Fińscy pocztowcy pomogą Polakom

Itella na własnej skórze przekonała się, co oznacza głęboka restrukturyzacja. Nasz operator ma się od niej uczyć.

Listonosze przechodzą do historii, ich miejsce zajmują informatycy. Itella, fińska poczta publiczna, działa w Polsce od 2008 r. i zatrudnia tu pół tysiąca osób. Polacy pracują dla Finów w biurach w Warszawie, we Wrocławiu i przede wszystkim w Toruniu, gdzie Itella otworzyła Centrum Outsourcingu Finansowego, w którego rozwój przez trzy lata ma zainwestować 5 mln EUR (21 mln zł). Właśnie dzięki usługom finansowo-księgowym zasypuje luki w przychodach, spowodowane kurczącym się w całej Europie tradycyjnym rynkiem listów.

— Z Polski obsługujemy zagranicznych klientów biznesowych, świadcząc im usługi outsourcingowe. Weszliśmy na ten rynek, przejmując w 2008 r. spółkę zajmującą się drukiem i zarządzaniem dokumentacją. Nie wykluczamy kolejnych przejęć w sektorze outsourcingu czy logistyki — mówi Jari Annala, wiceprezes Itella Information. Fińska poczta zaprzyjaźniła się ostatnio z polską odpowiedniczką. W konsorcjum z Pocztą Polską (PP) i PTK Centertel wygrała wart 353 mln zł przetarg na obsługę przez osiem lat Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego. Finowie mają m.in. digitalizować i archiwizować setki tysięcy wiadomości ze zdjęciami piratów drogowych przyłapanych przez fotoradary. Na pozostałych rynkach Itella też woli sprzymierzać się z miejscowymi operatorami niż iść z nimi na noże.

— Z lokalnymi pocztami na ich tradycyjnym rynku jest bardzo trudno wygrać, nawet posiadając przewagę finansową. Taka walka jest zresztą nieopłacalna — lepiej wejść z konkretną, wyspecjalizowaną usługą i własną technologią. Nie myślimy zresztą o żadnych przejęciach w tradycyjnym sektorze pocztowym — mówi Jari Annala.

Dziś Itella notuje 1,9 mld EUR (7,9 mld zł) przychodów rocznie. Mimo stałego spadku tradycyjnego rynku pocztowego przychody z roku na rok rosną, z małą przerwą na kryzysowe lata 2007-08.

Ostre cięcie

Jeszcze w połowie lat 90. spółka przeprowadziła gruntowną restrukturyzację, do której dopiero przymierza się polski operator publiczny. — 15 lat temu zwolniliśmy jednorazowo 10 tys. osób. Nie dało się inaczej, bo likwidowaliśmy wtedy kosztowną i nierentowną sieć własnych placówek pocztowych, przechodząc na model franczyzowy. Od tej pory praktycznie każdego roku ograniczamy zatrudnienie w sektorze tradycyjnym, ale przyjmujemy do pracy w stale rosnącej części informatycznej i finansowej — mówi Jari Annala.

Fińska poczta ma zaledwie 200 własnych placówek (na ponad 1000) i zatrudnia 27,5 tys. osób, z czego 20 tys. w sektorze tradycyjnym. Dla porównania w Polsce — która ma siedem razy więcej ludności — operator publiczny prowadził na koniec ubiegłego roku 8,4 tys. placówek, z czego tylko 3,5 tys. poprzez „agentów pocztowych”. W PP pracuje prawie 90 tys. osób.

Zaproszenie dla poczty

Oczkiem w głowie Itelli jest rozwijany przez niemal dekadę projekt Netposti — elektronicznej wersji tradycyjnej poczty. System na pierwszy rzut oka jest podobny do zwykłej skrzynki e-mailowej, ale ma kilka przewag — przede wszystkim przy jego pomocy można oficjalnie i szybko komunikować się z urzędami.

— Z systemu korzysta dziś 12 proc. Finów, a także 650 organizacji rządowych, które w ten sposób przesyłają korespondencję obywatelom — w tym nasz urząd skarbowy. Dostarczamy też tą drogą m.in. 250 tytułów prasowych — mówi Tommi Björklund z Itella Mail Communications.

Itella chce, by do 2020 r. na e-pocztę przerzuciło się ponad dwie trzecie Finów. Myśli też o licencjonowaniu Netposti innym operatorom publicznym.

— Jeśli Poczta Polska będzie zainteresowana naszym systemem, chętnie przystąpimy do rozmów — mówi Jukka Alho, prezes grupy Itella.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fińscy pocztowcy pomogą Polakom