Firmy skarżą się na nierówną konkurencję
Problemy producentów i importerów wózków
WZGLĘDNOŚĆ CZASU: Sławomir Bąkowski z firmy Wandalex opowiada, że na rynku czasem pojawia się importowany używany wózek wyprodukowany jakoby w latach 1995-98, podczas gdy wytwarzanie takiego typu zakończyło się w 1994 r. fot. Małgorzata Pstrągowska
To, co dzieje się na rynku wózków widłowych i magazynowych, budzi w branży duże kontrowersje. Przedsiębiorcy skarżą się na nie kontrolowany import zużytego sprzętu, który nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Twierdzą też, że nikt nie przejmuje się tym, że wózki są wykorzystywane niezgodnie z przepisami.
Część przedsiębiorców z branży szacuje, że w 1999 r. w naszym kraju znajdzie nabywców 5 tys. wózków (widłowych, magazynowych itp.).
— Oceniam, że w tym roku na polskim rynku zostanie sprzedanych 3,5-4 tys. wózków. O pięciu tysiącach mówiło się, gdy spodziewane było ożywienie w gospodarce w drugiej połowie roku. Prognoza ta nie sprawdzi się — przewiduje Józef Brożyna, prezes FUT RAK Suchedniów, firmy wytwarzającej wózki.
Konkurencja na rynku zaostrza się.
— Dostawców jest coraz więcej. Pojawiły się m.in. firmy japońskie, zaczynają tracić pozycję producenci krajowi i bułgarscy — opowiada Sławomir Bąkowski z firmy Wandalex, importera wózków Daewoo.
— W naszym regionie wykorzystuje się bardzo dużo wózków używanych: japońskich i niemieckich. Dużo mniej niż kiedyś sprzedawanych jest nowych maszyn polskich — potwierdza Janusz Kloczkowski z firmy Klak z Rzeszowa, która zajmuje się m.in. sprzedażą wózków.
Najtańsze nowe wózki krajowej produkcji kosztują około 30 tys. zł.
Benzyna, gaz i prąd
Jeśli wziąć pod uwagę rodzaj napędu, w Europie Zachodniej najpopularniejsze są wózki elektryczne.
— W Polsce jest nieco inaczej: najwięcej sprzedaje się wózków spalinowych — informuje Borys Wochna, dyrektor handlowy Still Polska, importera wózków.
Daria Krasa, specjalista ds. marketingu i reklamy Gliwickiego Przedsiębiorstwa Usług Transportowych Zremb, zaznacza, że wybór napędu wózka jest uzależniony od tego, do czego jest on potrzebny. W halach bardziej przydatne są pojazdy elektryczne, gdyż są ciche i nie emitują spalin. Jednak przy ich intensywnej eksploatacji mogą pojawić się problemy z ładowaniem baterii. Zastosowanie wózków spalinowych w halach ograniczają również przepisy BHP. Szczególne obostrzenia dotyczą pomieszczeń, w których przechowywana jest żywność. Jak jednak zgodnie twierdzą przedsiębiorcy, kontrola przestrzegania tych przepisów jest znikoma. Ale największym zmartwieniem producentów i oficjalnie działających importerów jest coś zupełnie innego.
Nie kontrolowany złom
— W Polsce pojawił się i rozwinął import niecywilizowany. Do naszego kraju przywożone są przez niewielkie firmy wyeksploatowane, stare wózki. Są poddawane renowacji i sprzedawane po pozornie atrakcyjnych cenach — opowiada Sławomir Bąkowski z Wandalexu.
Identyczne zdanie na ten temat prezentują polscy producenci. Podkreślają, że firmy, które sprzedają nowe wózki, muszą zadbać o certyfikaty bezpieczeństwa. Świadectwa wydaje Instytut Maszyn Budowlanych i Górnictwa Skałkowego (IMBiGS). Natomiast pokątni importerzy nie muszą się o to martwić.
— Rzadko zdarza się, abyśmy odmówili wydania certyfikatu. Naszym zadaniem jest współpraca z producentem, aby jego produkt taki dokument uzyskał. Szczególną uwagę zwracamy na instrukcję obsługi. Musi być ona poprawnie napisana, gdyż ma to ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa pracy — podkreśla Jacek Kowalski, kierownik działu certyfikacji wyrobów w IMBiGS.
Jacek Pochłopień