W sejmowej podkomisji finansów ruszyły prace nad opozycyjnym projektem zmian w ustawie o VAT. Było gorąco.
W czasie wczorajszej dyskusji nad projektem nowelizacji ustawy o VAT zaznaczyły się dwa obozy — resortu finansów (MF) i ekspertów podatkowych. Eksperci wskazywali na konieczność naprawy złych regulacji. O dziwo przedstawiciele ministerstwa nie ograniczali się do „nie, bo nie”. To przełom, bo dotąd MF było absolutnie przeciwko projektowi. Fiskus nie wyklucza współpracy nad projektem, ale pod jednym warunkiem — propozycje zmian nie mogą uderzyć w budżet państwa.
Najciekawsza była dyskusja nad propozycją wprowadzenia tzw. ulgi na złe długi. Posłowie chcą, by sprzedawca (wystawca faktury) mógł obniżać VAT w sytuacji, gdy odbiorca nie płaci mu za towar, a sam może sobie pomniejszać podatek. To — zdaniem fiskusa — uszczupli dochody budżetu.
— Nie jesteśmy przeciwko samej idei, ale taka regulacja musi być neutralna dla budżetu. Optujemy, by wierzyciel odzyskiwał VAT dopiero, jak otrzyma zapłatę od dłużnika — mówił Jarosław Neneman, wiceminister finansów.
— Taka konstrukcja przekreślałaby projekt ulgi na złe długi — ripostował Marek Zagórski, szef podkomisji i poseł SKL.
Krzysztof Sachs, ekspert z Ernst & Young, podkreślił, że praktycznie w żadnym kraju ulga na złe długi nie jest całkowicie neutralna dla budżetu. Ministerstwo ma przedstawić swoją koncepcję. Będzie ona bazą do dalszych prac.
Dyskutowano też o VAT na internet. Są dwie opcje: pierwsza zakłada 0-proc. stawkę, druga 22- -proc. ze zwolnieniem dla edukacji. Drugą opcję popiera Jarosław Neneman. Ale zdaniem Marka Zagórskiego, stawka 22-proc. ma małe szanse na uchwalenie.
— Chyba że rząd wreszcie zaprezentuje plan rozwoju internetu w Polsce — dodaje poseł.
Dziś kolejne posiedzenie podkomisji.