Fizia Pończoszanka zachęca do inwestowania

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 14-12-2015, 22:00

Skandynawia słynie nie tylko z designu, przyrody i wysokich cen, ale także z silnej gospodarki. W tym roku zaskoczyła również zwyżkami na giełdach

Ma 9 lat, rude włosy splecione w dwa odstające na boki warkocze i miliony piegów. Mieszka w Willi Śmiesznotce, jej mama nie żyje, a tata — zaginął na morzu. Pippi Långstrumpf (w polskiej wersji Fizia Pończoszanka) nie poddaje się jednak. Z torbą pełną złotych monet doskonale radzi sobie bez pomocy dorosłych. Tytułowa bohaterka cyklu znanych na całym świecie powieści szwedzkiej pisarki Astrid Lindgren, dzięki swojej charyzmie z powodzeniem mogłaby być symbolem solidnej gospodarki Szwecji, której siła tkwi w niezależności. Wiedzą o tym zarządzający z TFI, ponieważ to właśnie spółki notowane na giełdzie w Sztokholmie stanowią najwięcej, bo około 30-40 proc. portfela trzech funduszy akcji nordyckich, których jednostki uczestnictwa można kupić w Polsce. Ich tegoroczne stopy zwrotu wyglądają imponująco, zwłaszcza w zestawieniu z marnymi, nierzadko ujemnymi wynikami funduszy akcji polskich. Nordea Nordic Equity Small Cap zarobił w złotych prawie 27 proc. W tym czasie Nordea Equity zyskał 18 proc., a Fidelity Nordic Fund prawie 10 proc.

— Na tle pełzającego wzrostu gospodarczego w Europie gospodarki niektórych krajów skandynawskich wyglądają bardzo dynamicznie. W szczególności dobrze radzą sobie Szwecja oraz Dania, których PKB w 2015 r. ma wzrosnąć o — odpowiednio — 3 i 1,7 proc. Państwa te osiągają korzyści z nadwyżek w bilansie handlowym oraz dywersyfikacji składników wzrostu gospodarczego — wyjaśnia dr Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI.

W niezależności siła

Ekspert z Opti TFI przypomina, że silny wzrost eksportu w obu krajach jest możliwy dzięki osłabianiu się walut lokalnych względem euro i dolara. Nieobecność w strefie euro szczególnie korzystna okazała się dla Szwecji, ponieważ pozostawiła w ręku banku centralnego instrumenty pozwalające na osłabianie waluty. Gdy w lutym tego roku Riksbank nieoczekiwanie ogłosił rozpoczęcie ilościowego luzowania polityki pieniężnej, szwedzka korona spadła do poziomu sprzed sześciu lat. Potem szwedzki bank centralny zwiększał program QE jeszcze czterokrotne, ale ostatnie dane makro zredukowały prawdopodobieństwo dalszego luzowania — w trzecim kwartale PKB Szwecji wzrósł o 0,8 proc., podczas gdy oczekiwano zwyżki o 0,4 proc. Inwestycje w dobra trwałe powiększyły się w tym okresie o 1,2 proc., a eksport i import wzrosły o 2,1 proc. Stabilnie rośnie też popyt wewnętrzny, który jest pochodną zwiększającej się liczby mieszkańców.

— Na tym tle najsłabiej radzi sobie jedyny skandynawski członek strefy euro, czyli Finlandia, której wzrost PKB szacowanyjest na poziomie zaledwie 0,2 proc. w 2015 r. Gospodarka Norwegii opiera się głównie na eksporcie ropy, co pozwalało na osiąganie wysokich nadwyżek handlowych, jednak obecnie spowalnia ona z powodu niskich cen surowców — mówi dr Tomasz Bursa.

Wachlarz możliwości

Rynki skandynawskie mają do zaoferowania szerokie spektrum spółek do inwestycji. Tomasz Bursa przypomina, że główne pozycje to firmy eksportowe w różnych dziedzinach, takich jak handel, przemysł maszynowy, przemysł zbrojeniowy czy spożywczy. Ale nie tylko.

— Całkiem dobrze radzi sobie również sektor finansowy, który dzięki ostrym wymogom regulacyjnym nie zanotował wyraźnych strat w ostatnich latach, więc banki oraz ubezpieczyciele są w stanie wypłacać wysokie dywidendy i równocześnie utrzymywać wysokie współczynniki wypłacalności.Trzeci obszar inwestycji to spółki surowcowe, ale ich atrakcyjność inwestycyjna w ostatnich miesiącach wyraźnie się pogorszyła — dodaje Tomasz Bursa.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI, uważa, że najlepsza giełda z tego regionu to parkiet z Kopenhagi, a to przede wszystkim dzięki dwóm spółkom — Novo Nordisk (farmacja) i Pandora (paciorki) — które stanowią 30 proc. głównego duńskiego indeksu i odpowiadają za przeważającą część tegorocznej zwyżki zanotowanej przez tę giełdę. Pierwsza urosła o 50 proc., druga o 70 proc.

— W obu przypadkach poza tym, że są to dobre spółki, to jeszcze skorzystały na słabości euro, sprzedając znaczną część swoich produktów poza granice Europy. Pozostałe indeksy, czy to ze Sztokholmu, Helsinek, czy Oslo, na tle np. niemieckich czy francuskich indeksów niczym się nie wyróżniają — twierdzi Jarosław Niedzielewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy