FIRMY SIECIOWE CHCĄ 450 MLN ZŁ
BĘDZIE WIĘCEJ: Dzięki urealnieniu wycen spółek internetowych Tomasz Czechowicz z MCI, Zygmunt Grajkowski z Enterprise Investors oraz Rafał Styczeń z IIF będą mogli zainwestować w większą liczbę firm. fot. Borys Skrzyński
Wkrótce należy się spodziewać szeregu wejść funduszy venture capital (VC) w spółki internetowe. Przecena wartości e-firm na rynkach światowych nie wpłynie na politykę inwestycyjną VC, spadnie jednak jednostkowa wartość inwestycji.
Żadna instytucja nie próbowała dotąd określić potrzeb finansowych krajowego rynku internetowego. Specjaliści z branży szacują, że w Polsce około 300 sieciowych firm potrzebuje kapitału, z czego jedynie 20 szuka zastrzyku przekraczającego 5 mln USD (22,5 mln zł). Kapitałową chłonność spółek internetowych ocenia się zaś na 80-100 mln USD (360-450 mln zł).
VC nie rezygnują
Nieliczne jeszcze, ale spektakularne bankructwa amerykańskich firm internetowych oraz przeceny na giełdach światowych, jakie dotknęły walory takich spółek, nie wpłyną raczej na politykę inwestycyjną funduszy VC w Polsce. Tak przynajmniej deklarują najwięksi gracze tego rynku. Ze względu na obniżenie wartości akcji spadnie natomiast realna wielkość zaangażowania w jedną firmę.
Większość funduszy zapowiada wkrótce dokonanie kolejnych inwestycji w e-firmy. Pojawi się też kilka kolejnych funduszy VC, które zamierzają inwestować w spółki z sektora nowej ekonomii. Jednym z większych może okazać się fińska Sitra, fundusz, który — według nieoficjalnych informacji — przeznaczy na zakup spółek internetowych w Polsce od 30 do 50 mln USD. Nowy fundusz, z kapitałem 60 mln USD, utworzy wkrótce także Enterprise Investors.
— Spadnie natomiast wielkość jednostkowej inwestycji w spółki nowej ekonomii w Polsce, jak i na świecie. Sytuację należy traktować jako normalną, gdyż inwestycje będą dokonywane na podstawie fundamentalnej wartości spółek. Plany Enterprise Investors nie zmieniają się, gdyż nasze inwestycje były i będą oparte na fundamentalnej wycenie. W sytuacji, kiedy wyceny giełdowe stają się bardziej realne, nie zawyżane efektem krótkoterminowej mody, mamy szansę zrealizować więcej inwestycji — mówi Zygmunt Grajkowski, wiceprezes EI.
Dotychczas w polskie spółki IT inwestowało zaledwie kilka funduszy VC. Większość akwizycji docierała ponadto do spółek bazujących na produkcji oprogramowania, dystrybucji i serwisie sprzętowym. Spółki internetowe, które uzyskały kapitał od inwestorów finansowych, można zaś policzyć na palcach jednej ręki.
Lepsza wycena
Teraz sytuacja może się zmienić. Zdaniem specjalistów sytuacja na Nasdaq może nawet uzdrowić rynek.
— Z pewnością wycena spółek internetowych będzie wreszcie oparta na fundamentach. Nie można płacić za firmę 50 razy więcej niż wynosi jej sprzedaż za 3 lata, a w tej chwili takie są oczekiwania właścicieli firm internetowych — mówi Witold Grabowski z Renaissance Partners.
Kilka nowych inwestycji w spółki internetowe powinny ogłosić w najbliższym czasie dwa fundusze, które dotychczas nie angażowały się na rynku informatycznym — IFC Capital, zarządzający kapitałem dwóch amerykańskich funduszy inwestycyjnych, oraz DBG Eastern Europe, dysponujący środkami m.in. Deutsche Banku. Pierwszy zamyka cztery projekty internetowe, z których jeden zostanie ogłoszony w ciągu dwóch tygodni.
— Nasza ocena nigdy nie wiązała się z wyceną giełdową. Spółki internetowe są w centrum zainteresowania IFC. Zdecydowanie jednak kierujemy się ku firmom technologicznym, a nie np. portalom — mówi Jacek Kubrak, prezes IFC Capital.
Fundusz inwestuje od 100 tys. do 5 mln USD w jeden projekt. Wartość jego wkładu w omawiane projekty wyniesie 1-2,5 mln USD.
Mniej ambitne plany ma natomiast DBG.
— Rozważamy szereg inwestycji w Polsce. Nasze zaangażowanie może wynieść od 1 do 5 mln USD. Pracujemy nad sześcioma projektami. Są to przedsięwzięcia komercyjne, a nie technologiczne — mówi Jacek Korpała z DBG.
DBG dysponuje środkami wysokości 90 mln DEM (190 mln zł).
Szansa dla IIF
Większość inwestorów uważa obecny okres za bardzo dobry do dokonywania inwestycji. Na przecenach spółek mogą też skorzystać m.in. inkubatory internetowe, które dokonują mniejszych, ale bardziej ryzykownych inwestycji.
— Sytuacja na Nasdaq nikogo nie dziwi. Sprzyja to przedsięwzięciom takim jak nasze. Inwestycje muszą opierać się na bazie solidnej wyceny i oceny możliwości powstających przedsięwzięć. Największą stopę wzrostu gwarantują inwestycje na początkowym etapie, tzw. start-up. VC powinny inwestować w dalszych etapach — mówi Rafał Styczeń, prezes Internet Investment Fund.
We wczesnym etapie chcą też inwestować dwa fundusze wyspecjalizowane w wejściach kapitałowych do spółek informatycznych: niemiecki bmp oraz MCI. Bmp zainwestował dotychczas tylko w jedną firmę — IDS, w tym roku zamierza wejść jeszcze w siedem.