Firmy jak pączki w maśle

opublikowano: 01-01-2018, 22:00
aktualizacja: 01-01-2018, 22:12

Po świetnym 2017 r. branża paliwowa wchodzi w obiecujący 2018 r. Jeśli rząd nadal będzie dusił szarą strefę, to o zyski nikt nie będzie się martwił.

Firmy działające w polskiej branży paliwowej miały się w 2017 r. jak pączki w maśle, a w 2018 r. masła im nie ubędzie. W mijającym roku Orlen co kwartał bił finansowe rekordy wypracowane w 2016 r., świetne wyniki miał też Lotos.

CZARNE ZŁOTO SPRZYJA: Niska cena ropy napędzała zyski rafinerii przez większą część 2017 r. Większość analityków obstawia, że zwyżka w ostatnim kwartale to tylko korekta, a kurs będzie spadał.
Zobacz więcej

CZARNE ZŁOTO SPRZYJA: Niska cena ropy napędzała zyski rafinerii przez większą część 2017 r. Większość analityków obstawia, że zwyżka w ostatnim kwartale to tylko korekta, a kurs będzie spadał. Fot. ARC

— Sprzyjał nam układ czynników makroekonomicznych, które doskonale wykorzystaliśmy — podkreśla Wojciech Jasiński, prezes Orlenu. W 2017 r. Orlenowi i Lotosowi, które importują ropę i przetwarzają ją m.in. na paliwa, sprzyjała niska cena surowca, która przekłada się na wysokie marże. Popyt na paliwa był zaś dodatkowo stymulowany przez wzrost PKB.

— Z tej perspektywy 2018 r. zapowiada się równie dobrze. Co prawda, wzrost cen ropy przełożył się w końcu roku na mniejszą marżę rafineryjną, ale nie jest to wzrost trwały i w tym roku cena ropy spadnie poniżej 60 USD, do czego przyczynią się wydatnie amerykańscy nafciarze. Wtedy marże się poprawią, bo silny wzrost gospodarczy w Polsce i na świecie sprawia, że popyt na paliwa i produkty petrochemiczne szybko rośnie — uważa Wojciech Jasiński.

Poza dobrym otoczeniem makroekonomicznym branży sprzyjał polski rząd, który ostro wziął się za ograniczanie szarej strefy. Rygorystyczne przepisy dały efekty — firmy z szarej strefy zwinęły skrzydła, a ich miejsce na rynku zagospodarowali gracze legalni, zwiększając obroty. W 2018 r. rząd nadal będzie tępił szarą strefę. Pytanie, czy oszuści nie znajdą nowych sposobów na nielegalne zyski.

— Przewidujemy, że cały rynek będzie rósł w ślad za PKB, ale pod warunkiem, że służby nadal będą panowały nad szarą strefą. Wzrost widoczny będzie zwłaszcza na rynku benzyn, a popularność diesla będzie maleć — uważa Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). Krzysztof Romaniuk nie przewiduje wprawdzie wzrostu całkowitej liczby stacji w Polsce, ale spodziewa się zmian właścicielskich.

— Widoczne będzie przejmowanie stacji, które nie mają dziś żadnego brandu, przez głównych graczy rynkowych. Aktywne na polu przejęć będą też sieci prywatne, niebędące częścią koncernów — Moya i Huzar, a także Avia. Trzecia sieć, należąca do Unimotu, ma od niedawna nowego prezesa z ogromnym doświadczeniem w branży detalicznej — podkreśla Krzysztof Romaniuk. Chodzi o grudniową nominację Macieja Szozdy, który przez siedem lat był prezesem Lotosu, a teraz jest szefem Unimotu, z zadaniem rozkręcenia sieci stacji Avia. Zdaniem POPiHN, widoczny będzie też trend odchodzenia klientów od małych stacji w miejscowościach na rzecz dużych, usytuowanych przy głównych drogach.

— Polacy coraz więcej podróżują — zauważa Krzysztof Romaniuk. O ile w 2017 r. właściciele stacji obawiali się wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę, o tyle dziś już śpią spokojnie, bo zakaz prawdopodobnie ich nie obejmie.

— Nie spodziewamy się jednak znaczącego przypływu niedzielnych klientów ze sklepów na stacje. Już dziś widać, że w dni świąteczne obroty pozapaliwowe na stacjach przesadnie nie rosną. Aktywni na rynku paliw będą też w tym roku sprzedawcy gazu. PGNiG, największa firma gazowa w kraju, zamierza rozwijać rynek LNG (gazu skroplonego) i CNG (gazu sprężonego) — przewiduje pojawienie się przy autostradach pierwszych nalewaków dla tych paliw. Rosnąć będzie też liczba ładowarek dla aut elektrycznych. Według POPiHN, szczególnie interesująco wygląda plan Lotosu, który chce zainwestować w stacje ładowania na trasie Warszawa — Gdańsk.

— Nadal jednak mocno będzie się trzymać rynek LPG, tradycyjnie popularny w naszym kraju — uważa Krzysztof Romaniuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Firmy jak pączki w maśle