Firmy uciekną pod skrzydła Temidy

Jarosław Królak
08-11-2005, 00:00

Postanowienie w sprawie Budryka będzie przykładem dla wielu firm, jak bronić się przed strajkami — cieszą się przedsiębiorcy.

Prawnicy twierdzą, że katowicki sąd okręgowy nie złamał prawa, zakazując strajku związkom zawodowym kopalni Budryk. Kierownictwo NSZZ Solidarność wyraża niepokój i zastanawia się, czy aby sąd nie naruszył konstytucyjnego prawa do strajku. Natomiast przedstawiciele organizacji pracodawców nie kryją zdziwienia, ale także zadowolenia z decyzji sądu, którą nazywają bezprecedensową.

— To orzeczenie może być przełomowe. Może wreszcie bardziej będzie szanowane prawo własności. Mam nadzieję, że sądy będą chętniej brały pod uwagę interesy przedsiębiorstw. Tropem tej kopalni zapewne pójdzie wiele firm, chcących obronić się przed strajkami — mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan.

Przykład dla innych

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że od 10 lat strajków w Polsce jest coraz mniej (wykres). Ich eskalacja nastąpiła na początku lat 90., kiedy ruszyła restrukturyzacja sektorów będących kulą u nogi gospodarki, czyli np. kopalń. Obecnie strajków jest stosunkowo mało. Praktycznie dochodzi do nich tylko w dużych przedsiębiorstwach sektora publicznego, w których działają silne związki zawodowe. W firmach prywatnych zdarzają się sporadycznie. Jednak postanowienie katowickiego sądu może spowodować, że strajków w naszym kraju będzie jeszcze mniej. Każde zagrożone nim przedsiębiorstwo może, tak jak to uczyniła kopalnia Budryk, wystąpić do sądu cywilnego z żądaniem zakazu strajku, argumentując to grożącymi niepowetowanymi stratami finansowymi.

— Do tej pory nie słyszałem o zakazaniu strajku przez sąd. To nowa jakość. Widocznie były okoliczności przemawiające za taką decyzją — mówi Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club.

Wszystko wskazuje więc na to, że mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją. Zdziwienia nie kryje także sędzia Marek Celej z Krajowej Rady Sądownictwa.

— To bardzo zaskakująca sprawa. Pytanie brzmi, czy to postanowienie sądu nie stanowi niebezpieczeństwa dla praw pracowniczych i nie łamie konstytucji — zastanawia się sędzia Marek Celej.

Przedstawiciele pracodawców są zadowoleni z takiego obrotu sprawy.

— To dobry sygnał. Często strajki są niezasadne, a związkowcy nagminnie łamią procedury. Dobrze się stało, że wreszcie sąd wziął pod uwagę argumenty przedsiębiorstwa, bo zazwyczaj górę biorą racje załogi. Firmy powinny teraz śmiało szukać ochrony przed strajkami w sądach — uważa Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

NSZZ Solidarność ma obawy.

— Pierwszy raz słyszę o sądowym zakazie akcji strajkowej. Trzeba sprawdzić, czy sąd nie naruszył konstytucji — mówi Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność.

Wszystko lege artis

Sąd powołał się na art. 730 kodeksu postępowania cywilnego, który mówi, że w każdej sprawie cywilnej można żądać ustanowienia zabezpieczenia. Zakaz strajku jest właśnie zabezpieczeniem Budryka przed stratami, do których doprowadziłby strajk związkowców.

Prawnicy nie mają wątpliwości, że sąd mógł podjąć taką decyzję.

— Różne są zabezpieczenia, a to, o którym mówimy, jest zgodne z prawem. Niezawisły sąd po prostu uznał, że w danej sprawie jest to zasadne — mówi Radosław Drozd, radca prawny w kancelarii Górski & Jawdosiuk.

Tak samo uważa Jarosław Chałas, partner w kancelarii Chałas i Wspólnicy.

— Do niedawna uzyskanie sądowego zabezpieczenia powództwa było trudne. Teraz coraz częściej sądy orzekają dziwaczne zabezpieczenia. Mimo że prawo do strajku jest podstawowym uprawnieniem pracowniczym, to sąd mógł wydać zakaz — mówi mecenas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Firmy uciekną pod skrzydła Temidy