Fińscy pocztowcy pomogą Polakom

opublikowano: 16-11-2012, 00:00

Itella na własnej skórze przekonała się, co oznacza głęboka restrukturyzacja. Nasz operator ma się od niej uczyć.

Listonosze przechodzą do historii, ich miejsce zajmują informatycy. Itella, fińska poczta publiczna, działa w Polsce od 2008 r. i zatrudnia tu pół tysiąca osób. Polacy pracują dla Finów w biurach w Warszawie, we Wrocławiu i przede wszystkim w Toruniu, gdzie Itella otworzyła Centrum Outsourcingu Finansowego, w którego rozwój przez trzy lata ma zainwestować 5 mln EUR (21 mln zł). Właśnie dzięki usługom finansowo-księgowym zasypuje luki w przychodach, spowodowane kurczącym się w całej Europie tradycyjnym rynkiem listów.

— Z Polski obsługujemy zagranicznych klientów biznesowych, świadcząc im usługi outsourcingowe. Weszliśmy na ten rynek, przejmując w 2008 r. spółkę zajmującą się drukiem i zarządzaniem dokumentacją. Nie wykluczamy kolejnych przejęć w sektorze outsourcingu czy logistyki — mówi Jari Annala, wiceprezes Itella Information. Fińska poczta zaprzyjaźniła się ostatnio z polską odpowiedniczką. W konsorcjum z Pocztą Polską (PP) i PTK Centertel wygrała wart 353 mln zł przetarg na obsługę przez osiem lat Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego. Finowie mają m.in. digitalizować i archiwizować setki tysięcy wiadomości ze zdjęciami piratów drogowych przyłapanych przez fotoradary. Na pozostałych rynkach Itella też woli sprzymierzać się z miejscowymi operatorami niż iść z nimi na noże.

— Z lokalnymi pocztami na ich tradycyjnym rynku jest bardzo trudno wygrać, nawet posiadając przewagę finansową. Taka walka jest zresztą nieopłacalna — lepiej wejść z konkretną, wyspecjalizowaną usługą i własną technologią. Nie myślimy zresztą o żadnych przejęciach w tradycyjnym sektorze pocztowym — mówi Jari Annala.

Dziś Itella notuje 1,9 mld EUR (7,9 mld zł) przychodów rocznie. Mimo stałego spadku tradycyjnego rynku pocztowego przychody z roku na rok rosną, z małą przerwą na kryzysowe lata 2007-08.

Ostre cięcie

Jeszcze w połowie lat 90. spółka przeprowadziła gruntowną restrukturyzację, do której dopiero przymierza się polski operator publiczny. — 15 lat temu zwolniliśmy jednorazowo 10 tys. osób. Nie dało się inaczej, bo likwidowaliśmy wtedy kosztowną i nierentowną sieć własnych placówek pocztowych, przechodząc na model franczyzowy. Od tej pory praktycznie każdego roku ograniczamy zatrudnienie w sektorze tradycyjnym, ale przyjmujemy do pracy w stale rosnącej części informatycznej i finansowej — mówi Jari Annala.

Fińska poczta ma zaledwie 200 własnych placówek (na ponad 1000) i zatrudnia 27,5 tys. osób, z czego 20 tys. w sektorze tradycyjnym. Dla porównania w Polsce — która ma siedem razy więcej ludności — operator publiczny prowadził na koniec ubiegłego roku 8,4 tys. placówek, z czego tylko 3,5 tys. poprzez „agentów pocztowych”. W PP pracuje prawie 90 tys. osób.

Zaproszenie dla poczty

Oczkiem w głowie Itelli jest rozwijany przez niemal dekadę projekt Netposti — elektronicznej wersji tradycyjnej poczty. System na pierwszy rzut oka jest podobny do zwykłej skrzynki e-mailowej, ale ma kilka przewag — przede wszystkim przy jego pomocy można oficjalnie i szybko komunikować się z urzędami.

— Z systemu korzysta dziś 12 proc. Finów, a także 650 organizacji rządowych, które w ten sposób przesyłają korespondencję obywatelom — w tym nasz urząd skarbowy. Dostarczamy też tą drogą m.in. 250 tytułów prasowych — mówi Tommi Björklund z Itella Mail Communications.

Itella chce, by do 2020 r. na e-pocztę przerzuciło się ponad dwie trzecie Finów. Myśli też o licencjonowaniu Netposti innym operatorom publicznym.

— Jeśli Poczta Polska będzie zainteresowana naszym systemem, chętnie przystąpimy do rozmów — mówi Jukka Alho, prezes grupy Itella.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fińscy pocztowcy pomogą Polakom