Firmy budowlane wejdą na rynki unijne

Wojciech Twardziak
opublikowano: 2002-06-25 00:00

Firmy budowlane, podobnie jak inni usługodawcy, zyskają dostęp do unijnych rynków. Muszą jednak dostosować się do wymogów UE. Zdobycie dużych kontraktów nie będzie łatwe.

Polska do końca roku dostosuje prawo w zakresie swobodnego świadczenia usług, w tym budowlanych, do prawa unijnego. Natomiast przedsiębiorstwa na dostosowanie się do tych norm mają czas do końca 2003 roku.

— Wykonawcy usług budowlanych czy jakichkolwiek innych, od 1 stycznia 2004 r. muszą prowadzić działalność zgodnie z prawem obowiązującym w całej Unii, gdyż w przeciwnym razie nie będą mogli funkcjonować na rynku krajów UE. Dlatego też właściciele firm usługowych muszą zapoznać się z tym prawem o wiele wcześniej, by mogli zbadać, w jakich obszarach prowadzona przez nich działalność odbiega od norm wspólnotowych — mówi Halina Gołębicka, dyrektor Departamentu Integracji Europejskiej w Ministerstwie Gospodarki.

Są bariery

Problem w tym, że wymagania unijne nie są jednolite dla wszystkich krajów Wspólnoty. Każdy z członków Piętnastki ma własne regulacje związane ze świadczeniem usług przez firmy zagraniczne. Mimo istnienia wspólnego rynku, również w przypadku swobodnego świadczenia usług, wprowadzane są ograniczenia.

— Polskie firmy do tej pory mogły świadczyć usługi budowlane jedynie na terenie Niemiec tylko w ramach podwykonawstwa. Usługi te były wykonywane na podstawie umowy rządowej podpisanej między Polską i Niemcami. W tym przypadku również nie było stałych reguł. Co roku ustalano limity pracowników, płace minimalne czy kwestie urlopowe — mówi Barbara Reduch-Widelska, prezes Korporacji Przedsiębiorstw Budowlanych UNI-BUD.

Dostęp do niemieckiego rynku został jednak w ostatnim czasie mocno ograniczony, w związku z problemami gospodarczymi naszego zachodniego sąsiada.

Równe prawa

Krajowe firmy budowlane, po zaadaptowaniu się do prawa wspólnotowego z chwilą przystąpienia Polski do UE, będą mogły bez ograniczeń świadczyć usługi na terenie innych krajów Piętnastki. Również w przetargach mogą liczyć na równe traktowanie. Jednak przedsiębiorstwa z czysto polskim rodowodem napotkają istotną trudność. Niskie kapitały własne lub brak możliwości kredytowania i finansowego zabezpieczania kontraktów prowadzonych w krajach UE przez rodzime banki sprawia, że polskie firmy mogą liczyć jedynie na świadczenie usług w zakresie podwykonawstwa.

— Firmy z kapitałem wyłącznie polskim są niedofinansowane. Główna gra w budownictwie toczy się o kontrakty. Aby wziąć udział w przetargu, trzeba przedstawić co najmniej trzy gwarancje: pod zaliczkę, wykonawstwa oraz dobrego wykonawstwa — wskazuje Edward Szwarc, prezes Instalexportu.

Jego zdaniem, dopóki nie będzie odpowiednich instrumentów finansowych wspomagających polskie firmy, dopóty ich konkurencyjność na rynku unijnym będzie ograniczona.

Reguły gry

Nie mniej ważną sprawą jest zagrożenie dla rodzimych firm budowlanych działających w kraju ze strony potężnych koncernów europejskich.

— Trzeba stworzyć w naszym kraju odpowiednie przepisy wewnętrzne, które byłyby zgodne z wymaganiami UE, a jednocześnie pozwoliłyby chronić interesy polskich firm, szczególnie małych i średnich — podkreśla Barbara Reduch-Widelska.

Są również inne problemy, z którymi będzie musiała się uporać większość polskich firm budowlanych. Należy do nich m.in. ograniczony dostęp do informacji.

— Chodzi tu głównie o informacje dotyczące zasad funkcjonowania przedsiębiorstw w UE, a więc uregulowań prawnych, harmonizacji technicznej czy certyfikacji — zaznacza Barbara Reduch-Widelska.