Firmy nie będą płakać po unijnych dotacjach

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 01-12-2010, 00:00

Poręczenia i pożyczki zamiast rozdawania pieniędzy to dobry pomysł — mówią przedsiębiorcy.

Poręczenia i pożyczki zamiast rozdawania pieniędzy to dobry pomysł — mówią przedsiębiorcy.

Choć walka Polski o kasę z Unii Europejskiej na lata 2014-20 dopiero się zaczyna, już teraz wiadomo, że zamiast dotacji firmy dostaną przede wszystkim pożyczki i poręczenia. Niedawno swoje zdanie na ten temat wyrazili przedsiębiorcy z Dolnego Śląska. Dotacjom nie mówią "nie" (jedynie 5 proc. ankietowanych firm jest przeciwne bezzwrotnemu wsparciu), jednak ich zdaniem w takiej formie pieniądze z UE powinny płynąć tylko do najbardziej innowacyjnych branż (to opinia 62 proc. badanych) lub firm, które dopiero zaczynają działać (5 proc.). Dotacje bez ograniczeń podobają się jednej czwartej przedsiębiorstw.

— Dla 39 proc. firm najbardziej pożądaną formą wsparcia byłyby niskooprocentowane i łatwo dostępne kredyty. Z poręczeń najchętniej korzystałoby 8 proc. badanych — twierdzi Barbara Kaśnikowska, dyrektor Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej, która w regionie rozdziela dotacje.

Podobnego zdania są przedsiębiorcy z innych województw.

— Każdy woli pieniądze dostać niż pożyczać, ale dotacje dla firm już się kończą. Gdyby więcej funduszy poszło na zwrotne instrumenty finansowe już teraz, beneficjentów byłoby więcej. Firmy mikro i małe nie mają się do kogo zwrócić po pomoc, bo banki je ignorują. Dlatego żałujemy, że Mazowsze nie przystąpiło do inicjatywy Jeremie — przyznaje Wojciech Jabłoński, wiceprezes Związku Pracodawców Warszawy i Mazowsza.

— Według przedsiębiorców, taka forma pomocy nie ingeruje w rynek aż tak mocno, jak dotacje, które zaburzają konkurencję — mówi Andrzej Parafiniuk, prezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego.

Regiony już szykują się na przejście z dotacji na poręczenia. Podlasie deklaruje, że pójdzie to gładko.

— Mamy dwa fundusze poręczeniowe i pięć pożyczkowych. Banki dają im bardzo wysokie ratingi, bo straty nie przekraczają 1 proc. udzielonego wsparcia. Problemem jest jedynie niedobór kapitałów. By fundusze mogły udzielać wsparcia firmom średnim, trzeba by je solidnie dokapitalizować — mówi Andrzej Parafiniuk.

Lubelszczyzna na Unię nie czeka.

— Niezależnie od tego, jak będzie wyglądało wsparcie z UE, zamierzamy stworzyć własny fundusz regionalny, który pożyczkami i poręczeniami wesprze małe i średnie przedsiębiorstwa. Prowadzimy już rozmowy z inwestorami zewnętrznymi. Wstępne zainteresowanie wyraził Bank Gospodarstwa Krajowego i Agencja Rozwoju Przemysłu — mówi Bogdan Kawałko, dyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Regionalnego w urzędzie wojewódzkim w Lublinie.

4 mld EUR

Tyle dotacji w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych popłynie do firm z wszystkich 16 województw w latach 2007-13.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu