Elektrociepłownie na pewno, wiatr na pewno, słońce — raczej nie. Tak można streścić strategię inwestycyjną, którą Fortum, fiński koncern energetyczny, zamierza realizować nad Wisłą.
— Na poziomie grupy zapowiedzieliśmy, że interesuje nas konsolidacja branż i przejęcia firm, a dotyczyć to ma m.in. sektora kogeneracji [produkcja ciepła i prądu w skojarzeniu — red.], fotowoltaiki oraz wiatru, w którym dotychczas niemal nie byliśmy obecni. Ta strategia będzie też realizowana w Polsce, choć pewnie z mniejszym naciskiem na fotowoltaikę — zapowiada Izabela van den Bossche, regionalna wicedyrektor komunikacji w grupie Fortum. Fotowoltaika, czyli produkcja energii z promieni słonecznych, nie kusi w Polsce ze względu na słabsze nasłonecznienie. Dlatego Fortum, który prowadzi interesy również w Indiach, może być bardziej zainteresowany inwestycjami słonecznymi właśnie w tym kraju.
— Analizujemy różne możliwości i zastanawiamy się, czy rozmawiać z potencjalnymi sprzedającymi projekty — wskazuje Izabela van den Bossche, pytana o to, czy Fortum przygląda się już polskim aktywom ciepłowniczym i wiatrowym. Fortum to atrakcyjny kupujący, bo opływa w gotówkę. W ostatnich latach sprzedał skandynawskie spółki dystrybucyjne za potężną kwotę 9,3 mld EUR. Mimo takiego komfortu nie zamierza obrosnąć w tłuszcz. Wręcz przeciwnie— plan zakłada kompletną reorganizację grupy, nacisk na wydajność aktywów jądrowych, ciepłowniczych i wodnych, a także poszukiwania rozwiązań „przyszłościowych”. Jak poszukiwanie wydajności przełoży się na polskie operacje Fortum? Planu jeszcze nie ma.
— W ramach grupy dzielimy się doświadczeniami dotyczącymi efektywności aktywów. Polskie elektrociepłownie i sieci wypadają w tym zestawieniu korzystnie — zapewnia Jacek Ławrecki, rzecznik prasowy polskiej spółki Fortum. © Ⓟ
Fortum sprzedał skandynawskie spółki dystrybucyjne za potężną kwotę 9,3 mld EUR.