Nowelizacja była powszechnie oczekiwana, druga izba nie odrzuciła jej w całości – jak to miewa w zwyczaju – zatem pierwsza również nie odrzuci odrzucenia, lecz wejrzy w dziewięć senackich poprawek i niektóre techniczne przyjmie, co w tytule zmieni datę na 9 marca. Jednak najważniejsze o numerach 2, 7 i 8, zblokowane w jedno głosowanie, trafią do kosza. PiS cały czas utrzymuje w Sejmie minimalną, lecz pewną większość bezwzględną – chociaż często poniżej 231 mandatów – konieczną do odrzucania uchwał Senatu.
Głosowanie dobije gwóźdź do trumny nadziei branży wiatrakowej na zerwanie więzów. Zmiana minimalnej odległości nowych śmigieł od zabudowań z 500 na 700 metrów tylko je luzuje, wykluczając wiele projektów i zmniejszając moc nowych wietrznych siłowni lądowych z szacowanych 6000 MW o co najmniej połowę. Szok jest tym większy, że przecież próg 500 metrów znalazł się w projekcie Rady Ministrów. Poniżej przypominam wypowiedź minister Anny Moskwy podczas jego prezentacji, z mocnym – w tym wypadku całkowicie zasadnym – podkreśleniem wagi konsultacji i wartości wypracowanego kompromisu.
Niestety, PiS kolejny raz uderza przedsiębiorców – i nie tylko ich – między oczy. Uzgodniony projekt podpisany przez premiera Mateusza Morawieckiego nie miał imprimatur – termin z prawa kanonicznego zapożyczam nieprzypadkowo – Jarosława Kaczyńskiego. Najpierw przeleżał w zamrażarce pół roku i czekałby dłużej, gdyby nie znalazł się na liście tzw. kamieni milowych, warunkujących unijne finansowanie Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. PiS przeprowadziło dodatkowe konsultacje, ale ukierunkowane nie energetycznie, lecz wyborczo. I stwierdziło, że zbytnia liberalizacja tzw. ustawy 10h spowoduje straty wizerunkowe w wystraszonym wiejskim elektoracie. W związku z tym poseł Marek Suski z nakazu prezesa wniósł zapisaną ręcznie na świstku poprawkę o dodaniu do minimalnej odległości nieszczęsnych 200 metrów. Po takim fochu minister Anna Moskwa całkowicie zamilkła, bo przecież zna miejsce w szyku. Charakterystyczna jest postawa Mateusza Morawieckiego, który jako premier najpierw zatwierdził i podpisał 500 metrów, ale 8 lutego jako poseł oczywiście wykonał rozkaz najwyższego pana i razem z całym PiS potulnie głosował za dodaniem 200 metrów. Czyli ma swoje zdanie, ale się z nim nie zgadza…

-------------------------------------------------------------------------------------------------
MINISTER ANNA MOSKWA O WYJŚCIOWYM PROJEKCIE RADY MINISTRÓW
■ Jednym z wymogów jakości procesu legislacyjnego są konsultacje. Naprawdę mało jest projektów ustaw, które były tak szeroko konsultowane jak ta nowelizacja. W 30 dni mieliśmy 36 instytucji, następnie było kolejnych 30 dni wewnątrz rządu plus instytucje rządowe. Nie tylko tekst był wysyłany, ale odbywało się wiele spotkań, była pozytywna opinia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. To było kilka miesięcy bardzo dobrego dialogu, nie tylko analiza dokumentów wewnętrznych, nie tylko analiza decyzji środowiskowych dotychczas wydanych, nie tylko analiza farm, które w Polsce są już posadowione, ale to był dobry dialog uwzględniający nie tylko propozycje inwestorów. Prowadziliśmy dobry dialog ze społecznościami lokalnymi i skorzystaliśmy z doświadczenia, które stoi za naszym projektem.
