Fiskus namieszał z akcyzą za energię

Agnieszka Berger
opublikowano: 02-04-2009, 00:00

Po ponad trzech latach prac nad nowelizacją przepisów o akcyzie za energię resort finansów wypuścił bubla — wytykają prawnicy.

Za kilka dni zdezorientowane firmy doczekają się

interpretacji prawa. Dziś nie wiedzą, kto ma płacić podatek

Po ponad trzech latach prac nad nowelizacją przepisów o akcyzie za energię resort finansów wypuścił bubla — wytykają prawnicy.

Za trzy tygodnie firmy po raz pierwszy mają rozliczyć się z fiskusem z akcyzy za energię elektryczną na nowych zasadach. Od 1 marca obowiązują znowelizowane przepisy, które weszły w życie z ponadtrzyletnim opóźnieniem (patrz ramka). Za stracony czas budżet może zapłacić miliardy, bo firmy żądają zwrotu nienależnie pobranego podatku. Co gorsza, spóźniona nowelizacja, zdaniem prawników, ma poważne luki, które mogą narazić fiskusa na kolejne procesy.

— W ustawie źle zdefiniowano tzw. nabywcę końcowego. Jeśli spółka obrotu sprzedaje energię firmie posiadającej koncesję na jej wytwarzanie, ale nieposiadającej koncesji na obrót, dystrybucję lub przesył, nie wiadomo, kto ma płacić akcyzę — mówi Marek Kulesa, dyrektor Towarzystwa Obrotu Energią (TOE).

Podatek od nikogo

Problem dotyczy setek firm, wbrew pozorom nie tylko takich, które żyją z działalności na rynku energii. W takiej sytuacji jest np. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Z wykazu koncesji opublikowanego przez Urząd Regulacji Energetyki wynika, że koncesję tylko na wytwarzanie energii elektrycznej mają również m.in. Zakłady Metalowe Mesko, gdańskie Fosfory z grupy Ciechu, kilka cukrowni (w tym Nordzucker czy Pfeifer und Langen), Odlewnia Żeliwa Śrem czy International Paper.

— Przeanalizowaliśmy ustawę pod kątem tego, kto powinien płacić akcyzę od kupowanej przez nas energii — my czy nasi dostawcy. Wniosek jest taki, że nikt — mówi Ewa Bernacik, dyrektor departamentu rachunkowości w PGNiG.

Zdaniem prawników, luka w przepisach może narazić fiskusa na kolejne straty.

— Może się zdarzyć, że w rezultacie od części energii akcyza w ogóle nie zostanie odprowadzona. Będzie to dotyczyć głównie niewielkich firm zajmujących się produkcją energii, których jest mnóstwo — uważa Marcin Romańczuk z kancelarii Norton Rose.

— Gdyby nad ustawą pracowano w pośpiechu i na kolanie, można by zrozumieć takie niedociągnięcia. Ale na tę nowelizację czekaliśmy ponad trzy lata i powstał bubel — mówi Marcin Zimny z Cameron McKenna.

Zapłacą ze strachu

Zdaniem Marka Kulesy, lukę chętnie wykorzystają rzesze małych firm. Duże przedsiębiorstwa na wszelki wypadek zapłacą. Tak zamierza postąpić PGNiG.

— Dostawcy pytają nas o koncesję. Jeden zażądał oświadczenia, że nie jesteśmy nabywcą końcowym i w związku z tym będziemy sami płacić akcyzę od 1 marca. Do pozostałych przesłaliśmy takie oświadczenia z własnej inicjatywy, prosząc, by nie doliczali nam akcyzy do ceny energii. Mieliśmy też przypadek, w którym to dostawca uznał nas za nabywcę końcowego i oświadczył, że to on rozliczy się z fiskusem z akcyzy za energię — mówi Ewa Bernacik.

Odbiorcy i dostawcy energii piszą do Ministerstwa Finansów, prosząc o wiążącą interpretację przepisów. Witold Lisicki, rzecznik resortu, zapewnia, że nie będą długo czekać.

— Interpretację opublikujemy w ciągu kilku dni. Postaramy się wyjaśnić wszystkie wątpliwości, z jakimi zgłosili się podatnicy — zapewnia przedstawiciel MF.

Resort broni się przed zarzutami fachowców, którzy uważają, że niepotrzebnie wyważa otwarte drzwi, zamiast przyjąć wygodną definicję odbiorcy z prawa energetycznego — od dawna wykorzystywaną w praktyce.

— Gdybyśmy ją przyjęli, zamieszanie byłoby jeszcze większe, bo bardzo rozszerzyłaby się grupa podatników. Akcyzę musiałby np. płacić Kowalski, który wynajmuje mieszkanie Iksińskiemu — wyjaśnia Witold Lisicki.

Rzecznik MF zapewnia, że interpretując przepisy, resort będzie się kierował zdrową logiką. Takie firmy, jak PGNiG, które nie handlują energią, lecz kupują ją na własne potrzeby, nie będą płatnikami akcyzy.

2,2

mld zł Mniej więcej tyle wpływa rocznie do budżetu z akcyzy za energię.

Z producentów na sprzedawców

Oczekiwana od ponad trzech lat nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym była związana z wprowadzeniem do polskiego prawa rozwiązań unijnych. W UE akcyzę za energię płaci ostatni sprzedawca, od którego prąd trafia do odbiorcy końcowego. W Polsce do 1 marca 2009 r. obowiązkiem akcyzowym objęci byli producenci energii. Teraz procesują się z fiskusem o nienależnie pobrany podatek.

Agnieszka

Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu