Fiskus nie puści już firm z torbami

Jarosław Królak
opublikowano: 2009-12-04 00:00

Podatnik nie płaci domiaru,

Ponad 560 mln zł zostało w kieszeniach podatników

Podatnik nie płaci domiaru,

gdy się odwołuje.

Ta zasada okazała się

gospodarczym hitem.

Przedsiębiorcy i obywatele nie muszą już bać się fiskusa. Z danych Ministerstwa Finansów (MF) wynika, że podatnicy skutecznie "unikają" płacenia długów skarbowych, jeżeli nie zgadzają się z decyzjami skarbówki. W pierwszym półroczu 2009 r. nie zostało natychmiast wykonanych aż 95 proc. z 38 tys. decyzji pokontrolnych. Dzięki temu podatnicy sporo zaoszczędzili. Nie musieli od ręki wyłożyć aż 563 mln zł. Fiskus "wyrwał" tylko 111 mln zł, podczas gdy w całym 2008 r. — aż 1,6 mld zł! (w 2007 r. — 1,7 mld zł).

— Wszechwładza fiskusa zostało faktycznie ograniczone — kwituje Irena Ożóg, była wiceminister finansów.

To dobrze, bo środowisku przedsiębiorców głęboko zapadły w pamięci przypadki Optimusa Romana Kluski czy JTT Computer, które zostały zniszczone błędnymi decyzjami skarbówki. Firmy musiały od ręki wpłacić po kilkanaście milionów złotych domiaru podatkowego (wówczas odwołanie nie wstrzymywało wykonalności). Dopiero po wieloletnich procesach okazywało się, że spółki są czyste. Było jednak już za późno. JTT upadło, a Optimus stracił pozycję rynkową. Dziś zrzuca skórę producenta komputerów, staje się producentem gier, a prawni następcy walczą o wielkie odszkodowania od państwa.

— Gdyby wtedy przepisy nie nakazywały natychmiastowej zapłaty domiaru, nasza firma nadal by istniała i dobrze prosperowała — mówi Paweł Ciesielski, były prezes JTT Computer.

Roman Kluska zajmuje się dziś hodowlą owiec i na każdym kroku zżyma się na bezkarnych urzędników.

Robota Szejnfelda

Na początku 2008 r. do akcji ruszył ówczesny wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Centralną pozycją jego pakietu było skasowanie reguły natychmiastowej wykonalności decyzji i wprowadzenie zasady, że podatnik nie płaci domiaru, jeśli złoży odwołanie. Projekt był blokowany przez kilka miesięcy przez resort finansów. Pomogło dopiero osobiste wstawiennictwo Adama Szejnfelda u ministra Jacka Rostowskiego. Rząd jego propozycję przyjął, a parlament uchwalił korzystne zmiany.

Rewolucyjne regulacje o wstrzymywaniu nieprawomocnych decyzji skarbowych obowiązują od 1 stycznia tego roku. I są ochoczo wykorzystywane przez podatników. Od stycznia do czerwca 2009 r. z 38 tys. domiarowych decyzji pokontrolnych tylko 2 tys. zostało wykonanych natychmiast.

— Poprzednie przepisy wielokrotnie niszczyły firmy i miejsca pracy. Mam satysfakcję, że zaproponowane przeze mnie nowe regulacje sprawdzają się w praktyce. Budżet państwa też nie traci, gdyż nie musi wypłacać odsetek od błędnych decyzji. Wszyscy zyskują. To powinno zdopingować rząd do wprowadzania kolejnych rozwiązań ułatwiających działalność gospodarczą — mówi Adam Szejnfeld.

Fiskus też zyskał

Irena Ożóg nie ma wątpliwości.

— Nowe przepisy dobrze sprawdzają się w praktyce, a biznes na tym korzysta. Kto jest pewny swoich racji, to się odwołuje i ma szansę powalczyć bez zamrażania nierzadko dużych kwot. Budżet też nie traci, ponieważ organy skarbowe w razie przegranej nie muszą oddawać zagarniętych kwot z odsetkami. Jeżeli zaś fiskus wygra, to i tak otrzyma zaległość plus odsetki — mówi Irena Ożóg.

Podobnie uważa prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

— Z punktu widzenia podatników to bardzo dobre regulacje, ponieważ nie muszą się obawiać, że fiskus zniszczy ich nieprawomocną decyzją organu pierwszej instancji. Mogą więc spokojnie walczyć dalej o swoje racje. A statystyki wskazują, że warto, gdyż średnio co trzecia decyzja skarbówki zostaje uchylana w sądach. Natomiast budżet państwa traci na płynności z powodu wstrzymania, nierzadko na kilka lat, egzekucji niektórych długów podatkowych — mówi prof. Modzelewski.

Od 1 stycznia 2009 r. odwołanie podatnika wstrzymuje wykonalność decyzji organu skarbowego I instancji. Od tej zasady istnieją jednak cztery wyjątki. Rygor natychmiastowej wykonalności może być wydany tylko wtedy, gdy:

fiskus uprawdopodobni, że podatnik ukrywa majątek,

jego majątek może nie starczyć na pokrycie zobowiązania skarbowego,

prowadzona jest wobec niego już inna egzekucja,

do przedawnienia zobowiązania skarbowego zostało mniej niż trzy miesiące.

0,5

mld zł

Tyle pieniędzy w I półroczu

2009 r. podatnicy oszczędzili składając odwołania...

1,6

mld zł

... tyle musieli od ręki wyłożyć w całym 2008 r...

25

proc.

... a tyle decyzji skarbowych poległo w sądach administracyjnych w 2008 r.

Jarosław

Królak