Finisz tygodnia zdominowany przez byki

Waldemar Borowski
opublikowano: 06-02-2009, 16:31

Piątkowa sesja rozpoczęła się od pokaźnych wzrostów. WIG20 niesiony dominacją zieleni na wszystkich parkietach, z łatwością uporał się z poziomem 1500 pkt. i dołączył do liderów zwyżek na naszym kontynencie. Nadal bardzo dobrą formę podtrzymywały Lotos i PKN Orlen. Wtórował im KGHM, niesiony wzrostem ceny miedzi w Szanghaju o maksymalny dzienny limit 5  proc. do 4216 USD/t.

Segment surowcowy otrzymywał wsparcie od banków. Szczególnie papiery PKO BP budziły zainteresowanie, co potwierdzały wysokie obroty na tej firmie. Słabo prezentował się tym razem PGNiG. Na jego walorach pojawiły się potężne zlecenia sprzedaży. Sugeruje to realizację zysków przez dużego inwestora i przerzucanie gotówki na inne cele.

Rekordowy spadek grudniowej produkcji przemysłowej w Niemczech o 4,6 proc. mdm nie zakłócił marszu indeksów na północ. Nerwowość wystąpiła dopiero przed zbliżaniem się momentu publikacji stopy bezrobocia w USA. Okazała się ona wyższa o 0,1 pkt. proc. od prognoz analityków Thomson Reuters i wyniosła 7,6 proc. Dane nieznacznie gorsze, ale nie jest to silny argument na przyszłe sesje dla niedźwiedzi z Wall Street.

Zachwianie moralami byków na GPW trwało jednak bardzo krótko i swoją zdecydowaną przewagę podkreśliły jeszcze w końcówce sesji. Dzięki temu WIG20 zakończył notowania wzrostem o 2,99 proc. i to ponownie potwierdzonym wysokimi obrotami. Pozytywnie wyróżniły się KGHM i PKO BP. Obie firmy niesłusznie zostały poprzednio przecenione w tak dużym zakresie i nadal mają znaczny potencjał wzrostowy. Z najcięższych spółek doskonałą formę utrzymał również Orlen.

Początek tego tygodnia na warszawskim parkiecie był dla posiadaczy akcji prawdziwym tsunami, które zmniejszyło drastycznie kapitalizację ich portfeli. Podaż z łatwością sprowadziła, przy niskich obrotach, nie tylko WIG20 do najniższego poziomu na zamknięciu handlu, ale również ustanowił on nowe minima bessy. W poniedziałkowym komentarzu przed sesją napisałem, że „główny indeks zbliżył się już niebezpiecznie do wsparć, a ich przełamanie otworzy drogę przed dalszymi spadkami. Jednak na kreślenie czarnej wizji o nieuchronności dalszych spadków WIG20 o 10-15 proc. jest jeszcze za wcześnie”. Bessa jest w takim punkcie, że obecnie podejście techniczne odgrywa marginalną rolę. Dominują dane makro, programy pomocowe rządów i informacje korporacyjne i to ten zestaw kształtuje reakcje inwestorów i wyznacza rytm indeksów, które się zmieniają niezależnie od technicznych wykresów.

Taki scenariusz miał miejsce na GPW. Kiedy wydawało się, że parkiet całkowicie się posypie, nastąpiła mobilizacja byków. Kapitał prawdopodobnie w dużej części pochodził od naszych inwestorów instytucjonalnych. Obrona rynku, jeszcze nie świadczy, że Warszawa dołączyła do giełd, gdzie byki dominują już od kilku tygodni, ale zwiększa nadzieję, że i my nie będziemy zanadto odstawać od trendów światowych.

A z wielu parkietów powiało ostatnio większym optymizmem. Indeksy chińskie pierwsze odczuły kulminację bessy w ubiegłym roku, a teraz stają się forpocztą poprawy nastrojów. Wydaje się, że również Wall Street dojrzewa do konfrontacji. Od kilku sesji, nawet przy spadku indeksów, zaznacza się kontrola sytuacji przez stronę popytową. Byki potrzebują wyraźniejszego wsparcia zewnętrznego do zdecydowanej reakcji i wydaje się, że aprobata przez kongres nowych programów pomocowych dla amerykańskiej gospodarki będzie do tego scenariusza pasowała. Sprzyjać temu powinien też finisz sezonu raportów firm.

Jeśli do frontalnego starcia na Wall Street - o kierunek średniookresowego trendu - nie dojdzie w przyszłym tygodniu, to w następnym wydaje się to już nieuniknione. Układ sił wskazuje obecnie na przewagę popytu, który powinien zrealizować wybicie w górę z obecnej konsolidacji.

Pod taki scenariusz grają już inwestorzy w Szanghaju, Sao Paulo i Seulu. Także dilerzy z rynku surowcowego potwierdzają napływ kapitału, co owocuje wzrostem cen wielu metali. Część z nich wyraża przekonanie, że rynek towarowy przygotowuje się do mocniejszego wybicia. Takiemu optymizmowi szkodzi zachowanie największych globalnych parkietów. Jeszcze żaden z nich nie zasygnalizował jednoznacznie zmiany nastrojów, a impuls dla świata musi wyjść właśnie od nich. Nieśmiałe argumenty fundamentalne do tego jednak się pojawiły. Trzy odczyty amerykańskich wskaźników ISM okazały się lepsze od prognoz. Także po niektórych danych z rynku nieruchomości w USA, a ostatnio też w W. Brytanii zaznacza się wyczerpywanie deflacyjnych oczekiwań w tym segmencie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Waldemar Borowski

Polecane