Oto mamy kolejny nowy rok — A.D. 2006. Jak to na początku roku, robimy małe porządki w domu i na biurku. Prywatny ranking sukcesów i porażek. Byle nie za długo, bo to kolejny rok pełen wyzwań, a założenia w budżecie ambitne i podatnicy powinni się wykazać.
W mediach bardzo dużo podsumowań i rankingów. Za chwilę branża filmowa wręczy Oscary lub rodzime Orły — za wybitne dzieła. Gorsze obrazy też zostaną uhonorowane — owocowymi anty-Oscarami. Rozrywkowo-refleksyjna atmosfera karnawału generalnie sprzyja wręczaniu nagród. Ciekawe zatem, kto i za co zostałby wyróżniony, gdyby polscy podatnicy przyznawali np. rodzime „Fiskusy”?
Mimo dużego poziomu optymizmu i zadowolenia, wśród rodaków jadących tym samym autobusem do pracy — co potwierdzają publikowane ostatnio badania — pytanie o dobry pomysł lub rozwiązanie podatkowe roku 2005 u wszystkich wywołałoby wymowne żachnięcie. U nas? W naszych podatkach? Nie, to raczej niemożliwe!
Ale może jednak konstruktywnie dałoby się coś znaleźć? Zdecydowanie jakąś nagrodę powinni dostać na przykład sami podatnicy. Bo to ich daniny stanowiły 87 proc. wszystkich wpływów do budżetu w roku 2005. Nagroda może być zresztą przyznana awansem również na rok następny, bo w 2006 r. już w 91 proc. będziemy finansować budżet naszego kraju.
Drugi „Fiskus” powinny otrzymać ex aequo obniżone stawki 19 proc. w podatku PIT i CIT. Okazuje się bowiem, że oba gabinety, pracujące nad budżetem, właśnie w nich upatrują źródła dalszego istotnego wzrostu wpływów. Czyżby obniżenie podatków służyło budżetowi?
Od rozdawania „anty-Fiskusów” chyba jednak muszę się powstrzymać. Nawet Turniej Czterech Skoczni nie może się pochwalić tak wyrównaną i zaciętą rywalizacją jak nasz system podatkowy w dziedzinie bubli, pułapek i nagłych zaskoczeń podatnika. Za duża więc konkurencja. A poza tym — mamy karnawał, a w roku 2006, jak wiadomo, fiskus nie walczy z karnawałem. Akcyza na alkohol nie wzrośnie. Może nawet zostanie obniżona na perfumy w drogeriach. A że paliwo też tańsze o podatek, to jest szansa, że powracające na ulice po ucieczce przed limitem VAT taksówki zawiozą nas na upragniony bal karnawałowy.
Tomasz Jędorowicz, dział doradztwa podatkowego Pricewaterhouse-Coopers