Fiskus wchodzi do szkoły...

Tadeusz Markiewicz
11-04-2006, 00:00

...i to do podstawowej! Brzmi groźnie? Tylko na pozór, bo wcale nie chodzi o kontrolę dochodów z nauczycielskich korepetycji. Otóż Ministerstwo Finansów ogłosiło, że przygotowuje się do realizacji ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej, skierowanej do uczniów szkół podstawowych, zachęcającej do płacenia podatków. Za 98 361 zł (tak precyzyjnie określa jej koszty resort finansów) firma, która podejmie się tego wyzwania, przygotuje plakaty, kalendarzyki, plansze literowe, rebusy czy krzyżówki. Po co? Po to, by dziatwa w wieku od 7 do 12 lat już wiedziała, że fiskus im nie odpuści.

Widocznie resort finansów wyszedł z założenia, że przysłowie „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” nic nie straciło na aktualności. A skoro rodacy mają „genetyczną” niechęć do dzielenia się z fiskusem, to warto zainwestować chociaż w młode pokolenie. Tylko hasło promocyjne kampanii szokuje: „Skąd mamy te wydatki — wszyscy płacimy podatki”. Tu chyba coś stoi na głowie. Czy nie robimy przypadkiem dzieciom wody z mózgu? Przecież nawet one wiedzą, że aby coś podzielić (wydać), trzeba najpierw to coś mieć.

Lepiej by było, gdyby fiskus ruszył do akcji „Dlaczego płacimy wysokie podatki? Bo mamy za duże wydatki”. Tyle tylko że w tym wypadku grupą docelową jest 560 posłów i senatorów z ulicy Wiejskiej. Ale tego pomysłu — być może poza świadomą sytuacji minister Gilowską — w gmachu przy ul. Świętokrzyskiej nikt specjalnie nie poprze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fiskus wchodzi do szkoły...