybitni twórcy europejscy — jak Ken Loach czy Peter Greeneway — kręcą u nas filmy. Dzisiaj już nikt mi nie powie prosto w oczy, że instytut był niepotrzebny... Udowodniliśmy, że film nie powinien być wyłącznie postrzegany jako dzieło artystyczne, że to produkt rynkowy, a branża filmowa jest przemysłem o perspektywicznej, wysokiej dynamice rozwoju. Nikt mi nie zarzuci, że zmarnowano pieniądze — nie pozostawia cienia wątpliwości Agnieszka Odorowicz.

A propos pieniędzy i pani dyrektor. Dotarliśmy do obszernych fragmentów projektu pokontrolnego protokołu NIK — ku zaskoczeniu pani Odorowicz. Nieoficjalnie. Ostateczna wersja dokumentu nie jest jeszcze gotowa.

 

Podliczeni

A zatem co bardziej smaczne fragmenty dokumentu: średnie miesięczne wynagrodzenie w instytucie wynosiło w 2006 roku 4,9 tys. zł. Koszty wynagrodzeń i pochodnych PISF — według stanu na 30 września 2006 r. — sięgnęły 2,8 mln zł (64 proc. zaplanowanych wydatków na te cele). A inwestycje w rozwój kin i dystrybucję filmów? Na poziomie 11,5 mln zł na programy edukacyjne i 7 mln zł na szkoły filmowe.

Wywołana do tablicy szefowa PISF nie ma wyjścia: musi odpowiadać. I tak komentuje wydatki instytutu:

— W 2006 roku mieliśmy już dwukrotnie więcej polskich filmów fabularnych niż w poprzednich latach, a znacząca ich część realizowana jest w międzynarodowych koprodukcjach. Na festiwalu w Gdyni pojawiło się aż 14 debiutów — to połowa całej polskiej produkcji. Były i filmy artystyczne, i czysto komercyjne — takie, które ze względu na brak narzędzi finansowania kultury w Polsce nie mogłyby normalnie powstać. Znacząco wzrosła liczba widzów w kinach, co wprost przekłada się na wyniki finansowe dystrybutorów i właścicieli kin.

Przychody PISF w latach 2005-06 (III kwartał) to — odpowiednio — 3,1 mln zł oraz 94 mln zł. Z czego te z roku 2006, uzyskiwane na podstawie art. 19 ustawy o kinematografii (1,5 proc. podatku od nadawców i operatorów telewizyjnych), zaplanowano na kwotę 75,5 mln zł. Do końca III kwartału zrealizowano w 78,4 proc. (56,4 mln zł).

— Nie wszyscy płatnicy z art. 19 pogodzili się z sytuacją, że są donatorami polskiej kultury filmowej. Staram się ich do tego skutecznie przekonywać — tłumaczy Odorowicz. I dobitnie podkreśla:

— Przy każdej okazji informuję, że przecież przekazane nam środki można odpisać od podatku. To rozwiewa wiele wątpliwości.

Ale nie wszystkie.

 

Niuanse

PISF zatrudnia prawie 50 osób i operuje prawie 100-milionowym budżetem. Ale czy hula już tak, jak powinien?

— Myślę, że tak. Udzielamy dotacji, filmy się kręcą, system działa — odpowiada dyrektor instytutu.

Czy tego samego zdania była NIK po prześwietleniu kinematograficznych ksiąg? Inspektorzy wertowali dokumentację Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej od 18 października do 15 grudnia 2006 r. I mieli pewne wątpliwości. Wygląda jednak na to, że były to jedynie uwagi natury technicznej. W podsumowaniu zalecili korekty systemu finansowego w instytucie. Dotyczyły głównie spraw rachunkowych i zasad ewidencjonowania kosztów. Zalecenia NIK Agnieszka Odorowicz kwituje jednoznacznie: to tylko korekty w zasadach prowadzenia rachunkowości instytutu. Czyli takie niuanse, wynikające z „błędów młodości”?

— Stworzyliśmy instytucję, której w Polsce do tej pory nie było. Trzeba pamiętać, że mamy status organu podatkowego. Do dyspozycji mieliśmy tylko dwa akty prawne: ustawę i rozporządzenie. Resztę, czyli dodatkowy system, należało stworzyć. Płatników zarejestrować, sprawdzać, czy wpłacają pieniądze, monitorować, wzywać do zapłaty. Dodam, że Duński Instytut Filmowy formował się prawie 5 lat — zaznacza dyrektor Odorowicz.

 

Wzorcownia

Pewność siebie i satysfakcję z działalności PISF po wizycie inspektorów Najwyższej Izby Kontroli czuć w Państwowym Instytucie Sztuki Filmowej na kilometr. Tak dobre samopoczucie pracowników urzędu to zapewne wrażenia po tzw. spotkaniu pokontrolnym w siedzibie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, które odbyło się na początku stycznia. Słowa przedstawicieli NIK, które tam padły, to miód na serce wszystkich polskich filmowców. Otóż stwierdzono, że „inspekcja w instytucie jest pierwszą kontrolą od dłuższego czasu, która pokazuje dobrze prowadzoną, zarządzaną i dobrze zapowiadającą się instytucję”. W opinii NIK „kontrola przyniosła jednoznacznie pozytywne wyniki, mimo iż prowadzono ją podczas organizacji instytutu. A zgłoszone uwagi nie miały charakteru krytycznego, lecz służyły usprawnieniu pracy PISF i dbałości o wysokie standardy gospodarowania środkami publicznymi”.

Najciekawsze, że przedstawiciele NIK podkreślili, że „umowy sporządzane przez Instytut będą prezentowane na forum instytucji państwowych jako wzorcowe przykłady dbania o środki publiczne”.

— Wszystko gra. Płatnicy płacą, udzielamy dotacji. System działa. NIK dobrze ocenia pracę PISF — przede wszystkim cały system prawny, ekonomiczny i kontrolny który stworzyliśmy — nie kryje radości Odorowicz.

 

Sen z oczu

Szefowa PISF nie zwykła maskować emocji. Cieszy się z efektów kontroli NIK. Ale też nie ukrywa, że sen z oczu spędzają jej niedawno opublikowane, ostre teksty Bertolda Kittela z „Rzeczpospolitej”, dotyczące rzekomych nadużyć, których się miała dopuścić w przeszłości w krakowskim stowarzyszeniu Instytut Sztuki, i insynuacji związanych z jej życiem prywatnym.

Agnieszka Odorowicz oczywiście wszystkiemu zaprzecza. Ale też trudno spodziewać się innych odpowiedzi. Jaka jest prawda? Może rozstrzygnie sędzia, a może prokurator? Krakowski Instytut Sztuki zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dziennikarza „Rzeczpospolitej”. n

 

Who is who

Na zeszłorocznym festiwalu w Cannes amerykański miesięcznik „Variety” — jeden z najbardziej prestiżowych magazynów o branży filmowej — opublikował autorską listę „Who is who”. Agnieszka Odorowicz, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej jest jedyną reprezentantką Europy Wschodniej w tym zestawieniu. Uznano ją za jedną z najbardziej wpływowych osób w filmowym świecie tej części świata. Wśród wymienionych przez „Variety” znaleźli się m.in.: hiszpański reżyserPedro Almodóvaroraz francuski aktor i producent, Mathieu Kassovitz. Amerykański magazyn pisze o szefowej PISF jako o osobie, „która w wieku zaledwie 31 lat” kieruje już tak ważną instytucją filmową, wspiera w Cannes młode polskie kino i promuje Polskę jako partnera przy koprodukcjach filmowych

Andrzej Wajda oceniony

Największe dofinansowanie, jakiego udzielił PISF w 2006 roku, wyniosło 6 mln zł. Otrzymał je projekt „Post mortem. Opowieść katyńska” w reżyseriiAndrzeja Wajdy. O dotację zwrócił się producent filmu — Michał Kwieciński, Akson Studio. Wnioskowi przyznano 90,6 pkt — najwyższą notę spośród ocenianych przez ekspertów PISF projektów w 2006 r.

17,5 mln zł

To łączna kwota wydana przez PISF w 2006 r. (do 30 września) na dofinansowanie produkcji filmowej w Polsce. W tym 2,4 mln zł dla koprodukcji brytyjsko-polsko-holendersko-kanadyjskiej pt. „Straż nocna” w reżyseriiPetera Greenewaya.

Nowość od roku

Polski Instytut Sztuki Filmowej powołał do życia minister kultury, sztuki i dziedzictwa narodowego — 19 sierpnia 2005 r. — na podstawie ustawy o kinematografii. Do zadań tej instytucji należy tworzenie warunków rozwoju polskiej produkcji filmów i koprodukcji filmowej, inspirowanie i wspieranie wszystkich gatunków rodzimej twórczości, a w szczególności filmów artystycznych (projekty, produkcja i rozpowszechnianie), także debiutów. Do obowiązków ustawowych PISF należy też m.in. promocja polskich produkcji, tworzenie warunków powszechnego dostępu do dorobku sztuki filmowej, dystrybucję, usługi eksperckie, dbałość o archiwa oraz małych lub średnich przedsiębiorców działających w kinematografii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu