Fiskus zastawia pułapki i na podatnika, i na siebie

Piotr Zimoląg
16-11-2004, 00:00

Tocząca się na łamach „PB” debata nad propozycjami zmian podatkowych kojarzy mi się z... kupowaniem samochodu. Potencjalny nabywca zastanawia się nad kolorem, wydaniem pieniędzy na skórzane fotele czy klimatyzację, a zapomina ustalić najważniejsze — jaki w ogóle typ samochodu najlepiej odpowiada jego potrzebom. Podobnie przebiegają zacięte polityczne spory o liczbę i wysokość samych stawek PIT. Pomijane są kwestie mające dla ewentualnych zmian kluczowe znaczenie.

Najgroźniejszymi pułapkami, które aparat fiskalny zastawia i na podatnika, i sam na siebie, są wszelkie odliczenia, ulgi i zwolnienia. Podatnik nadal wypełnia deklarację drżącą ręką, nie mając pewności, czy urzędnik skarbowy nie zakwestionuje na przykład zasadności odliczenia i nie nałoży kary. Niestety, wciąż podejmowane są i będą próby pokrętnego interpretowania przepisów, dzięki którym podatnik woli nawet nic nie odliczać, aby nie spędzać potem czasu w sądach. Może zatem warto zrezygnować z wszelkich odliczeń, a za to obniżyć stawki podatkowe?

Należy pamiętać, że przy tak wielu odliczeniach i ulgach nie sposób racjonalnie ocenić, jaka stawka podatkowa będzie korzystniejsza. Czy lepiej płacić 19-proc. PIT bez żadnych wyjątków, czy 30 proc. od nadwyżki, mogąc jednak odliczać wiele wydatków? Oczywiście przy założeniu, że zasady tych odliczeń będą jasne i racjonalne, a nie tylko przyjazne urzędnikom.

Piotr Zimoląg, dyrektor Arval

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Zimoląg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Fiskus zastawia pułapki i na podatnika, i na siebie