Ford opracował plan przełamania kryzysu

Paweł Janas
opublikowano: 2001-06-22 00:00

Ford opracował plan przełamania kryzysu

Restrukturyzacja sieci dealerskiej, uruchomienie centralnego magazynu samochodów i części zamiennych oraz radykalna wymiana kadry zarządzającej to środki, które mają umożliwić Fordowi wyjście z głębokiego kryzysu. Jeśli wszystko się powiedzie, w ciągu trzech lat spółka powinna zwiększyć udział w rynku z 3 do 5-6 proc.

Fatalna passa Forda trwa. Koncern od wielu miesięcy notuje wyjątkowo duży — nawet na tle zapaści całego polskiego rynku motoryzacyjnego — spadek sprzedaży. Do końca maja firma znalazła nabywców dla 5089 samochodów osobowych i dostawczych, czyli aż o 48,25 proc. mniej niż w takim samym okresie 2000 r. Cała tegoroczna sprzedaż ma natomiast wynieść 13,5 tys. sztuk wobec ponad 20 tys. w roku ubiegłym.

Adam Kołodziejczyk, od kilku miesięcy piastujący stanowisko dyrektora generalnego Ford Distribution w Polsce, wierzy jednak, że dzięki zaplanowanemu na trzy lata programowi restrukturyzacji uda się odzyskać prestiż i dobrą pozycję. Koszt całego programu planowany jest na 3 mln USD (około 12 mln zł).

— Udział w rynku powinien w tym okresie wzrosnąć z 3,03 do 5-6 proc. Już ten rok powinniśmy zakończyć 4-proc. udziałem — zapowiada szef Forda.

Nowa sieć

Podstawy przyszłych sukcesów Adam Kołodziejczyk upatruje przede wszystkim w restrukturyzacji sieci dealerskiej, liczącej 65 placówek. Jednym z pierwszych kroków nowego szefa polskiego Forda było nadanie dotychczasowym kilkunastu punktom subdealerskim uprawnień stacji dealerskich, co oznaczało podporządkowanie ich bezpośrednio centrali Ford Distribution w Warszawie.

Adam Kołodziejczyk za nieodopuszczalne uważa sytuacje, w których na małym obszarze działa dwóch, wzajemnie zwalczających się, dealerów.

— Tam, gdzie sieć jest zbyt gęsta, będziemy likwidować punkty dealerskie. Nie mają ponadto racji bytu stacje sprzedające po 30 samochodów miesięcznie, podczas gdy powinny sprzedawać po 150-200 aut. Taka sytuacja panuje na przykład w Warszawie, gdzie efektywnie działa tak naprawdę dwóch naszych dealerów. Równocześnie poszukujemy też nowych partnerów — zaznacza Adam Kołodziejczyk.

Według niego, do końca 2002 r. w Polsce będzie działać 50 dużych oraz 20-25 mniejszych dealerów Forda.

— Tak zorganizowana sieć powinna zaspokoić nasze potrzeby na 6-10 lat — zaznacza Adam Kołodziejczyk.

Zaufanie dealerów

Bardzo istotnym elementem restrukturyzacji sieci jest też zdobycie — bardzo nadszarpniętego w poprzednich latach — zaufania dea-lerów do centrali. Zdaniem prezesa, można to osiągnąć m.in. przez dopuszczenie ich do współdecydowania o strategii rozwoju firmy.

— Do tej pory dealer dostawał, opracowany w siedzibie Ford Europe w Kolonii, plan działania i musiał go zrealizować. Nikt mu nie tłumaczył, jak ma to zrobić i nie pytał o opinie. To był błąd. Z dealerami trzeba konsultować wszystkie poczynania, bo to oni przecież mają pierwszy i bezpośredni kontakt z klientem. Stąd pomysł powołania wraz z zarządem stowarzyszenia dealerów samochodów marki Ford trzech grup roboczych dla omawiania bieżących problemów — mówi dyrektor Kołodziejczyk.

Szef Ford Distribution zapowiada również realizację kilku inwestycji centralnyc.

— Od poniedziałku działa w Warszawie nasz centralny magazyn dla dealerów. Skoncentrowaliśmy w nim głównie najlepiej sprzedające się modele Forda, tj. Focusa, Mondeo i Transita — mówi Adam Kołodziejczyk.

Zapowiada jednocześnie, że od września ruszy centrum szkoleniowe dla dealerów i mechaników. Do końca roku ma być gotowy centralny magazyn części zamiennych.

— Pracujemy też nad ujednoliceniem wyglądu naszych punktów dealerskich, zgodnie z normami opracowanymi przez Ford Europe — dodaje szef Forda.

Jednym z elementów restrukturyzacji firmy Ford Distribution jest radykalna wymiana kadry zarządzającej spółką. Zwolnienia już ruszyły.

— Wolę mieć 10 specjalistów, którym płacę rozsądne pieniądze, niż 40 ludzi pracujących słabo za marne pieniądze. W ciągu ostatnich lat wielu dobrych ludzi z Forda odeszło. Wielu z tych, co zostali, nie jest natomiast w stanie sprostać problemom, jakie rodzi kryzys w branży motoryzacyjnej. Stracili również zaufanie sporej grupy naszych dealerów -— twierdzi Adam Kołodziejczyk.

Większe zakupy

Europejska centrala Forda chce zwiększyć zakupy części i komponentów samochodowych w polskich fabrykach.

— W 2001 r. wartość zakupów dokonanych na zlecenie Forda wyniesie 300 mln USD — o ponad 50 mln USD więcej niż w poprzednim roku — prognozuje Adam Kołodziejczyk.

Znajdą się wśród nich m.in. przednie szyby do Transita, produkowane w zakładach Pilkington w Sandomierzu, a także m.in. zawory, przełączniki, napinacze pasów, poduszki powietrzne i odlewy.