PAP: Francuski koncern naftowy Total uzyskał wstępne poparcie Kremla w staraniach o zakup 25 procent akcji rosyjskiej kompanii Sibnieft - podały w poniedziałek dwa dzienniki - brytyjski "Financial Times" i francuski "Les Echos".
Oba zamieszczają artykuł tego samego autorstwa, którego twórcy - korespondenci "FT" w Moskwie Arkady Ostrovsky i Londynie Carola Hoyos - powołują się na "źródła bliskie obu przedsiębiorstwom" i obliczają, że jedna czwarta akcji Sibnieftu warta jest około 4 mld dolarów.
"Inwestycja byłaby zgodna z programem rozwoju francuskiej kompanii naftowej. Total nie jest zainteresowany przejęciem kontroli (nad Sibnieftem). 25-procentowe udziały byłyby dla niego wystarczające i umożliwiłyby wpływ na decyzje uważane (przez francuski koncern) za strategiczne" - komentują "Les Echos".
Gdyby istotnie doszło do transakcji, byłaby to jedna z największych zachodnich inwestycji w historii rosyjskiej gospodarki. Dotychczas największą była inwestycja British Petroleum (BP), które zapłaciło w ubiegłym roku 6,15 mld dolarów za połowę akcji TNK-BP - wspólnego koncernu utworzonego z Tiumeńską Kompanią Naftową (TNK).
Do rozmów z Totalem dochodzi - jak piszą "Les Echos" – w momencie, gdy kontrolujący Sibnieft Roman Abramowicz "poszukuje partnera zagranicznego po swojej decyzji odwołania fuzji z rosyjskim Jukosem".
Jukos jest formalnie właścicielem 92 proc. akcji Sibnieftu.
Jednak wskutek oporu dotychczasowych właścicieli Sibnieftu koncernowi nie udało się przejęcie kontroli nad zarządem firmy.
Grupa Abramowicza dąży z kolei do "odwrócenia" transakcji i odzyskania akcji w zamian za zwrot pieniędzy.
"Financial Times" zwraca uwagę na międzynarodowy aspekt sprawy. Jeżeli Total istotnie kupi akcje Sibnieftu, to Francuzi zajmą drugie po BP miejsce wśród zachodnich koncernów na rosyjskim rynku surowcowym i osłabią pozycję innych firm zainteresowanych inwestowaniem w Rosji - amerykańskich kompanii ChevronTexaco i ExxonMobil oraz anglo-holenderskiego Royal Dutch/Shell.
"Les Echos" zaznaczają jednak, że ani Total, ani Sibnieft nie zamierzają podpisywać porozumienia, zanim nie zostanie ostatecznie rozwiązany spór dotyczący własności Sibnieftu i zanim koncern Abramowicza nie dokona skutecznie "rozwodu" z Jukosem. Oficjalni rzecznicy dwóch przedsiębiorstw odmawiają komentarza w sprawie publikacji zachodnich mediów.