Gdańska firma Lidyt Bigus Pisarski wystąpiła w 2010 r. do Urzędu Skarbowego Poznań- -Grunwald o sprawdzenie, czy jej dostawca jest płatnikiem podatku VAT. Fiskus najpierw stwierdził, że nie, po dwóch miesiącach, że tak. Na trzecie zapytanie nigdy nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi.
![ZA CUDZE WINY: Część naszych dostawców była nierzetelna, nie płaciła podatku. Ale fiskus bierze pieniądze od tych, którzy mają, a nie od tych, którzy ukradli — mówi Andrzej Bigus, współwłaściciel Lidytu.
[FOT. ŁUKARZ GŁOWALA]
ZA CUDZE WINY: Część naszych dostawców była nierzetelna, nie płaciła podatku. Ale fiskus bierze pieniądze od tych, którzy mają, a nie od tych, którzy ukradli — mówi Andrzej Bigus, współwłaściciel Lidytu.
[FOT. ŁUKARZ GŁOWALA]](http://images.pb.pl/filtered/77bfc2eb-9b24-40dd-8219-2ecf43ed2c95/8e60c7d3-a1ad-5a52-9ed3-22d100e87154_w_830.jpg)
— Mieliśmy także kontrolę krzyżową związaną ze zwrotem VAT, obejmującą dostawcę, o którego pytaliśmy skarbówkę. Jej pozytywny wynik i zwrot podatku utwierdziły nas w przekonaniu, że dostawcy i dostawy są w porządku, handlowaliśmy dalej — relacjonuje Andrzej Bigus, współwłaściciel Lidytu. W 2011 r. Urząd Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy (UKS) wszczął jednak kolejną kontrolę w Lidycie.
W czerwcu 2013 r. uznał, że między kwietniem 2010 r. a sierpniem 2011 r. spółka nie nabyła prawa do obniżenia podatku VAT o 13,2 mln zł i zaniżyła wartość podatku o 830 tys. zł. Potem dorzucił do tego jeszcze 1,3 mln zł należności za okres od września do grudnia 2011 r. Jak twierdzi Andrzej Bigus, zapłata ponad 15 mln zł z odsetkami to dla jego firmy wyrok śmierci.
Jednym z argumentów fiskusa były nieprawidłowości u dostawców Lidytu oraz to, że spółka „nie podjęła jakichkolwiek działań zmierzających do wyjaśnienia stanu faktycznego, weryfikacji faktycznego prowadzenia przez Patryka W. działalności gospodarczej oraz wypełniania przez niego zobowiązań podatkowych”.
Lidyt latami dostarczał granulat srebra jubilerom. Głównym dostawcą firmy był KGHM Polska Miedź. Sytuacja zmieniła się w latach 2010-11. Pojawili się inni kontrahenci. Firma rozwinęła też eksport na Litwę, do Estonii, Czech i Niemiec.
Gazeli skok
— Wcześniej eksportowaliśmy mniejsze ilości. Lata 2010-11 to był okres rozkwitu inwestycji w metale szlachetne. Bardzo wiele firm chciało kupować srebro. Wobec takiej koniunktury, otrzymując zamówienia regulowane przelewami bankowymi, zwiększaliśmy obroty. Trudno rezygnować ze sprzedaży, na której można zarabiać żywe pieniądze — wspomina Andrzej Bigus.
Przychody firmy skoczyły z 37,4 mln zł w 2010 r. do 88 mln zł w 2011 r. Spółka znalazła się na liście Gazel Biznesu. Rozkwit działalności to w dużej mierze wynik kooperacji z firmą, o którą Lidyt pytał wcześniej urząd skarbowy. Do sierpnia 2011 r. zarejestrował od niej faktury na 29,3 mln zł. Współpraca została jednak przerwana, gdy właściciele Lidytu powzięli wątpliwości co do uczciwości dostawcy.
UKS uznał jednak, że nie dochowali należytej staranności podczas jego weryfikacji. Według urzędników, współpracując wcześniej z tak renomowanym dostawcą jak KGHM, musieli mieć świadomość, że oferowanie produktu przez nieznanego dostawcę po atrakcyjnych cenach świadczy o nielegalnym pochodzeniu srebra.
Co jest w worku?
Argumentacja UKS bazuje jednak na tym, że skoro dostawca Lidytu nie jest w stanie wskazać swoich dostawców, miejsca prze-
chowywania towaru itp., to znaczy, że go nie dostarczał, a więc Lidyt nie mógł go następnie eksportować. Spółka dostarczyła skarbówce nagrania z monitoringu, na których widać dostawy. Fiskus uznał jednak, że to za mało, bo „z faktu zarejestrowania jakiegoś zdarzenia nie można wyciągnąć logicznie niezawodnego wniosku, iż dostawa nastąpiła, w szczególności wnioskować o zawartości worków, w tym rodzaju i wartości granulatu srebra”.
A choć fiskus uważa, że niejasne odpowiedzi urzędu skarbowego, dotyczące wiarygodności dostawcy Lidytu, powinny skłonić gdańską firmę do dalszej weryfikacji dostawcy, to sam odrzucił część wniosków dowodowych firmy, bo „gromadzenie materiału dowodowego nie może polegać na zbieraniu wszelkich informacji dotyczących zjawisk i zdarzeń”.
— Nie można zgodzić się z zarzutem stosowania w prowadzonych postępowaniach podwójnych standardów. Zgodnie z podstawowymi zasadami postępowania kontrolnego, ocena końcowa musi mieć oparcie w zgromadzonych dowodach, i to nie jakichkolwiek, ale dowodach dotyczących kontrolowanego. Ponadto każdy kontrolowany ma możliwość przedstawiania wszelkich dowodów na okoliczności przez siebie podnoszone, a organ kontroli skarbowej rozpatruje wszystkie zgłoszone w postępowaniu wnioski, zgodnie ze stosownymi regulacjami prawnymi.
Również rozstrzygając poszczególne sprawy, organ kontroli skarbowej kieruje się obowiązującymi przepisami prawa. Uwzględnia przy tym dorobek orzecznictwa zarówno polskich sądów administracyjnych, jak i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości — komentuje Bartosz Stróżyński, rzecznik UKS. Od decyzji UKS Lidyt odwołał się do Izby Skarbowej w Gdańsku. Czeka na decyzję.