Wczoraj w Katowicach odbyła się narada kilku największych związków zawodowych aparatu skarbowego. Ustalono formy protestu przeciwko zapowiedzianemu przez rząd zamrożeniu w 2011 r. podwyżek płac w sferze budżetowej (oprócz nauczycieli).
— Atmosfera jest bojowa. Będziemy walczyć o należne nam podwyżki wynagrodzeń. Za kilka tygodni rozpoczniemy akcję protestacyjną. Na początku będziemy rozdawać ulotki i oflagowywać nasze budynki. Chcemy uświadomić rządowi, że odebranie nam podwyżek nie wchodzi w grę — mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący zarządu krajowego Solidarności Pracowników Skarbowości.
To na początek. Jesienią może dojść do eskalacji protestu.
— Prawdopodobnie 1 października zorganizujemy w Warszawie wielką manifestację. Pojawiły się głosy, że powinniśmy nawet strajkować, mimo że prawo nam na to nie pozwala. Jednak jesteśmy zdeterminowani i gotowi do obywatelskiego złamania prawa. Rząd wykorzystuje nasz zakaz strajku przeciwko nam i ciągle nas zubaża — mówi Tomasz Ludwiński.
Do akcji skarbowców chcą dołączyć celnicy.
— Będziemy apelować do kolegów i koleżanek celników, aby przyłączyli się do protestu. Chcemy zmienić postrzeganie służb skarbowych i celnych przez media i społeczeństwo. To my nadzorujemy wpływy do budżetu państwa, z którego opłacane jest bezpieczeństwo, edukacja, służba zdrowia — mówi Artur Ciesielski, przewodniczący "S" Służby Celnej.
