Bumar, kontrolowany przez państwo holding produkujący uzbrojenie dla armii, nie opublikował jeszcze sprawozdania finansowego za 2011 r. Powinien to zrobić do końca czerwca. „Cała branża przemysłu zbrojeniowego plotkuje, że sprawozdania nie ma, bo Bumar jest ćwierć miliarda na minusie i niebezpiecznie blisko stanu, w jakim obecnie znajduje się Stocznia Marynarki Wojennej” — napisał na blogu Ludwik Dorn, poseł Solidarnej Polski. Wspomniana Stocznia Marynarki Wojennej zbankrutowała. Czy rzeczywiście podobny los czeka największy zbrojeniowy holding w kraju?

— Do informacji zamieszczonych na blogu odniesiemy się w oświadczeniu. Mogę jedynie powiedzieć, że sprawozdanie, choć z opóźnieniem, zostało w ubiegłym tygodniu przyjęte przez radę — mówi Krzysztof Krystowski, prezes Bumaru.
Stare straty w nowym bilansie
Według informacji „Pulsu Biznesu”, Ludwik Dorn pomylił się co do wysokości strat zbrojeniowego holdingu. Faktyczny wynik Bumaru w 2011 r. był znacznie gorszy. Straty są szacowane aż na 500 mln zł, czyli dwa razy więcej, niż podaje poseł.
— W ubiegłym tygodniu w Bumarze odbyła się rada dyrektorów. Podsumowano rok 2011, ale przeanalizowano też m.in. „stary bilans”z 2010 r. Okazało się, że wymaga on weryfikacji. Jednak za 2010 r. sprawozdanie zostało zatwierdzone, więc bilansu nie można zmienić i w efekcie straty wykryte za 2010 r. obciążą wynik za 2011 r. — mówi jeden z naszych informatorów.
Straty wynikają m.in. z przeszacowania kontraktów eksportowych, które okazały się niedochodowe. Tymczasem Bumar dotychczas zasypywał rynek pozytywnymi informacjami o wynikach. Za 2010 r. zysk spółki był oszacowany na prawie 18 mln zł (wobec 11,3 mln zł w 2009 r). Skonsolidowany wynik był rekordowy — sięgnął 100 mln zł, wobec 57 mln zł w 2009 r. Prognozy na 2011 r. także malowały się w różowych barwach. W marcu ubiegłego roku spółka szacowała, że skonsolidowany zysk brutto przekroczy 73 mln zł.
„Czy będzie afera, jeśli Bumar po paru latach twórczej działalności (…) wkroczy na ścieżkę bankructwa, parę tysięcy pracowników będzie miało bezrobocie w perspektywie, a skarb państwa w plecy na setki milionów. Nie, nie będzie, bo nie ma nagrania. Czy po tym wpisie ktoś się sprawą kondycji Bumaru zainteresuje? A gdzie tam. Jak pisze poeta, rzecz cała się skończy nie wrzaskiem, lecz skomleniem” — pisze Ludwik Dorn.
Edward Nowak, który w latach 2010 i 2011 r. zarządzał zbrojeniowym holdingiem był wczoraj nieuchwytny. Jego żona poinformowała nas jedynie, że miał wiele spotkań.
Nadzór i polityka
Ludwik Dorn zwraca także uwagę na odpowiedzialność przedstawicieli resortu skarbu.
„Przez minione lata Bumar z ramienia ministerstwa skarbu nadzorowali dwaj podsekretarze stanu. Najpierw Krzysztof Łaszkiewicz, obecnie sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, a po nim Mikołaj Budzanowski, obecnie minister skarbu państwa” — pisze Ludwik Dorn. Resort skarbu do czasu zamknięcia tego wydania „Pulsu Biznesu” nie odniósł się do informacji z bloga Ludwika Dorna, kwestii nadzorowania Bumaru i ogromnej straty za ubiegły rok. Nie chciał ich też komentować Aleksander Grad, ówczesny minister skarbu. — Mamy ciągłość władzy. Proszę pytać resort — mówi Aleksander Grad.
Trudniej o inwestora
Bumar jest największym polskim holdingiem produkującym uzbrojenie dla armii. Średnioroczne obroty grupy sięgają 2,5-3 mld zł. Spółka od kilku miesięcy ma sporo problemów. Poprzedni prezes Edward Nowak musiał pożegnać się ze stanowiskiem, m.in. za podpisanie nierentownego kontraktu na dostawy wozów zabezpieczenia technicznego WZT-3. Feralny kontrakt oraz wykazanie słabych wyników może pokrzyżować plany wprowadzenia do spółki inwestorów. Resort skarbu zaplanował, że w 2013 r. Bumar będzie gotów do giełdowego debiutu.
500 mln zł Na tyle są szacowane straty Bumaru w 2011 r. Wynikają też z przeszacowania danych za 2010 r.
OKIEM EKSPERTA
Zmiana była konieczna
STANISŁAW GŁOWACKI
Komisja Krajowa NSZZ Solidarność sekcja obronności
Potwierdziły się nasze dotychczasowe przypuszczenia o kreatywnej księgowości prowadzonej w Bumarze, dlatego nalegaliśmy, by resort skarbu dokonał zmiany na stanowisku prezesa. Dobrze, że zarząd zdecydował się na audyt i pokazanie stanu faktycznego, bo w nieskończoność nie można kreować bilansu. Kiedyś przyszłaby chwila prawdy i straty wyszłyby na jaw. Rozmawiałem z zarządem, zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji, ale zapewniają, że zrestrukturyzują firmę.
OKIEM EKSPERTA
Kibicuję nowemu prezesowi
RENATA BUTRYN
poseł Platformy Obywatelskiej
Tak wysoka strata jest zaskakująca, bo poprzedni zarząd prezentował bardzo dobre wyniki, w które aż trudno było uwierzyć. Nie dziwię się, że obecny zarząd zdecydował się na weryfikację wyniku. Traktuję to jako bilans otwarcia, który pokazuje, z jakiego pułapu startuje nowy prezes, i wierzę, że faktycznie uda mu się zrestrukturyzować spółkę.