Fiskus wkracza do sieci

Adam Sofuł
opublikowano: 03-02-2009, 00:00

Resort finansów doszedł do wniosku, że opodatkowaniu umyka znaczna część handlu internetowego. Trudno stwierdzić, na ile ta diagnoza jest trafna, ale resort finansów postanowił to zmienić — urzędnicy fiskusa mają mieć dostęp do danych handlujących w internecie i wyciągać z nich stosowne i, jak się można domyślić, korzystne dla budżetu wnioski. Czy równie korzystne dla podatników?

Największą obawą związaną z pomysłami fiskusa (nie nowymi, bo podobne zapowiedzi słyszeliśmy już kilka lat temu), jest to, czy para nie pójdzie w gwizdek. Z tego, że każdy urzędnik fiskusa będzie mógł skontrolować każdą transakcję, nie wynika jeszcze, że będą to kontrole skuteczne. Można mieć wątpliwości, czy urzędnicy potrafią przefiltrować góry danych o transakcjach uzyskanych np. od serwisów aukcyjnych. Czy uda się dotrzeć do unikających dotychczas opodatkowania rekinów internetowego handlu, czy też nękani będą np. kolekcjonerzy.

Walka z szarą strefą jest zadaniem każdego ministra finansów, więc i na obecne pomysły nie ma się co oburzać. Warto jednak uważnie obserwować, czy czasem koszty tej walki nie są większe od jej korzyści. Trzeba też przypomnieć najprostszy i wciąż niedoceniany sposób na walkę z szarą strefą: niskie podatki i proste oraz jednoznaczne przepisy. Wdrożenie tego pomysłu może przynieść budżetowi większe zyski niż dziesiątki tysięcy kontrolerów śledzących w napięciu przebieg aukcji internetowych.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu