Floty pod młotek

Marcin Botryk, Krzysztof Kluska
opublikowano: 2001-05-23 00:00

Floty pod młotek

Firmy najchętniej pozbywają się swoich flot, sprzedając stare auta dotychczasowym użytkownikom.

Średni czas eksploatacji samochodu służbowego w firmie to 3 do 5 lat.

Wygląd samochodów flotowych jest równie ważny jak ich stan techniczny, gdyż decyduje o postrzeganiu firmy przez jej klientów i partnerów. Firma Johnson & Johnson mając to na uwadze wprowadziła system, w którym pracownik eksploatujący auto zostaje poinformowany, że w ustalonym terminie będzie miał prawo jego pierwokupu. Dodatkowo firma stosuje pewien rodzaj systemu motywacyjnego, polegający na premiowaniu bezwypadkowej jazdy. Pracownik, który w czasie użytkowania samochodu w firmie nie miał wypadku z własnej winy, może odkupić auto z 30-proc. zniżką. Jeśli kierowcy zdarzyła się jednak kolizja, zniżka topnieje do 10 proc. Trzy zdarzenia pozbawiają prawa do zniżki, a czwarte — prawa do pierwokupu. W takim wypadku auto zostaje wystawione na wewnętrzną licytację.

Centertel zbywa używane samochody z floty w drodze przetargu organizowanego przez firmy zewnętrzne. Samochód przeznaczony do sprzedania jest wyceniany przez rzeczoznawcę Polskiego Związku Motorowego. Na tej podstawie ustala się cenę wywoławczą. Inną metodą jest oddanie samochodu leasingodawcy (jeśli leasing był formą finansowania jego zakupu). Przeciwnikiem zwracania aut jest Euroad, firma z branży transportowo-spedycyjnej. Zdaniem menedżerów Euroadu, ceny proponowane przez firmy leasingowe są znacznie niższe od tych, które można osiągnąć na wolnym rynku.

Auto do zwrotu

Zarządzający samochodami TVN opracowali mechanizm pozbywania się używanych aut już w chwili budowania floty. Chodzi o wynegocjowanie u sprzedającego takich warunków zakupu samochodów, które gwarantują ich odkup przez dealera przy modernizowaniu floty. TVN unika oferowania pracownikom możliwości odkupu pojazdów. Zdaniem jej kierownictwa, system jest dobry w sytuacji, gdy samochód jest eksploatowany przez jedną osobę. W telewizji TVN tym samym autem służbowym jeżdżą różne osoby i zaoferowanie pracownikom możliwości nabycia samochodu zmusiłoby firmę do opracowania dodatkowych kryteriów systemu rozdziału pojazdów, przy czym nie pozostałoby bez wpływu na atmosferę w pracy.

Na licytację

Podstawową zaletą przetargu z punktu widzenia klienta jest fakt, że ceny aut na aukcjach są niższe niż na przykład na giełdzie. Szacuje się, że wywoławcza cena samochodu jest średnio o 30-40 proc. niższa niż katalogowe wyceny danego modelu. Oczywiście, jeżeli chętnych na samochód jest więcej, prowadzona jest normalna licytacja. Z punktu widzenia firmy, zaletą przetargu jest to, że nie wymaga on specjalnej akcji marketingowej. Najczęściej wystarczy ogłosić informację o jego organizowaniu, markach i modelach aut oraz ich cenie wywoławczej.