Fiskus się opamiętał

Jarosław Chałas
opublikowano: 2009-12-04 00:00

Przedsiębiorcy coraz mniej obawiają się aparatu skarbowego i wrogich inspektorów, którzy miesiącami potrafią kontrolować, przeglądać dokumenty i paraliżować prowadzenie działalności gospodarczej. Przez lata słyszeliśmy o wielu karygodnych działaniach fiskusa niszczącego firmy i wydającego nawet sprzeczne z prawem decyzje. Wystarczy przypomnieć głośne przypadki Optimusa czy JTT Computer. Obecnie takich sytuacji jest coraz mniej. Można powiedzieć, że fiskus się opamiętał.

To skutek połączenia polityki "przyjaznej administracji" oraz stopniowego wprowadzania rozwiązań tzw. pakietu Szejnfelda. W konsekwencji kontrola skarbowa nie zaskakuje już przedsiębiorcy. Organ skarbowy zobligowany jest np. do zawiadomienia przedsiębiorcy o zamiarze jej wszczęcia, a nie tylko o fakcie jej rozpoczęcia. Silną bronią podatników okazuje się możliwość zablokowania płacenia domiaru podatkowego aż do uprawomocnienia się decyzji urzędu skarbowego. Pozwala to uniknąć bankructw firm wskutek konieczności wykonywania nierzadko błędnych decyzji urzędników. To też zasługa pakietu Szejnfelda.

Widać, że na lepsze zmienia się model funkcjonowania administracji skarbowej. Przedsiębiorca nie jest już traktowany jak przestępca ukrywający faktyczną wysokość dochodu. Teraz ma prawo popełnić błędy w rozliczeniach i je skorygować bez gigantycznych i natychmiastowych kar niszczących biznes.

Pakiet Szejnfelda dał więc broń firmom w zmaganiach z fiskusem. Jednak to tylko fragment dobrodziejstw, jakie miał wprowadzić. Nie w pełni udało się ograniczenie liczby i czasu trwania kontroli w firmach. Inspektorzy potrafią to obejść. Słynne jedno okienko także pozostawia wiele do życzenia. Adam Szejnfeld, gdy był jeszcze wiceministrem gospodarki, zapowiadał ograniczenie koncesji i zezwoleń. Do tej pory jednak nie ma żadnych informacji, czy i kiedy to zostanie zrealizowane.

Czytaj też na str. 4