FIRMY CHCĄ PRYWATYZACJI

Karolina Guzińska
opublikowano: 1998-11-06 00:00

FIRMY CHCĄ PRYWATYZACJI

Słupskie przedsiębiorstwa boją się gdańskich władz

POTRZEBNY KAPITAŁ: Według Jerzego Kuzyniaka, wojewody słupskiego, inwestycje są niezbędne do zmniejszenia bezrobocia w regionie. fot. ARC

W starym województwie słupskim pozostało do sprywatyzowania 25 firm. Poszukują one partnerów, aby stanąć na nogi. Przedsiębiorstwa boją się, że władze w Gdańsku nie będą należycie dbać o ich interesy.

— Sprywatyzowaliśmy już 126 firm. 25 przedsiębiorstw uległo likwidacji z przyczyn ekonomicznych. Znaczna ich część została sprzedana w całości, a produkcję utrzymano. Obecnie poszukujemy inwestorów dla 25 firm — informuje Aldona Mazur, wicedyrektor Wydziału Gospodarki i Skarbu Państwa Urzędu Wojewódzkiego w Słupsku.

Tylko nie czołgi

Wśród firm, które szukają inwestorów, są zakłady zatrudniające od 25 do 200 osób. Przedsiębiorstwa mają podobną ofertę: wykwalifikowaną załogę, magazyny i inne pomieszczenia oraz maszyny, zwykle mocno zużyte.

— Musimy zmodernizować firmę, kupić suszarnię i linię do workowania zboża. Środki transportu, którymi dysponujemy są przestrzałe. Niektóre wozy jeżdżą już 25 lat — żali się Marian Główczewski, dyrektor Centrali Nasiennej, ostatniej firmy państwowej w Miastku.

— Naszą bolączką jest brak malarni proszkowej. Nie stać nas na taką technologię. Malujemy meble na mokro farbami piecowymi, co nie wszystkim klientom, szczególnie zachodnim, odpowiada — wtóruje mu Stanisław Bubnowski, dyrektor Zakładów Przemysłu Terenowego MARGO.

Firmy mają podobne oczekiwania. Mile widziany będzie inwestor krajowy. Optymalnym rozwiązaniem byłby ktoś z tej samej branży.

— Wykonujemy linie i stacje energetyczne średnich i niskich napięć, a w Słupsku jest ciasno na tym rynku. Żeby wyjść poza nasz region, a nawet za granicę, potrzebne są pieniądze i właściciel. Najlepiej, żeby to był ktoś z tej samej branży — twierdzi Eugeniusz Mirowski, dyrektor Państwowych Zakładów Wykonawstwa Sieci Elektrycznych.

— Wszystko nam jedno, kto w nas zainwestuje, ale od 30 lat wytwarzamy meble biurowe, więc trudno byłoby się przestawić na produkcję czołgów — dodaje Stanisław Bubnowski.

Kłopoty przeżywają firmy z branży budowlanej.

— Nasza fabryka produkuje maszyny do transportu pionowego w budownictwie. Mimo że praktycznie nie mamy w Polsce konkurencji, są kłopoty ze zbytem ze względu na dekoniunkturę w branży budowlanej. Pewne trudności spowodowały także zaszłości sprzed 1990 r., ponieważ firma współpracowała z partnerami z państw socjalistycznych — mówi Ryszard Janowski, zarządca komisaryczny Fabryki Maszyn Budowlanych Zremb.

Przyczyną kłopotów bywają także nieuczciwi partnerzy.

— Byliśmy podwykonawcą Interbau Nord. Upadek tej firmy spowodował, że zostaliśmy dłużnikiem ZUS-u. Nie chcę, aby nasze przedsiębiorstwo zostało zmarnowane. Poszukuję inwestora, który ulokuje kapitał na rynku usług budowlanych i weźmie całą załogę. W takim mieście jak Słupsk, budownictwo powinno się rozwijać — twierdzi Krystyna Sadowska, dyrektor Przedsiębiorstwa Transportowo-Sprzętowego Budownictwa Ogólnego.

Niektóre firmy twierdzą, że nie potrzebują prywatyzacji.

— Prosperujemy bardzo dobrze. Taki jest jednak trend, że forma własności musi być zmieniona. Kupnem naszej firmy zainteresowała się już Agroma Koszalin, Kiedyś byliśmy jej oddziałem — twierdzi Iwona Giewiel, dyrektor lęborskiej Agromy.

Gdańsk nie pomoże

Rozmowy i przetargi prowadzone są przez likwidowany Urząd Wojewódzki. Przedsiębiorstwa starają się sugerować najlepsze rozwiązania. Większość wolałaby zdążyć przed 1 stycznia.

— Wielkie pieniądze i inwestycje zależeć będą od decyzji Gdańska. Obawiamy się egocentryzmu tego miasta. Mamy jednak nadzieję, że zechce ono łaskawie spojrzeć na rubieże swojego województwa — mówi Eugeniusz Mirowski.

— W Gdańsku jest o wiele lepiej niż w Słupsku, który jest strefą szczególnego zagrożenia bezrobociem. Nie spodziewam się jednak profitów z przynależności do województwa pomorskiego. Jestem zwolenniczką postępowania według maksymy: jeśli chcesz pomocy, pomóż sobie sam — dodaje Krystyna Sadowska.

Karolina Guzińska