Wreszcie dobre dane płyną z sektora przedsiębiorstw. Jak wynika z badania Narodowego Banku Polskiego (NBP), kurczy się grono firm, dla których główną barierą w rozwoju jest słaby popyt. Obecnie odsetek ten wynosi 15,7 proc. wobec 17,5 proc. w poprzednim kwartale. To pierwszy spadek wskaźnika od czterech kwartałów. Choć jest niewielki, cieszy, bo wcześniej odsetek firm dotkniętych barierą popytową systematycznie rósł. „W pierwszym kwartale 2013 r. ankietowane przedsiębiorstwa lepiej niż w poprzednim oceniły rynek zbytu dla produktów i usług. Po pierwsze, osłabieniu uległa bariera popytowa. Po drugie, w górę poszedł średni stopień wykorzystania mocy produkcyjnych w polskich firmach. Wzrósł on w minionym kwartale z 78 do 80 proc.” — zaznaczają analitycy NBP.

Drugi raz pod wodą
Niestety, bariera popytu nadal pozostaje zdecydowanie najbardziej dotkliwa dla firm. Jest prawie dwukrotnie częściej wymieniana przez przedsiębiorców niż zatory płatnicze (9,4 proc.), biurokracja i podatki (8,9 proc.) czy kursy walutowe i silna konkurencja (po 7,7 proc.). Ponadto firmy ankietowane przez bank centralny, mimo wszystko, oceniają perspektywy tak samo źle jak w ostatnich dwóch kwartałach. Stworzony na podstawie deklaracji przedsiębiorców tzw. wskaźnik prognozypopytu spadł w minionym kwartale z 2 do 1 pkt i jest najniższy od pierwszego kwartału 2009 r. Przedsiębiorcy oceniali perspektywy równie pesymistycznie w szczycie poprzedniej fali światowego kryzysu gospodarczego. „To pokazuje, że przedsiębiorcy w najbliższym kwartale nie oczekują jeszcze poprawy koniunktury gospodarczej” — zaznaczają analitycy NBP.
Może za rok
Ten pesymizm sprawia, że przedsiębiorcy nadal bardziej niż na rozwoju skupieni są na cięciu kosztów. Z jednej strony, ograniczają zatrudnienie. Według badania NBP, likwidować miejsca pracy zamierza w najbliższym kwartale 14 proc. firm, a tworzyć nowe — tylko 7 proc. Z drugiej strony, przedsiębiorcy niechętnie inwestują. Odsetek firm rozpoczynających inwestycje od kilku kwartałów utrzymuje się na niskim poziomie około 22 proc.
„Niska aktywność inwestycyjna przedsiębiorstw jest rezultatem przede wszystkim utrzymywania się wysokiej niepewności odnośnie przyszłości oraz zbyt niskiego popytu i niekorzystnych perspektyw sprzedaży” — tłumaczą analitycy NBP. Ten marazm wśród przedsiębiorców prawdopodobnie potrwa jeszcze kilka kwartałów. Dopiero w przyszłym roku powinni złapać wiatr w żagle i przejść z defensywy do ataku. — Optymizm przedsiębiorców wzrośnie dopiero wtedy, kiedy wyraźnie odczują oni wzrost sprzedaży, a do tego potrzebne jest odbicie w konsumpcji i inwestycjach. Spodziewam się, że nastąpi to dopiero w pierwszej połowie 2014 r. Do tego czasu popyt w kraju pozostanie słaby — twierdzi Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Polbank. Jej zdaniem, w 2013 r. wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie 1,2 proc., a w przyszłym roku przyspieszy do 2,5 proc.