Francuski sposób zarządzania

Jarosław Dominiak
opublikowano: 2001-09-17 00:00

Francuski sposób zarządzania

Gdy dziesięć lat temu na nowo powstawała giełda papierów wartościowych w Polsce, jej twórcy podjęli decyzję, że jako wzór do reaktywowania posłuży im model francuski. Jak się później okazało zastosowanie francuskich doświadczeń organizacyjnych było sporym sukcesem. Współpraca Warszawy i Paryża trwa do dnia dzisiejszego. Dowodem tego są działania prowadzone przez naszą giełdę w dziedzinie edukacji ekonomicznej, przygotowywane w oparciu o programy funkcjonujące na rynku francuskim.

Ta ścisła współpraca zaowocowała jeszcze jednym: naszą giełdę upodobały sobie francuskie spółki. Na pozór nie ma w tym fakcie nic złego. Stabilny, zagraniczny kapitał jest potrzebny polskim przedsiębiorstwom, by mogły się rozwijać i zwiększać swoją konkurencyjność na rynku europejskim. Jednak sposób, w jaki francuskie firmy dokonują inwestycji, w niczym nie przypomina dobrej współpracy dwóch giełd. Przypadki, w których francuskie firmy naruszają dobre obyczaje oraz ewidentnie łamią prawa inwestorów mniejszościowych wpisały się na stałe w krajobraz polskiego rynku.

Wystarczy w tym miejscu wspomnieć o dwóch spółkach, które stały się przedmiotem zainteresowania inwestorów z Francji i płacą za to wysoką cenę. Mam tu na myśli aktualne wydarzenia w Orbisie i Stomilu Olsztyn. W pierwszym przypadku francuski Accor robi wszystko, by obniżyć wartość Orbisu, co w pozwoli na tańsze przejęcie polskiej firmy. Pracownicy Orbisu informują SII o stosowaniu szeregu praktyk, które dowodzą niegospodarności i działania na szkodę spółki oraz jej akcjonariuszy. Przypadek Stomilu i Michelin jeszcze lepiej obrazuje politykę, jaką kierują się Francuzi, gdy stają się inwestorem większościowym w polskiej spółce. Problem stosowania opłat licencyjnych oraz transfer zysków dostrzec może nawet najmniej doświadczony inwestor. Do tego należy dodać brak przestrzegania jakichkolwiek zasad etyki. Przykładem jest ciągłe utrudnianie przez Michelin możliwości egzekwowania praw zagwarantowanych inwestorom mniejszościowym. Wymienić można w tym miejscu: problemy z powołaniem niezależnego audytora, przerywanie NWZA, czy żenujący poziom ceny oferowanej w wezwaniu.

Polscy inwestorzy giełdowi są już wyczuleni. Sytuacje, w których chęć przejęcia polskiej spółki wyraża inwestor z Francji traktują jako rekomendację: „unikaj”. Natomiast firmy francuskie utwierdzają się każdorazowo w przekonaniu, iż zasadę „cel uświęca środki” można stosować w Polsce o wiele łatwiej niż we Francji. Nie wiąże się to u nas z żadnymi negatywnymi konsekwencjami i sankcjami dla firmy.