Obradujący w siedzibie Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) w Bazylei szefowie banków centralnych głównych potęg gospodarczych spotkali się w niedzielę z dyrektorem MFW Rodrigo Rato, formułując optymistyczne prognozy na nowy rok gospodarczy. Lekkim cieniem kładzie się tylko niepokój o ceny ropy naftowej.
W ich ocenie, świat zmierza w kierunku kolejnego, piątego już roku o wzroście gospodarczym przekraczającym 4 procent. W tej sytuacji szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego w swym wystąpieniu w BIS, który jest nazywany "bankiem banków centralnych", zalecił swym kolegom z poszczególnych państw światowej czołówki, by podchodzili ostrożnie do wyznaczania stóp procentowych, uzależniając decyzje od napływających danych ekonomicznych.
W przypadku Europy oznaczać to będzie zejście ze ścieżki stałego, stopniowego podnoszenia stopy procentowej, którą szły w ubiegłym roku główne europejskie banki centralne. W Stanach Zjednoczonych pauza w podwyżkach stopy już nastąpiła, dając tamtejszemu bankowi centralnemu, czyli Rezerwie Federalnej (FED), czas na dokonanie przeglądu sytuacji.
"Gospodarka światowa zmierza w stronę jeszcze jednego roku o silnym, opartym na szerokiej podstawie wzroście" - powiedział Rato po pierwszym dniu szwajcarskiego spotkania. "Widzimy silny wzrost w Europie, kontynuację w Japonii, a także bardzo silny wzrost w Azji i w innych regionach, przy czym z pewnością z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych główny scenariusz sprowadza się do miękkiego lądowania".
MFW prognozuje, że w b.r. tempo wzrostu w skali globu lekko spadnie, do 4,9 procent rocznie, z 5,1 procent osiągniętych w roku 2006. Tak optymistyczna perspektywa jest jednak zarazem wyzwaniem dla szefów banków centralnych, którzy muszą pilnować, by obfitość pieniędzy w obiegu, zapewniająca finansowanie globalnego wzrostu, nie spowodowała zagrożenia dla stabilności cen - powiedział Rato.
"W tym kontekście sądzimy, że stanowisko głównych banków centralnych, Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego, jest odpowiednie, pod względem adekwatności wobec realnych danych ekonomicznych, w celu utrzymania ich polityki pieniężnej" - powiedział Rato.
Wyzwaniem jest cena ropy, która - jak ocenił szef MFW - nadal stanowi potencjalne zagrożenie inflacyjne, nawet jeśli dotąd groźba ta jeszcze nie zmaterializowała się, a ostatnio ceny nawet znacznie cofnęły się.
W ostatnich miesiącach ceny ropy spadły z rekordowego poziomu 78,40 dolara za baryłkę, osiągniętego w połowie lipca po ataku Izraela na Liban, do zaledwie 56,31 dolara za baryłkę w piątek. (DI, PAP).