Firmy boją się mniej niż konsumenci

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 29-11-2020, 22:00

Publikowane przez Komisję Europejską indeksy koniunktury dają ciekawy wgląd w nastroje biznesowe w całej Unii. Jest to tym ciekawsze, że dane są całkiem świeże – pochodzą z badań listopadowych.

Nastroje w biznesie nie są tak złe, jak wskazywałaby skala restrykcji gospodarczych. Wprawdzie konsumenci raportują wysoki stopień pesymizmu, ale wśród firm nie widać bardzo głębokiego pogorszenia w stosunku do lata. Jest to kolejny dowód na stawianą przeze mnie tezę, że oczekiwanie poprawy koniunktury w 2021 roku stabilizuje sytuację w gospodarce.

Indeks nastrojów gospodarczych ESI dla całej Unii Europejskiej pogorszył się w listopadzie do 86,6 pkt wobec 90,2 pkt w październiku. Wszystkie wartości poniżej 100 oznaczają, że ankietowani (konsumenci: 20 proc. wagi, firmy: 20 proc. wagi) częściej wyrażają się o swojej sytuacji pesymistycznie niż optymistycznie. Jak widać na wykresie, pogorszenie nie jest bardzo duże. Tym bardziej, że listopad jest dla epidemicznej jesieni tym, czym był kwiecień dla epidemicznej wiosny: szczytem fali zachorowań, szczytem restrykcji gospodarczych i dołkiem koniunktury.

Jednocześnie wśród samych konsumentów widać już istotne pogorszenie, właściwie powrót do nastrojów z kwietnia. Ankietowani obawiają się wzrostu bezrobocia i deklarują niższe wydatki na istotne zakupy.

Jak wyjaśnić to, że menedżerowie firm boją się mniej niż jesienią, a konsumenci – tak samo? Pominę tutaj oczywisty fakt, że tego typu badania są tylko przybliżeniem rzeczywistości, a nie jej lustrem.

Jedno z możliwych wyjaśnień: menedżerowie nieco lepiej przewidują przyszłość – mają szerszy ogląd sytuacji gospodarczej, szybciej wyczuwają bodźce rynkowe. Widzą, że prawdopodobieństwo zduszenia epidemii w przyszłym roku rośnie, dlatego mają większą skłonność do traktowania bieżącego załamania jako zjawiska czysto przejściowego. Inne możliwe wyjaśnienie: w ankietach wśród konsumentów większe piętno odciskają czynniki psychologiczne, jak brak bezpośredniego kontaktu z innymi, konieczność przebywania w domu, obawy o własną stabilność finansową.

Ważnym czynnikiem podnoszącym nastroje wśród firm w relacji do sytuacji z wiosny jest zaskakująco dobra kondycja w przemyśle. Wynika z faktu, że w skali globalnej nie dochodzi do bardzo dużych zaburzeń w aktywności gospodarczej – nie ma pod tym względem nawet porównania z wiosną, przynajmniej na razie.

Ciekawym zjawiskiem w badaniach Komisji Europejskiej są bardzo słabe wyniki dla Polski. Indeks koniunktury gospodarczej w Polsce jest na niemal najniższym poziomie wśród krajów UE. Z czego to wynika? Nie sądzę, by było to odzwierciedlenie gorszej kondycji polskiej gospodarki w relacji do innych krajów. Indeks był w Polsce bardzo nisko również wiosną, a faktyczne dane o PKB czy bezrobociu pokazały, że należymy do krajów najbardziej odpornych na kryzys. Podejrzewam, że może być to bardziej kwestia zróżnicowania branżowego w próbach statystycznych lub reprezentatywności tej próby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane