Firmy boją się utraty klienta

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2001-06-21 00:00

Firmy boją się utraty klienta

Zatory płatnicze to sytuacje, kiedy firmy nie mogą regulować zobowiązań, bo nie otrzymują terminowo swoich płatności. Na całym świecie ich występowanie jest zupełnie naturalne, ale w Polsce do zatorów płatniczych dochodzi zbyt często.

Powszechnie przyjęło się przekonanie, że zatory płatnicze biorą się w naszym kraju z braku kapitału obrotowego w firmach. Podobno nie ma tutaj reguły, dzieje się tak zarówno w małych przedsiębiorstwach, jak i w dużych. W obu przypadkach przyczyna jest taka sama — brak pieniędzy na rynku i problemy ze sprzedażą. Nieco odmienne stanowisko prezentuje jednak Iwona Janeczek z KSV Information Services. Jak mówi, zatory płatnicze nie wynikają wyłącznie z błędów, popełnianych w polityce sprzedaży — wydłużania terminów płatności (bez kalkulacji, jaki to ma wpływ na cash-flow firmy) czy sprzedaży dla firm, będących na skraju bankructwa. Zjawisko to jej zdaniem bierze się przede wszystkim stąd, że polskie kadry nadal uczą się, jak należy działać w warunkach gospodarki wolnorynkowej — niestety najczęściej na błędach. Wśród polskich biznesmenów wciąż daje się też zauważyć brak działań prewencyjnych, m.in. sprawdzania wiarygodności kontrahentów (ich kondycji finansowej czy zwyczajów płatniczych). Nasi przedsiębiorcy popełniają również poważne uchybienia w polityce finansowej i inwestycyjnej.

— Zła polityka finansowa doprowadza do tego, że koszty finansowe mogą być wyższe od operacyjnych. Poza tym większość polskich firm niewłaściwie zarządza własnymi należnościami (nieznajomość takich usług jak factoring, ubezpieczenie należności, sprzedaż wierzytelności). Słabo, albo wcale nie funkcjonują w nich służby windykacyjne. Działania windykacyjne zaczynają się zbyt późno, są nieprofesjonalne, czasami dopiero na etapie egzekucji zbiera się informacje o majątku dłużnika — tłumaczy Iwona Janeczek.

Zwyczajowe płatności

Coraz popularniejszym zjawiskiem na naszym rynku zatorów płatniczych jest finansowanie się swoimi zobowiązaniami przez znaczną liczbę przedsiębiorstw. W Polsce jest już w zasadzie normalne, że można kredytować się cudzymi zobowiązaniami (tańszymi od kredytu) i nie ponosić z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, w najgorszym przypadku niewielkie konsekwencje finansowe.

— Finansowanie zobowiązaniami jest w Polsce bardzo popularne, bo już zwyczajowo nie płaci się odsetek od wierzytelności. Pomijam oczywiście zjawisko naciągania na pięniądze, czyli nieuczciwych partnerów biznesowych. Sytuacja na rynku wymusiła na firmach takie zachowania. Krajowym dostawcom po prostu zależy na klientach, ponieważ ogólnie rzecz ujmując na krajowym rynku podaż znacznie przewyższa popyt w zasadzie w każdym sektorze naszej gospodarki — wyjaśnia Grzegorz Dmowski, wiceprezes Intrum Justitia.

— Wielu dłużników unika lub opóźniania zapłaty poprzez reklamacje, doprowadza do ugody oraz postępowań układowych. Wierzyciele godzą się na to. Najczęściej umarzają odsetki w obawie przed utratą klienta, a to z kolei takiego dłużnika zachęca do powtórzenia sprawdzonych zachowań wobec tego lub innych podmiotów — dodaje Iwona Janeczek.

Racjonalny monitoring

Skutki zaległości płatniczych szczególnie odczuwają małe i średnie firmy, dla których brak płatności od kontrahentów ze znacznym udziałem w portfelu zamówień powoduje znaczące pogorszenie się kondycji finansowej. Uzależnienie się tylko od kilku klientów jest bardzo niebezpieczne dla firm rezygnujących z budowy własnych marek. W przypadku ich utraty firmy mogą po prostu nie przetrwać. Często dochodzi do utraty płynności, a potem do bankructwa. Jak się zatem bronić przed zatorami?

— Takie pytanie jest łatwo zadać, ale odpowiedź na nie jest bardzo trudna. W każdym biznesie istnieje ryzyko utraty środków finansowych, na tym on polega. Ale podstawą jest tutaj dobrze zawarty kontrakt, czyli brak uchybień prawnych we wszelkiego rodzaju dokumentach. Najważniejsze jest jednak pilnowanie i racjonalny monitoring wierzytelności. Polscy dostawcy w obawie przed utratą klienta przekraczają granicę ryzyka. Muszą pamiętać, że każdy miesiąc opóźnienia płatności bardzo realnie przybliża perspektywę ich upadku. Trzymanie ręki na pulsie jest w tym wszystkim najważniejsze — uważa Grzegorz Dmowski.

Iwona Janeczek dodaje, że bardzo ważnym elementem prewencji jest korzystanie z raportów wywiadowni gospdarczych, uczestnictwo w programach wymiany informacji o niesolidnych kontrahentach — ogólnych i branżowych — oraz umiejętne wykorzystanie informacji — czytanie i rozumienie informacji gospodarczych.

— Działania te chronią przed ogromnymi stratami ponoszonymi z tytułu sprzedaży podmiotom fikcyjnym, czyli wyłudzeniami. Takie straty mają bardzo istotny wpływ na pogorszenie się kondycji finansowej firm, jeśli ryzyko nie było odpowiednio skalkulowane — podkreśla.

Wojciech Surmacz

[email protected] tel. (22) 611 62 38