Ostatnio waluty azjatyckich i latynoamerykańskich rynków wschodzących rosły w siłę. Wzrost miał spekulacyjny charakter, a jego skala spowodowała, że władze krajów, których waluty podlegały temu trendowi, zapowiedziały interwencje. Zaskakująco na tym tle zachowywały się waluty europejskich emerging markets. Złoty, forint czy korona czeska już od dłuższego czasu są silne, jednak ich umocnienie bynajmniej nie przybiera na dynamice, a raczej ulega wyhamowaniu.
Z jednej strony, kondycja gospodarcza naszego regionu jest silna w porównaniu z większością krajów strefy euro. Z drugiej jednak, inwestorzy są zdystansowani względem lokalnych rynków ze względu na wciąż aktualne problemy sektora finansów publicznych.
W przypadku Polski główne obawy dotyczą rozbieżności pomiędzy rządowymi planami naprawy sektora publicznego a wytycznymi Komisji Europejskiej. Według projektu rządowego deficyt finansów publicznych spadnie poniżej 3 proc. PKB dopiero w 2013 r., a nie do 2012 r. Tę wcześniejszą datę narzuca procedura nadmiernego deficytu, którą Polska została objęta w maju 2009 r. Polskę czekają więc albo ciężkie negocjacje z Unią, albo konieczność silniejszych cięć wydatków w budżecie w kolejnych latach. Inwestorzy póki co spokojnie reagują na tę perspektywę, jednak jest ona główną przyczyną wyhamowania aprecjacji złotego.
Podobnie jest na Węgrzech. Kurs EUR/HUF po dynamicznym spadku we wrześniu do pięciomiesięcznych minimów odbił się. Powodem spadku były oczekiwania na ograniczenie deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB już w przyszłym roku. Ostatnie dane dotyczące wykonania tegorocznego budżetu zrodziły jednak obawy, czy w bieżącym roku uda się osiągnąć założony cel (3,8 proc. PKB). Węgierski deficyt w okresie styczeń — sierpień wyniósł 125 proc. rocznego celu.
Na razie zaufanie względem naszego regionu jest wysokie. Jeśli jednak inwestorzy nie zobaczą konkretnych i zdecydowanych działań, sentyment może pogorszyć się. Ostatnia fala problemów finansowych słabszych gospodarek Eurolandu pokazała, iż dynamiczny wzrost gospodarczy nie wystarczy, by zdobyć i utrzymać zaufanie inwestorów zagranicznych.