Floryści schną i więdną

opublikowano: 15-11-2020, 22:00

Branża kwiatowa chce, aby rząd pomógł jej tak samo, jak restauratorom czy hotelarzom. Problemem jest… numer PKD.

Kwiaciarnie na cenzurowanym:
Kwiaciarnie na cenzurowanym:
Sprzedaż kwiatów wiosną i jesienią pozwala wypracować takie zyski, dzięki którym można przeżyć tzw. martwe miesiące. W tym roku z powodu pandemii i administracyjnych obostrzeń polskie kwiaciarnie nie miały szans na zarobek w sezonie.

Kolejne decyzje rządu podejmowane w ramach walki z pandemią coraz bardziej pogrążały kwiaciarnie i pracownie florystyczne. Najpierw w biznes uderzyło to, że tegoroczna Wielkanoc wypadła w okresie lockdownu, potem przyszły kolejne ograniczenia dotyczące organizacji ślubów, wesel, pierwszych komunii oraz wszelkich eventów. Wreszcie zupełnie nieoczekiwanie tuż przed dniem Wszystkich Świętych rząd zamknął cmentarze. Wprawdzie ogłosił potem skup chryzantem, ale kwiaciarnie zostały z całymi naręczami innych kwiatów – hortensji, kalii, róż, gerber czy goździków. W tych warunkach nie było żadnych szans na odrobienie strat. Floryści liczyli na to, że obejmie ich kolejna tarcza antykryzysowa.

- Przedstawiciele resortu rozwoju, z którymi rozmawialiśmy, zapewniali, że dostrzegają problem naszej branży i postarają się jej pomóc. Ostatecznie jednak rząd nie uznał za stosowne uwzględnić firm florystycznych w tarczy 5.0 – mówi Anna Zagórska, rzeczniczka Stowarzyszenie Florystów Polskich (SFP).

Ich właściciele mogą kolejny raz prosić władze o pomoc, bo sami sobie nie poradzą. SFT właśnie wystosowało w tej sprawie list do premiera Mateusza Morawieckiego.

Zdaniem Anny Zagórskiej pominięcie branży w przepisach kolejnej tarczy może wynikać ze zbyt szerokiego PKD, pod którym działają wszystkie kwiaciarnie i pracownie florystyczne. PKD 47.76Z oprócz detalicznej sprzedaży kwiatów i roślin obejmuje bowiem również handel nasionami, nawozami, żywymi zwierzętami domowymi oraz karmą dla nich. Sytuacja przedsiębiorstw spod jednego numeru PKD jest więc diametralnie różna: jedne znajdują się na skraju bankructwa, inne całkiem dobrze sobie radzą (w najnowszym rozporządzeniu sklepy zoologiczne np. są traktowane podobnie jak m.in. apteki – mogą działać, nawet jeśli znajdują się w galeriach handlowych).

- Zapewne właśnie dlatego nasza branża została po raz kolejny pominięta przez rząd, ale liczymy na to, że otrzymamy takie wsparcie jak gastronomia czy turystyka, z którymi jesteśmy przecież bardzo powiązani – mówi rzeczniczka SFP.

Wspólny numer PKD nie był dotychczas dla florystów żadnym problemem, ale nieoczekiwanie stał się nim w dobie pandemii, dlatego SFP zaczęło starania, by GUS dokonał wyodrębnienia.

Według Anny Zagórskiej w branży działa obecnie około 15 tys. firm, wśród których najwięcej jest mikroprzedsiębiorstw (pozostałe to MŚP), w zdecydowanej większości należących do kobiet. Często stanowią jedyne źródło utrzymania całej rodziny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane