FIRMY WYDAJĄ GRUBE PIENIĄDZE NA BASKET

Wojciech Pysiewicz
12-10-1999, 00:00

FIRMY WYDAJĄ GRUBE PIENIĄDZE NA BASKET

Zarobki najlepszych koszykarzy w polskiej lidze sięgają miliona złotych rocznie

BOOM: Jeszcze pół roku temu Janusz Wierzbowski, prezes drużyny Hoop Pekaesu Pruszków, miał kłopoty ze znalezieniem firmy, która z Pekaesem weźmie na siebie ciężar finansowania klubu. Dziś klub należy do najbogatszych w Polsce. fot. Grzegorz Kawecki

W czołowych zespołach koszykarskich roi się od sponsorów. Roczne budżety klubów przekroczyły już 10 mln zł i rosną w szybkim tempie. Jeśli ten przyrost zostanie zachowany, to budżety najlepszych powinny, zdaniem fachowców, przekroczyć w ciągu dwóch lat granicę 20 milionów, co pozwoli polskim klubom na skuteczną walkę w rozgrywkach europejskich.

W ostatnich miesiącach sponsorzy znacznie chętniej decydują się na finansowanie koszykówki niż najpopularniejszej dotychczas piłki nożnej. Pieniądze, którymi dysponują kluby, przekładają się na ich sportowy sukces. Aby toczyć skuteczną walkę o mistrzostwo kraju, trzeba dysponować budżetem przekraczającym 10 mln zł rocznie.

Moda na koszykówkę

— Ze względu na atrakcyjność dyscypliny, rosnącą popularność i wysoką oglądalność meczów obserwujemy proces włączania się w sponsoring koszykówki największych i najbogatszych firm na polskim rynku — mówi Dariusz Ziętal, dyrektor Biura Obsługi Zarządu i Rady Nadzorczej Pekaes Auto Transport.

— Wzrost zainteresowania sponsorów koszykówką spowodował, że na przykład ceny za wynajęcie tablicy reklamowej bezpośrednio przy parkiecie w ciągu ostatniego roku wzrosły ośmiokrotnie. Jeżeli budżety będą zwiększały się nadal tak szybko, to już w niedalekiej przyszłości polskie kluby zaczną liczyć się w Europie — twierdzi Paweł Gmoch, prezes i współwłaściciel Mazowieckiego Klubu Sportowego, właściciela drużyny Hoop Pekaesu Pruszków.

Sponsorzy są przekonani o skuteczności tej formy reklamy.

— Dobre widowisko plus sukces finansowanego klubu kreują wizerunek sponsora, a kiedy połączymy to z zainteresowaniem ludzi, tworzy się pożądana reputacja firmy, co w efekcie końcowym owocuje zwiększoną sprzedażą — uważa Dariusz Ziętal.

Akcyjne zespoły

W większości przypadków firmy finansują kluby poprzez klasyczny sponsoring, to znaczy wykładają pieniądze, w zamian za co mają zapewnione korzyści promocyjne. Zdarza się jednak, że sponsorzy obejmują udziały w przekształcanych w spółki akcyjne zespołach sportowych. Do takiej sytuacji doszło w Pruszkowie, gdzie 30 proc. udziałów objął koncern UPC, właściciel sponsorującej klub Wizji TV. Dotychczas na przekształcenie się w spółki akcyjne zdecydowało się 5 klubów pierwszoligowych.

— Sport kojarzy się, niestety, z finansowymi machlojkami, a spółki akcyjne gwarantują przejrzystość. Z góry założyliśmy, że nie będziemy wypłacać dywidend. Budżety polskich klubów są obecnie zbyt małe jak na Europę, więc nie można na razie myśleć o zyskach — dodaje Paweł Gmoch.

— U nas akurat nie dochodzi do sytuacji, że sponsorzy chcą mieć wpływ na drużynę, ale zdarza się to w innych klubach — mówi Jacek Kubiak, dyrektor marketingu drużyny Zepter Śląsk Wrocław.

Jeszcze nie tak dawno sponsorowanie drużyny często wiązało się z dyktowaniem warunków klubowi.

— Dziś sponsor dostaje ofertę i wylicza sobie, czy w porównaniu z innymi możliwościami reklamowania się jest ona dla niego opłacalna — przyznaje Paweł Gmoch.

Zawrotne kontrakty

Budżety najlepszych polskich klubów przekraczają 10 milionów złotych rocznie. Zdecydowaną większość tej sumy wykładają sponsorzy. Pozostałą część stanowią dochody z biletów i wpływy za prawa do transmisji telewizyjnych.

Większość wydatków stanowią gaże wypłacane zawodnikom. Zarobki najlepszych Amerykanów grających w polskiej lidze oscylują w granicach 200-300 tys. USD rocznie. Na zachodzie Europy jest normą, że dobry zawodnik zarabia od 200 do 700 tys. USD, a zarobki supergwiazd dochodzą do 2 mln. Stosunkowo dobrze opłaca się w polskiej lidze rodzimych zawodników. Ich kontrakty opiewają niekiedy na sumy dochodzące do 800 tys. złotych. Przedstawiciele klubów przyznają, że często polscy zawodnicy zarabiają więcej niż wynikałoby to z ich sportowych możliwości, ale chodzi tu o wspieranie krajowej koszykówki, gdyż istnieje obawa, że zawodnicy zagraniczni mogliby wyprzeć polskich. Praktycznie w każdej pierwszoligowej drużynie gra kilku obcokrajowców, najczęściej czarnoskórych Amerykanów ze stażem w najlepszej lidze świata — amerykańskiej NBA.

Pomimo dynamicznego rozwoju sponsoringu budżety polskich zespołów nadal znacznie odstają od budżetów klubów zachodnioeuropejskich, gdzie dochodzą one niekiedy do 20 milionów dolarów.

— Najuboższe kluby europejskie, grające w prestiżowych rozgrywkach tzw. Eurolidze, będącej odpowiednikiem piłkarskiej Ligi Mistrzów, mają do dyspozycji 3-4 mln USD rocznie — zauważa Jacek Kubiak.

— Jeśli polskie drużyny chcą liczyć się w Europie, muszą mieć budżety rzędu 20-25 mln zł, co przy tym przyroście zainteresowania sponsorów powinno stać się faktem najdalej za kilka lat — prognozuje Paweł Gmoch.

Zainteresowanie sponsorów nie rozkłada się równomiernie na wszystkie 16 zespołów z polskiej pierwszej ligi. Trzy zespoły (z Pruszkowa, Wrocławia i Włocławka) znacznie odstają od reszty stawki pod względem wysokości rocznych budżetów. Jest także kilka drużyn, które dzięki sponsorom bez większych problemów radzą sobie w lidze. Kilka pozostałych zespołów i drużyny z niższych lig w większości zaledwie wiążą koniec z końcem i często toną w długach.

— Dochodzi do dziwnych sytuacji, kiedy drużyna ze Szczecina po wywalczeniu awansu do pierwszej ligi nie może zdobyć 25 tys. zł niezbędnych do rozpoczęcia występów — tłumaczy Jacek Kubiak.

Jakie korzyści

Wielkość zaangażowania finansowego sponsorów przekłada się na jakość prezentacji ich marki. I tak, strategiczni sponsorzy są najlepiej eksponowani — w nazwie drużyny, np. Hoop Pekaes Pruszków czy Śląsk Zepter Wrocław. Prestiżowe są także napisy na parkiecie i nadruki na koszulkach zawodników.

Przy klubach sportowych tworzą się działy marketingu, które proponują reklamę praktycznie każdemu sponsorowi, zależnie od jego możliwości finansowych.

— Do sponsorów trzeba docierać. Firmy nie zawsze zdają sobie sprawę, że sport może być dobrym nośnikiem reklam. Panuje także mylne, przenoszone z amerykańskiej ligi wyobrażenie o wielkich pieniądzach, które trzeba zainwestować. Tymczasem koszt dotarcia do odbiorców poprzez koszykówkę jest znacznie niższy niż w przypadku reklam telewizyjnych — zapewnia Jacek Kubiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Pysiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / FIRMY WYDAJĄ GRUBE PIENIĄDZE NA BASKET