Podobna akcja strajkowa w sektorze publicznym odbyła się w listopadzie. Kolejne strajki podjęli później pracownicy transportu oraz energetyki, niezadowoleni z zapowiadanej reformy ich systemu emerytalnego.
W godzinach porannych ministerstwo oświaty podało, że pracę przerwała jedna trzecia nauczycieli. Według związku zawodowego Sud PTT w strajku uczestniczy 20 procent pracowników poczty. Dokładne dane o zasięgu protestu będą znane później.
Związki domagają się podwyżek płac ponad poziom inflacji, która w grudniu wynosiła 2,8 proc. w skali rocznej. Twierdzą, że do tej pory nie zdołały osiągnąć jakiegokolwiek porozumienia z ministrem do spraw budżetu Ericem Woerthem, który w bieżącym roku chce zlikwidować 23 tys. etatów w zatrudniającym około 5 mln ludzi sektorze publicznym.
"W tej chwili mamy blokadę sytuacji. W oświadczeniach ministrów nie widzę zmiany stanowiska. Dzień mobilizacji przekona ich, mam nadzieję, że ich stanowisko nie jest niewzruszalne" - oświadczył w wywiadzie dla radia Inter szef związku zawodowego CGT Bernard Thibault.
"Podczas gdy koszty utrzymania wzrosły, w płacach mieliśmy stagnację. Siła nabywcza spada i rząd nie wydaje się zdolny dać na to zadowalającą odpowiedź" - dodał Thibault.
W rozmowie z telewizją informacyjną LCI Woerth wyraził ubolewanie z powodu akcji protestacyjnej, wyrażając jednocześnie nadzieję, iż związkowcy wezmą udział w wyznaczonej na 18 lutego kolejnej rundzie negocjacji.
"Szanuję tych, którzy postanowili podjąć strajk, i jednocześnie mówię im, że nie ma powodu do podejmowania strajku, zamierzamy rozmawiać" - powiedział minister.
Francuskie związki zawodowe zrzeszają zaledwie 8 procent pracowników, ale dzięki silnym wpływom w sektorze publicznym i niektórych działach przemysłu mogą je skutecznie zdezorganizować strajkami.
Według opublikowanych przez dziennik ekonomiczny "Les Echos" wyników sondażu, 57 procent Francuzów uważa czwartkowy protest za uzasadniony. Wskaźnik społecznego poparcia dla roszczeń pracowniczych jest tym samym jednym z najwyższych od czasu wybrania Nicolasa Sarkozy'ego na prezydenta państwa w maju ubiegłego roku.
Popularność prezydenta jest nadal wysoka, ale w badaniach ankietowych poparcie dla niego spadło poniżej poziomu 50 procent, a Sarkozy'ego wyprzedził w tej klasyfikacji premier Francois Fillon.
Francuski deficyt budżetowy za rok ubiegły sięgnął
34,8 mld euro, a jego łączna kwota wynosi dwie trzecie rocznego produktu
krajowego brutto, co nie daje władzom większego pola manewru dla podwyżek
płac.